Tunelowanie wiedzy

Ludzie reagują często tylko na jeden aspekt całej sprawy, co zostało już należycie udowodnione przez psychologię społeczną. Najwięcej problemów wynika z bezkrytycznego ulegania autorytetom lub osobnikom za takie - z różnych powodów - uchodzące. Reagujemy na to kto mówi, a nie co.

Ludzie reagują często tylko na jeden aspekt całej sprawy, co zostało już należycie udowodnione przez psychologię społeczną. Najwięcej problemów wynika z bezkrytycznego ulegania autorytetom lub osobnikom za takie - z różnych powodów - uchodzące. Reagujemy na to kto mówi, a nie co.

Wypowiedź autorytetu może być pozbawiona sensu, ale jeśli jesteśmy przekonani o jego pozycji, nie będziemy mieli wątpliwości co do słuszności artykułowanych tez. Z drugiej strony patrząc, wszelkie zmiany innowacyjne proponowane przez osobników stojących nisko w hierarchii są trudno akceptowane przez resztę społeczności, podczas gdy te same zmiany zaproponowane przez osobnika uważanego za godnego naśladowania, przyjmowane są szybko i bez sprzeciwów. Dlatego do reklamowania produktów chętnie sięga się po ludzi w jakiś sposób znanych lub uznanych, o których wiadomo, że mogliby stanowić dla potencjalnych klientów wzorzec godny naśladowania. Mówiąc prosto - lep na muchy lub papka dla plebsu.

Ludzie mający własne zdanie, sprzeciwiający się w uzasadniony sposób autorytetom, nie przyjmujący na wiarę różnorakich tez nie są zbyt lubiani. Gdyby jednak nie oni, tkwilibyśmy ciągle jeszcze w ciemności średniowiecza, a kto wie, może nawet w ciemności jaskiń, niekoniecznie rozświetlanych blaskiem płomieni.

Nie sięgając aż tak niebotycznych problemów, pomyślmy, ile to razy ulegaliśmy pseudoautorytetom w różnych okolicznościach lub byliśmy po prostu manipulowani przez ludzi stwarzających pozory znajomości rzeczy. Człowiek potrzebuje drogi na skróty, z natury rzeczy więc nie będzie sprawdzał, czy każdy fakt, każda informacja pochodząca ze źródła uznanego za wiarygodne polega na prawdzie i jest godna uznania. Gdybyśmy chcieli wszystko weryfikować, wpadlibyśmy w sidła psychoz maniakalnych, nie mówiąc już o niemożliwości osiągnięcia jakiegokolwiek postępu. Jakkolwiek by patrzeć, postawa - czy to zbyt ufna, czy zbyt ostrożna - nie jest godną polecenia receptą i jak zwykle pewien umiar i zdrowy rozsądek są najlepszymi drogowskazami. Bezrefleksyjność często upraszcza życie, niemniej jest pełna pułapek.

Literatura opisuje przypadek, gdy pewien amerykański lekarz zalecił zaordynować krople pacjentowi choremu na prawe ucho, zapisując skrótowo na karcie dla pielęgniarki sposób ich dozowania jako R ear (R od right, ear - ucho), podczas gdy ona zinterpretowała to jako Rear (w uproszczeniu "tyłek") i tak też lek został zaaplikowany. Pomimo że w tej sytuacji leczenie takie nie miało najmniejszego sensu, pielęgniarka i pacjent nie protestowali, sądząc, że autorytet, w jakiej to roli występował w tym przypadku lekarz, rzeczywiście miał na myśli to, co zostało błędnie w fazie stosowania zinterpretowane.

Jeśli już mówimy o drodze na skróty przez życie, czyli o korzystaniu jak z dopustu bożego z wypróbowanych wzorców, metod, wiedzy i technologii bez konieczności ich ponownego weryfikowania, zwróćmy uwagę, że znajdujemy się w chwili, w jakiej do tej pory ludzkość jeszcze nie miała możliwości się znaleźć. Gwałtowny rozwój techniki i środków komunikacji wyzwala niejako naturalnie możliwości pozyskiwania coraz większych i różnorodnych porcji informacji, coraz szybciej i prościej. Stąd też obecne czasy nie bez kozery nazywamy wiekiem informacji. Nie bez powodu też nikt nie odważył się nazwać dzisiejszych czasów wiekiem wiedzy.


TOP 200