Welcome to the real world

Przeczytałem poniższe trzy zdania tydzień temu i od tego czasu nie daje mi to spokoju. Wypowiedział je w wywiadzie dla Polityki Henryk Waniek, malarz i publicysta, piewca Śląska. Cały cytat brzmi tak: No więc spróbujmy żyć bez gospodarki, bez przemysłu, węgla. Może nawet i bez chleba się uda? Może wystarczy produkować wyłącznie stopy procentowe, odsetki, papiery wartościowe, marże i tak dalej?

Przeczytałem poniższe trzy zdania tydzień temu i od tego czasu nie daje mi to spokoju. Wypowiedział je w wywiadzie dla Polityki Henryk Waniek, malarz i publicysta, piewca Śląska. Cały cytat brzmi tak: No więc spróbujmy żyć bez gospodarki, bez przemysłu, węgla. Może nawet i bez chleba się uda? Może wystarczy produkować wyłącznie stopy procentowe, odsetki, papiery wartościowe, marże i tak dalej?

To, co mnie zajmuje w tym zdaniu, to właśnie fakt, że wraz z Czytelnikami Computerworld należę do tego świata, którego istnienie w wątpliwość podaje artysta. Realność mojego otoczenia informatycznego to koncepcje, architektury, standardy wymiany danych, interfejsy, przepływy pracy i systemy jakości. W pracy nad nimi wysilam każdą swoją szarą komórkę. Robię to najlepiej jak potrafię, stale staram się wiedzieć więcej, a po pracowitym dniu po prostu padam z nóg ze zmęczenia. Co więcej, przez dwa lata poświęcałem prawie każdy weekend na uczenie się o "stopach, marżach, papierach wartościowych i tak dalej", jak to ujął Henryk Waniek. A na dodatek zapłaciłem za to ciężkie pieniądze. Witamy w realnym świecie; to właśnie jest świat naszych Czytelników!

Najlepszym przykładem, że tak właśnie można funkcjonować, są takie kraje, jak Dania czy Szwajcaria. Mimo iż pozbawione surowców naturalnych i wielkiego przemysłu, są jednymi z najbogatszych na świecie. Dodatkowo jeden z nich (Szwajcaria) ma takie warunki geograficzne, że nie jest w stanie wyżywić nawet swoich mieszkańców. Jeszcze lepszym przykładem jest Irlandia - dramatyczna historia, zapóźnienie cywilizacyjne oraz paskudny klimat nie przeszkodziły temu krajowi w wykonaniu ogromnego skoku na przestrzeni jednego zaledwie pokolenia. A kiedy czytam, że największą pozycję w eksporcie Stanów Zjednoczonych stanowią... prawa autorskie (przemysł informatyczny, film, media), to mam niemal pewność, że to ludzka myśl, a nie "przemysł, węgiel i chleb" przesądzają dziś o bogactwie i perspektywie regionów oraz narodów. Nie mówię, że to dobrze, ale tak po prostu jest i ani ja, ani śląski artysta nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Nie jest tego w stanie zmienić nawet polski rząd, choćby utopił następne 20 czy nawet 200 mld zł w węglu i przemyśle opiewanym przez śląskiego malarza i pisarza.

Czy Śląsk mógłby funkcjonować tak samo jak Dania czy Szwajcaria? Czy z tym potencjałem ludzkim, który ma, nie POWINIEN funkcjonować tak samo? Albo zapytajmy inaczej: ile ośrodków badawczych, programów edukacyjnych, parków technologicznych, fundacji wspierających przedsiębiorczość, towarzystw ubezpieczeniowych, banków, giełd surowcowych, centrów logistycznych itd. można by sfinansować za ok. 20 mld zł, które przeznaczyliśmy już na finansowanie czegoś, co ma piękną przeszłość, ale żadnej przyszłości? Dość dobrze mogę sobie wyobrazić Śląsk jako miejsce, gdzie światowe koncerny informatyczne lokują swoje centra badawcze, a niechby nawet lokalizacyjne czy dystrybucyjne. Przy tym potencjale kadrowym powinno to być bardzo łatwe - gdyby tylko ktoś uznał realność świata, w którym żyją informatycy i menedżerowie.

Nie bez powodu nadałem taki tytuł temu felietonowi. Welcome to the real world - mówi Morfeusz do Neo, witając go na swoim statku. Realny świat może być dla kogoś niewygodny jak ciemna kajuta na Nabuchodozorze, ale obrażanie się na rzeczywistość i kwestionowanie go jeszcze nikomu nie przyniosło nic dobrego.

I w Nowym Roku chciałem życzyć wszystkim naszym Czytelnikom, aby przede wszystkim dobrze rozumieli otaczającą ich rzeczywistość.