Uzasadnione pretensje

Każdy programista ma swój styl pisania, z czego sprawę zdają sobie chyba tylko inni programiści. Dyrekcja Lokalnego Informatyka nie ma o tym bladego pojęcia, za to ma nieustające pretensje w tych właśnie sprawach.

Każdy programista ma swój styl pisania, z czego sprawę zdają sobie chyba tylko inni programiści. Dyrekcja Lokalnego Informatyka nie ma o tym bladego pojęcia, za to ma nieustające pretensje w tych właśnie sprawach.

Lokalny udał się na zapowiedzianą wcześniej naradę, na której, jak to zwykle bywa w jego realnym świecie, miał otrzymać cięgi za swoje i nie swoje występki. Najczęściej dostawał po głowie za sprawy, na które nie mógł mieć wpływu, chociaż Dyrekcji wydawało się, że mieć może. Cóż, Dyrekcyjna nieznajomość zasad panujących w informatyce jest dla niej wodą na młyn i silnym argumentem przeciwko informatykom. Bo kto ma władzę, temu sprzyja wszystko - brak rozsądku i wiedzy także. Przynajmniej do czasu, dopóki władzy się nie straci lub nie pogrąży zarządzanego podmiotu w otchłani długów i zapomnienia.

„Lokalny, ty masz pisać programy tak, aby każdy inny informatyk miał w nich rozeznanie” – Dyrekcja przedstawiła swoje zdanie na okoliczność tematyki narady. „Piszę jak najbardziej starannie i czytelnie” – rozpoczął tłumaczenie swojej postawy zawodowej Lokalny. „To dlaczego podczas twojego urlopu był problem i dlaczego wtedy właśnie Serwisowy nie mógł zmienić nagłówków w wydruku?” – Dyrekcja nie dawała się zbyć byle czym, stawiając konkretne zarzuty. „Dlatego, że Serwisowy nie zna się na programowaniu” – odparł niezwykle rzeczowo i raczej bez specjalnej złośliwości Lokalny. „No właśnie, musisz pisać programy tak, żeby nawet Serwisowy był w nich zorientowany” – Dyrekcja wyraźnie uparła się, aby sprawa miała finał zgodny z Dyrekcyjnymi założeniami. „Ale naprawdę inaczej już pisać nie mogę. To nie jest moja wina, że ktoś inny nie potrafi rozeznać się w moich źródłach” – przez Lokalnego przemawiała lekka nuta trudno uchwytnej dla Dyrekcji ironii. „To się postaraj, bo jak nie, to się rozstaniemy. A do źródeł nie nawiązuj, bo mamy lepsze” – ton Dyrekcji zaczął nabierać na sile, a eskalacja żądań podbijała ciśnienie w krwioobiegu Lokalnego. Nie widząc rozsądnego wyjścia z tej przepychanki na nieracjonalne argumenty, Lokalny postanowił rzucić zaskakującą propozycję powierzenia Serwisowemu działalności na polu . Sam natomiast zająłby stanowisko Serwisowego.

Dyrekcja wykazała zainteresowanie nową opcją, widząc w tym szansę na rozwiązanie problemu przekazywalności wiedzy. Wszak Lokalny zna się na programowaniu, więc bez trudu odczytałby w razie potrzeby to, co Serwisowy by napisał. Lokalny po cichu powątpiewał, czy Serwisowy kiedykolwiek napisze cokolwiek oprócz listu lub sprawozdania dla Dyrekcji, tłumacząc wylewnie i zawile, dlaczego rozwój oprogramowania stanął w miejscu.


TOP 200