Tylko w Warszawie

Zaczyna mnie znowu nosić. Znam to uczucie z doświadczenia i wiem, że zwiastuje podjęcie działań mających na celu zmianę pracy. Temat nie jest prosty, zwłaszcza gdy wiek wskazuje na znaczny stopień wyeksploatowania szarych komórek.

Zaczyna mnie znowu nosić. Znam to uczucie z doświadczenia i wiem, że zwiastuje podjęcie działań mających na celu zmianę pracy. Temat nie jest prosty, zwłaszcza gdy wiek wskazuje na znaczny stopień wyeksploatowania szarych komórek.

Z drugiej strony, trzeba jakoś przyzwoicie pociągnąć te 20 latek do ustawowej emerytury. Tak więc za robotą rozglądam się powoli, niby od niechcenia, bo przecież ta obecna też nie najgorsza. Biorąc mój średni - za przeproszeniem - czasookres zatrudnienia w jednej firmie, wychodzi cztery i pół roku. Statystyka jednak jest dosyć zwodnicza, gdyż w jednym miejscu pracowałem lat kilkanaście, a w innym znowu jeden dzień (bo mi się nie spodobało i już). Ciekawe, kiedy i jaka będzie następna firma.

Gdyby kierować się cyklicznością zjawisk, powinna być państwowa (o rany!), bo pracując w czterech miejscach, zaobserwowałem przemienność państwowo-prywatną. W związku z opisanymi przypadłościami przeglądam rynek ofert - głównie przez Internet. Sporo agencji zajmujących się doborem kadr działa na tej drodze. W niektórych można nawet zamówić bezpłatny abonament na dostawę informacji via e-mail pod kątem tematycznym poszukiwanego zajęcia.

Funkcjonują także ciekawe news'owe listy dyskusyjne (pl.praca.oferowana oraz pl.praca.dyskusje), gdzie okazuje się, że chociaż informatycy są obecną na nich większością, to nie brakuje przedstawicieli innych profesji. Nie wiem, jaka jest skuteczność poszukiwań tą drogą. Inni goście list także mają wątpliwości, aż ktoś wreszcie zadał rozsądne pytanie, czy istnieje osoba, która znalazła pracę w ten sposób. "Znalazłem i to dość daleko" - odezwał się ktoś zza Atlantyku.

Warto odwiedzać te miejsca, chociażby poznawczo, aby wychynąć nieco poza własne podwórko i przyglądać się osobiście newralgicznym punktom dyskusji dotyczących zarobków. Przy okazji wyśledziłem miejsce, gdzie można obejrzeć wyniki ankiety zarobkowej i samemu oddać anonimowy głos. Mimo dość zawikłanego adresu internetowego (www.teleaudio.com.pl/~arturr/ cgi-bin/ankieta.pl), warto tam zerknąć i porównać swoje osiągnięcia finansowe. Muszę przyznać, że czułem się nieco głupio w porównaniu z osobami o pensjach ponad 20 tys. zł, ale zaraz mi przeszło, gdy stwierdziłem, że znaczna grupa zarabia też mniej ode mnie. Tak więc Czytelniku zrób selektywny wydruk z tejże bazy, a potem jazda do szefa z awanturą o pensję. Z penetracji rynku pracy wywnioskowałem, że jak szukać roboty, to tylko w Warszawie, bo tam jej dużo i dobrze płatna ("wiadoma rzecz - stolica"). Żadne odkrycie - wystarczy prześledzić ogłoszenia w CW. Co mi z tego, że czasami ogłasza się Poznań (już nie mieszkam) albo Trójmiasto (bywam zaledwie kilka razy w roku). Może jednak poczekam, aż stolicę przeniosą do Krakowa (choć zespół "Pod budą" błagalnie śpiewał, żeby nie). Będę mógł się wówczas poświęcić i dojeżdżać te 70 km do dobrze płatnej roboty.