Web TV, czyli licho nie śpi

Sądząc po liczbie felietonów, w których wspominam Internet, sieć jest już znaczącym elementem codziennego życia w Ameryce. Ciągle jednak nie trafiła ona do każdego domu, bo komputery osobiste ma tylko kilkanaście procent gospodarstw. Komputery sieciowe (NC) są jeszcze bardziej marzeniem niż rzeczywistością: Microsoft dopiero formułuje założenia metodologiczne, czyli zastanawia się, co by tu wcisnąć klienteli poprzez NC.

Sądząc po liczbie felietonów, w których wspominam Internet, sieć jest już znaczącym elementem codziennego życia w Ameryce. Ciągle jednak nie trafiła ona do każdego domu, bo komputery osobiste ma tylko kilkanaście procent gospodarstw. Komputery sieciowe (NC) są jeszcze bardziej marzeniem niż rzeczywistością: Microsoft dopiero formułuje założenia metodologiczne, czyli zastanawia się, co by tu wcisnąć klienteli poprzez NC.

Tymczasem po cichu i jakby tylnymi drzwiami na rynek wkroczyły czarne skrzynki, nazywane WebTV. W cenie sprzedaży poniżej 500 USD (Sony), przypominają nieco pierwszą fazę rewolucji wideo. Jeszcze nowość, jeszcze nie wiadomo, czy to się do czegoś nada, ale już jest. Philips, jako pierwszy z liczących się producentów, rozpoczął kampanię reklamową w zwykłej telewizji, oczywiście podając także namiar sieciowy (http://www.philipsmagnavox.com ). Możliwość nie tylko surfowania, ale przede wszystkim otrzymywania i pisania listów jest chyba najbardziej chwytliwym argumentem, zachęcającym do zakupu produktu. Pięć skrzynek pocztowych, jakie otrzymuje się po zarejestrowaniu, wskazuje na przeznaczenie: dom rodzinny, w którym wszyscy komunikują się poprzez sieć!

Nie wiem, jak nazywać WebTV: może językoznawcy wymyślą jakieś dobre słowo, bo mówienie "przystawka do odbiornika telewizyjnego pozwalająca na podłączanie się do sieci Internet" nie brzmi najlepiej. Niezależnie od nazwy wiadomo że będziemy świadkami walki o standard. Philips i Sony zdecydowały się już wejść na rynek, gdyż ich skrzynki korzystają z sieci poprzez linie telefoniczne. Skoro w Ameryce opłaty za telefon lokalny są zryczałtowane, to takie podejście jest racjonalne. Wszystkie elementy zestawu są dobrze znane i przetestowane. Począwszy od modemu i klawiatury, znanych z komputerów osobistych, a skończywszy na telewizorze.

Tu nasuwa się pytanie, czy zwykły telewizor nie ma zbyt małej rozdzielczości. Szczególnie w USA, gdzie obrazy mają wyraźnie mniej linii. Wydaje się, że dłuższe obcowanie z migającymi punktami może być męczące dla oczu. Odnoszę takie wrażenie, bo sam używam przyzwoitego monitora. Prawdopodobnie , czyli telewizja cyfrowa wysokiej rozdzielczości rozwiąże ten problem już za kilka lat. Na razie trzeba pogodzić się z mniejszym komfortem WebTV w stosunku do typowego komputera osobistego.

Drugi problem to sposób podłączenia do sieci. Telewizja kablowa jest dostępna wszędzie i właściwie można wykorzystywać kable koncentryczne. Parę firm pokazało już gotowe zestawy, problem jednak tkwi w szczegółach: dostarczyciele programów kablowych nie mają doświadczenia komputerowego ani odpowiedniej infrastruktury. Poza tym rozpowszechnienie koncentrycznego Internetu szybko zatkałoby możliwości istniejących serwerów.

W Polsce, niestety, nie powtórzy się fenomen szaleństwa wideo: nie będzie masowego piractwa, bo za dostęp trzeba płacić. Ba, zwykły Internet przestanie rozwijać się wykładniczo, bo ilu ludzi stać na płacenie absurdalnych rachunków za telefon. Chyba że kablowcy wywalczą sobie prawo złamania monopolu TP S.A. i dostarczą do domów szybki Internet z wideo-telefonem cyfrowym. Znając jednak metody monopolistów mogę się założyć (dolary przeciwko orzechom), że nic z tego nie będzie.