Widziałem przeszłość

Przyzwyczailiśmy się, że o historii możemy poczytać, posłuchać, a także od ponad półtora wieku obejrzeć na fotografii, że nie wspomnę o historii współczesnej, którą możemy wręcz sfilmować. Nie mamy szans obejrzenia tego, co działo się przed tysiącleciami, a szkoda. W zasadzie nie jest prawdą do końca, że nie możemy z obecnej pozycji śledzić okresu historycznego. Wystarczy spojrzeć na nocne niebo, na którym właśnie rozgrywają się epizody sprzed tysięcy lat nieraz. Niektóre gwiazdy po prostu już nie istnieją w sensie bezwzględnym, a do nas dociera ich obraz sprzed jakiegoś czasu, a wszystko dlatego że Wszechświat gwałtownie się rozkurczał.

Przyzwyczailiśmy się, że o historii możemy poczytać, posłuchać, a także od ponad półtora wieku obejrzeć na fotografii, że nie wspomnę o historii współczesnej, którą możemy wręcz sfilmować. Nie mamy szans obejrzenia tego, co działo się przed tysiącleciami, a szkoda. W zasadzie nie jest prawdą do końca, że nie możemy z obecnej pozycji śledzić okresu historycznego. Wystarczy spojrzeć na nocne niebo, na którym właśnie rozgrywają się epizody sprzed tysięcy lat nieraz. Niektóre gwiazdy po prostu już nie istnieją w sensie bezwzględnym, a do nas dociera ich obraz sprzed jakiegoś czasu, a wszystko dlatego że Wszechświat gwałtownie się rozkurczał.

Podobne zjawisko miałem okazję obserwować ostatnio na swoim komputerze. Przez dobrych kilka chwil patrzyłem na coś, czego już nie było. Proszę mi wierzyć, że niełatwo osiągnąć taki efekt i w moim przypadku zdarzyło się to po raz pierwszy. Pracuję na PC z procesorem Pentium III 700 MHz i pamięcią 128 MB. Nawiasem mówiąc, będę go musiał w te pędy wymienić na coś bardziej wydajnego. Pewnego dnia postanowiłem ściągnąć z sieci produkt Oracle8i - ok. 600 MB. Ponieważ przyszedł mi ten pomysł do głowy na godzinę przed zakończeniem pracy, dlatego nie zdążyłem zainstalować zaimportowanych plików. Następnego dnia rano, wziąwszy się z zapałem do działania, uruchomiłem proces ftp na dalsze dwa produkty Oracle (Designer i coś jeszcze, czego już nie pamiętam), każdy ponad 200 MB objętości. Gdy import biegł sobie swoim trybem, postanowiłem rozpocząć prace instalacyjne z Oracle8i na tymże komputerku. Odpaliłem więc i lampka dysku była już jednolicie czerwona. Aby nie siedzieć bezczynnie (instalacja Oracle8i trwa dosyć długo), zacząłem przeglądać e-maile. I jak to podczas czytania poczty, część listów zostaje, a resztę się usuwa. No i właśnie nacisnąłem klawisz Del na temacie listu, który w przyzwoitym czasie zniknął z górnego okna programu pocztowego. Na dole natomiast może z 10 sekund uparcie tkwiła treść usuniętego listu. W ten właśnie sposób patrzyłem przez dłuższy czas na obraz emitowany przez historię.

Dawno nie zdarzyło mi się na tyle obciążyć komputer, aby wykazywał irytujące wręcz spowolnienie. Ostatnio tego typu eksperymenty wyczyniałem na dużych komputerach i to nie z tak drobną liczbą zadań. O tym, że PC nie bardzo nadaje się do przetwarzania wielozadaniowego (multitasking), przekonałem się, gdy wszystko w pewnym momencie "rypło". No cóż, byłem zachłanny, chciałem wydusić z maszyny ostatnie soki, dostało mi się więc za karę. Pal licho przerwane transfery - u mnie 200 MB z Internetu przelatuje w mig. Najgorsze było powtarzanie instalacji Oracle - chyba tak poważne narzędzie nie powinno być sadowione na czymś, co urąga jego potędze.


TOP 200