Uczeń Weinera

Charakterystyczny, potężny budynek domu towarowego Selfridges na Oxford Street w Londynie robi wrażenie, nawet gdy widzi się go po któryś tam raz i równać się z nim pod tym względem może chyba tylko równie charakterystyczny Harrods, w dzielnicy Knightsbridge.

Wrażenie to potęguje się jeszcze przed Gwiazdką, kiedy to każde z licznych, wielkich okien wystawowych Selfridges prezentuje okolicznościową scenerię, często związaną ze znanymi bajkami, z postaciami w naturalnej wielkości. W czasie II Wojny, w podziemiach tego domu, ze względu na solidną konstrukcję uważanych za odporne na bombardowania, mieściły się tajne, wojskowe urządzenia telekomunikacyjne.

Selfridges jest największym pośród licznych domów towarowych na Oxford Street, chociaż mało kto pewnie wie, że od dawna nie należy już do rodziny Selfridge'ów, za której nazywał się Selfridge's. Zbudował go w roku 1909 Harry Selfridge, który dwa lata wcześniej przyjechał do Londynu z USA. W Londynie też, w roku 1926, przyszedł na świat jego wnuk Olivier, którego rodzina wróciła do Stanów, gdy dziadek zaczął przetracać fortunę na rozrywki i panienki, pogrążając przy okazji firmę (co - w bardziej oficjalnych biografiach -przedstawia się nie jako wynik dziadkowej niefrasobliwości, a skutek wielkiego kryzysu).

I pomyśleć, że gdyby nie upodobania dziadka, jego wnuk Olivier nie wyjechałby zapewne za Atlantyk, przez co nie spotkałby Norberta Wienera, pod kierunkiem którego studiował, nie związałby się z MIT, nie byłby... nie zrobiłby...

Olivier Selfridge do dziedziny którą zwiemy dziś informatyką, dochodził, jak wielu w tamtych czasach, poprzez matematykę, pierwszy dyplom z której uzyskał na MIT już w wieku 19 lat. Potem była wojenna służba w marynarce (właściwie krótki epizod pod koniec wojny) i powrót na MIT, gdzie kontynuował studia pod kierunkiem Wienera. Ten ostatni musiał go szczególnie cenić, skoro poprosił go, by był jednym z recenzentów jego słynnej później książki o cybernetyce.

Selfridge zasłynął wieloma dokonaniami, ale za najważniejszy uważa się jego wkład w powstanie i rozwój sztucznej inteligencji, przez co bywa określany jako jej "ojciec". Jej podstawy przedstawił on w pracy "Pandemonium", gdzie zawarł również koncepcję agentów programowych (które nazwał demonami), a które, działając wspólnie i równolegle, miały rozwiązywać zadane im problemy.

W tym miejscu nie można nie zauważyć, że gdyby Selfridge trafił np. do Polski, to z takimi tytułami i nazwami w tamtych czasach (a dziś tym bardziej...), od razu podpadłby kręgom, które zajmują się liczebnością i stopniem zagęszczenia populacji diabłów (łepek szpilki).

Dokonania Selfridge'a, szczególnie w zakresie systemów samo-uczących się, stworzyły też podwaliny dla późniejszej dziedziny sieci neuronowych. Był także Selfridge pośród organizatorów pierwszej na świecie konferencji poświęconej zagadnieniu sztucznej inteligencji, jaka odbyła się w roku 1956 w Dartmouth College. W Dartmouth College tworzono m.in. i doskonalono kompilatory języka Fortran, do jednego z podręczników którego wstęp napisał Selfridge (także w Dartmouth powstał, na początku lat 60-tych, język programowania BASIC).

Napisał też Selfridge kilka książek dla... dzieci.

Oliver Selfridge zmarł w grudniu 2008, wieku 82 lat. O karierze i dokonaniach Selfridge'a pisano wtedy w licznych artykułach i wspomnieniach, Tu i tam padało w nich nazwisko Wienera, ale widać młodzi akademicy nie bardzo kojarzą kto to był, bo w jednym z tych wspomnień zmieniono go, i to nie raz, na "Norberta Weinera" (przepisując za New York Times, gdzie jednak jest "Wiener"). I ten akurat tekst firmuje MIT.


TOP 200