Uzupełnienie za 400 milionów

Trudno być prorokiem we własnym domu. Okazuje się, że jeszcze trudniej opisywać przeszłość. Szczególnie tę pod koniec roku.

Trudno być prorokiem we własnym domu. Okazuje się, że jeszcze trudniej opisywać przeszłość. Szczególnie tę pod koniec roku.

Zaledwie dwa tygodnie temu napisałem, jaki był rok 1996, a tuż przed samymi świętami firma Apple wycięła numer roku. Najpierw długo przymierzała się do kupienia nowego systemu operacyjnego dla komputerów Macintosh. Tak długo, że już nikt nie wierzył, iż w ogóle coś z tego będzie. Rozmowy ze wspomnianą przeze mnie w podsumowującym felietonie firmą Be Inc. trwały od października. Cała prasa komputerowa zdążyła poinformować o wyższości tego systemu, przemilczając fakt, że jest on na razie w fazie D8. Oznacza to, że można go sobie zainstalować, ale nic nie da się wydrukować ani przesłać przez modem. Po prostu system nie ma jeszcze sterowników. No i nie działa na procesorach Motorola 68x00 i na PPC 601.

Szef Be Inc. Jean-Louis Gass‚e, dawny pracownik Apple, podobno chciał dostać za system 400 milionów. Sporo, ale przecież Apple ma ponad dwudziestomilionową bazę użytkowników, z których prawie połowa używa komputerów z procesorami PowerPC i stanowi potencjalną grupę nabywców nowego systemu. Skoro Windows 95 kosztują ponad sto dolarów, a NT trzysta, to łatwo sobie wyobrazić, że sprzedając system nawet po 50 USD można szybko odzyskać poniesione wydatki. Trzeba tylko mieć co sprzedawać.

Tak to sobie prasa, nie tylko komputerowa, dywagowała, gdy po południu w piątek, 20 grudnia znienacka Apple podał, że owszem kupuje, ale firmę NeXT. Za 400 milionów. Taka teraz widać jest cena systemu operacyjnego. Pewnie większość z Czytelników widziała efektowny znaczek firmowy NeXTa - jeśli nie, to radzę szybko odwiedzić strony WWW pod adresemhttp://www.next.com/ - już teraz najpierw pokazuje się duże, nadgryzione jabłko.

NeXT jest firmą Steve'a Jobsa, jednego z założycieli Apple i wizjonera, który przeniósł okienkowy system komunikowania się z komputerami z laboratoriów Xeroxa do masowej produkcji, najpierw w modelu Lisa, potem w Macintoshu. Wyrzucony z posady wiceprezydenta Apple właśnie za wizjonerstwo, dalej zajmował się nowymi technologiami. Wprawdzie czarne sześciany komputerów NeXT zniknęły z rynku bardzo szybko, to jednak system operacyjny OpenStep, bazujący na unixowym jądrze Mach, pozostał, ba - został nawet kupiony przez IBM i parę innych firm.

Należy więc spodziewać się, że gdzieś w ciągu roku pojawi się nowy system operacyjny Macintoshy. Oznacza to, że być może firma z Cuppertino zostanie uratowana przed zniknięciem z rynku na skutek zalewu komputerów typu Wintel. Na razie akcje Apple nie drgnęły i ciągle oscylują wokół ceny 23 USD, a więc znacznie niżej niż jeszcze pół roku temu. Wynikałoby z tego, że inwestorzy spokojnie oceniają możliwości szybkiego wdrożenia nowego systemu. Z kolei analitycy rynku komputerowego wskazują, że najnowszy nabytek Apple powinien przynieść korzyści także konkurencji. Wprowadzenie Unixa do komputerów domowych da szansę firmie Sun, której komputery od dawna działają pod tym systemem. Da też motywację firmie Microsoft do szybszego ulepszania Windows, szczególnie w wersji NT.

Oczywiście pojawienie się nowego systemu operacyjnego będzie największym przeżyciem dla użytkowników Macintoshy. Niedawno zakończyli oni podobną przesiadkę, wynikającą z zastosowania procesorów RISC. Ciekawe, czy i tym razem wykażą równie dużo cierpliwości. A także, czy zechcą kupować nowy system operacyjny. Na razie cena kolejnego uaktualnienia Systemu 7 wynosi 70 USD. Ile będzie kosztował nowy system, tego nie wie nikt.