Uzdalniacze

Od dawna fascynuje mnie grupa ludzi, którzy bardzo przykładają się do sukcesów przedsięwzięć informatycznych, najczęściej nie będąc w nie bezpośrednio zaangażowanymi.

Od dawna fascynuje mnie grupa ludzi, którzy bardzo przykładają się do sukcesów przedsięwzięć informatycznych, najczęściej nie będąc w nie bezpośrednio zaangażowanymi.

Nazwałbym ich "uzdalniaczami" (od angielskiego enabler) i pozwolę sobie postawić ryzykowną tezę, że bez nich informatyka przynosiłaby przedsiębiorstwom znacznie mniej korzyści, niż przynosi.

Kim jest uzdalniacz? Najkrócej mówiąc, to człowiek, który nic a nic nie zna się na informatyce, natomiast świetnie zna się na informatykach. Jego praca koncentruje się na stawianiu właściwym ludziom właściwych pytań oraz na usuwaniu spod nóg informatyków przeszkód, których oni sami nie zauważyliby.

"Nierozumiejący" to pierwszy podgatunek uzdalniacza. Bywa dla informatyków irytujący, bo stale o coś się dopytuje. Ilu klientów może obsłużyć wasz system i czy jesteście przygotowani na dziesięciokrotny wzrost tej liczby? Skąd, do diabła, ludzie mają wiedzieć, że klawisz "Kontynuuj" zapisuje informacje? Jeśli w rubryce "samochód" pojawi się słowo "fałsz", to znaczy, że ten gość ma fałszywe papiery na auto? Tego rodzaju irytujące pytania uratowały już niejeden system i projekt informatyczny, pozwalając usunąć ewidentne słabości, zanim weszły one do eksploatacji.

"Człowiek z telefonem" to kolejny typ uzdalniacza. To z reguły menedżer wysokiego szczebla, którego rola polega na tym, żeby to, co niemożliwe, stawało się możliwe. Jeżeli awarii uległ kluczowy serwer, to człowiek z telefonem wie, gdzie zadzwonić, by komputer następnego dnia działał normalnie albo na jego miejscu stał zapasowy. Jeśli ktoś mówi informatykom, że muszą przesłać 40 GB danych przez łącza międzynarodowe, co potrwa tydzień, "człowiek z telefonem" wychodzi na chwilę i godzinę później ma dysk twardy o odpowiedniej pojemności oraz kuriera, który natychmiast po zapisaniu go danymi przyjmie przesyłkę i nada ją na drugi koniec świata, tak aby była tam 24 godziny później.

Trzeci rodzaj uzdalniacza to "Niecierpliwy". Naprawdę dobre pomysły z reguły są naprawdę proste. Naprawdę proste pomysły można przedstawić w naprawdę krótkiej prezentacji. "Niecierpliwy" oszczędza czas swój i innych, gdy każe się streszczać. Jeżeli jest menedżerem, oczekuje szybko wyników. Dzięki temu rodzajowi uzdalniacza przedsięwzięcia informatyczne zorganizowane są tak, że w pierwszej wersji dostarczają te 20% funkcjonalności, które przesądza o 80% korzyści (zgodnie z zasadą Pareto).

Czwarty rodzaj uzdalniacza to "Asertywny". To człowiek, który mówi "nie" tam, gdzie nie widzi wartości dodanej w rozwiązaniach oferowanych przez informatyków. Przypuśćmy, że zespół pracujący nad hurtownią danych oferuje założenie nowych indeksów na bazie, dzięki czemu czas poszukiwania informacji skróci się z minuty do sekundy. "Asertywny" zaskakuje wszystkich stwierdzeniem: "Jak dla nas minuta jest OK, nie musicie tego robić" i tym samym zabija pomysł, który informatycy już-już mieli wprowadzać w życie. "Asertywny" mówi "nie" i już; czasami robi to świadomie i podając powody (np. że wyszukiwanie robi tylko trzy razy dziennie i w ciągu minuty zdąży akurat przeczytać pocztę), a czasami nawet się nie sili na wyjaśnienie. Nie i już.

Jeżeli rozejrzą się Państwo po swoich firmach, łatwo mogą Państwo spostrzec uzdalniaczy. Podpowiem, po czym ich rozpoznać: informatycy rzadko ich lubią, a mimo to chcą z nimi pracować. Prawda jest taka, że wiele zawdzięczamy uzdalniaczom. Szanujmy ich; także oni przykładają się do sukcesu informatyki w naszych firmach.


TOP 200