Ulepszacz

Człowiek ma tendencję do ulepszania rzeczywistości. Gdyby nie to pragnienie, nadal żylibyśmy w jaskiniach lub na drzewach – opcja do wyboru w zależności od światopoglądu.

Jeśli krótko chcieć podsumować, to tempo, w jakim nastąpiło polepszenie komfortu życia za sprawą nowych technologii w ostatnich dwóch dekadach, jest imponujące. I nie chodzi tylko o pojawienie się w życiu codziennym wszechobecnej platformy cyfrowej służącej propagacji informacji, ale o korzystanie w wielu dziedzinach z dobrodziejstw zdobyczy techniki, nie tylko natury elektronicznej. Jeszcze trochę, a kto wie, czy nie będzie dostępny robot, który w domowym zaciszu przeprowadzi remont naszych schorowanych wnętrzności. Przy okazji warto jednak zauważyć, że nasze wyobrażenie robotów jest nieco skalane przekazem z literatury i filmów gatunku science fiction, w których na siłę czyni się z robota stwora na podobieństwo człowieka, z wnętrznościami niczym dżungla okablowania. W tej dziedzinie, wydaje się, należałoby zacząć szukać innych nieco, mniej widowiskowych i atrakcyjnych, form wyrazu, o inteligencji zbudowanej niekoniecznie na krzemie.

Zastanawiające jest, czy dojdzie do takiego momentu, że człowiek przestanie być potrzebny, aby generować ciągły postęp. W ramach stałego ulepszania jakości życia ludzie dążą do osiągnięcia takiego poziomu, aby stworzyć komputer (określenia „komputer” używam jako synonimu programowanego tworu niekoniecznie krzemowej natury) potrafiący nie tyle produkować inne komputery, ile je ulepszać i wymyślać nowe rozwiązania. Taki komputer musiałby mieć zaszczepioną iskrę, wolę czynienia, bo bez tego byłby tylko zwykłą maszyną wykonującą w kółko te same czynności. A tego nie da się wkomponować za pomocą kawałka kodu nakazującego robić coraz lepiej, mądrzej i ogólnie postępowo. Na chwilę obecną, z tego, co mi wiadomo, nie opracowano jeszcze wzorców projektowych na tę okazję – to odrobina uszczypliwości z mojej strony, gdyż pomimo całego ogromu zalet wzorców projektowych ja za nimi zwyczajnie nie przepadam, gdyż czynią z programowania biurokratyczną manufakturę, a mnie, wyrosłemu na kompletnej wolności programistycznej, kojarzy się to nieco z umysłowym uwięzieniem.

Trudno rozsądzić, na ile efekt procesu postępu technologicznego to premedytacja w osiągnięciu celu, a na ile przypadek będący pokłosiem wielorakości prowadzonych badań, prób i różnych działań. O ile w przypadku Newtona czy Archimedesa ich odkryciom towarzyszył przypadek, o tyle trudno liczyć na to w dobie nowych i skomplikowanych technologii. W dzisiejszych czasach wylegiwanie się pod jabłonią lub w wannie nie jest gwarantem oświecenia, chociaż z drugiej strony patrząc, sporo ludzi doznaje odkrywczych olśnień w sposób najmniej oczekiwany w ustronnych miejscach. Oczywiście, są to przebłyski różnej rangi, ale zawsze w jakiś sposób te drobne kroki składają się na ogólny postęp.


TOP 200