Treściwe zbitki

Na rynku pojawia się coraz więcej usług i produktów. Każde z nich musi nosić swoją charakterystyczną nazwę, która ma coraz mniejsze szanse na bycie unikatową, przynajmniej w swojej skróconej formie. W następstwie tego wiele skrótowych nazw bywa mylnie interpretowanych, a czasami wręcz nie wiadomo, co się pod nimi kryje.

Na rynku pojawia się coraz więcej usług i produktów. Każde z nich musi nosić swoją charakterystyczną nazwę, która ma coraz mniejsze szanse na bycie unikatową, przynajmniej w swojej skróconej formie. W następstwie tego wiele skrótowych nazw bywa mylnie interpretowanych, a czasami wręcz nie wiadomo, co się pod nimi kryje.

Nieporozumienia mogą dotyczyć sfery implementacji technicznej lub zakresu funkcjonalnego. Na przykład technologia ASP (Active Server Pages), z tego względu że kod źródłowy generowanych stron może być pisany także w języku skryptowym Java (JScript), dla wielu może stanowić automatycznie zamiennik z JSP (Java Server Pages), która jest zgoła odrębną technologią. Co gorsza, w środowisku informatyków spotyka się nieraz objawy niezrozumienia zagadnienia, co wyraża się tym, iż ASP jest traktowany jako język programowania, a nie technologia. Największe jednak powinowactwo nazewnicze technologii ASP istnieje do usługi ASP (Application Service Providing), która polega na udostępnianiu funkcjonalności określonych aplikacji na zasadzie abonamentu dzierżawczego. Jest to, po prostu, forma outsourcingu, w której klient otrzymuje do zdalnej dyspozycji określone zasoby do przetwarzania danych. Dosyć mocno z usługą ASP merytorycznie łączy się SaaS (Software as a Service), co jest pewnym zawężeniem koncepcji ASP, polegającym na tym, że wielu klientów zdalnych korzysta z tej samej kopii aplikacji, każdy na swoje potrzeby. Niebezpiecznie blisko w sensie fonetycznym mamy stąd do SAS, co oczywiście jest także skrótem nazwy skandynawskich linii lotniczych, ale w naszej informatycznej niszy oznacza nazwę amerykańskiej firmy software'owej - , znanej z systemów statystycznych i analitycznych, a ponadto z tworzenia niezwykle sprzyjającej atmosfery pracy, o czym pisano w 2005 roku na łamach naszego tygodnika (http://www.computerworld.pl/artykuly/49797.html).

Czasami z różnorodności takich skrótów może się wypleść niechcący całkiem inna kombinacja, na przykład połączenie dźwięków SAS i ASP bardzo ładnie przechodzi w SAP. W zasadzie można mieć problem z wymyśleniem oryginalnego skrótu, bo zazwyczaj wszystkie w miarę chwytliwe nazwy są od dawna obsadzone. SAP oczywiście istnieje także, a jest to nazwa najbardziej znanego i utytułowanego producenta systemów zarządzania, istniejącego na rynku od 1972 roku, przy czym jego nazwa jest skrótem wywodzącym się z określenia zakresu działalności: Systems, Applications, and Products in Data Processing. Fonetycznie nieodległa droga wiedzie od SAP do SOAP (Simple Object Access Protocol), będącego sieciowym protokołem wymiany komunikatów XML-owych. A stąd jeszcze bliżej do SOA (Service Oriented Architecture), czyli architektury zorientowanej na usługi, gdzie w celu zrealizowania określonego procesu komunikują się między sobą niezależne usługi.

O tym, że na czubku każdego serwisu stoi człowiek, nie trzeba chyba nikomu przypominać. I w tym przypadku także, bowiem SOA jest również ostatnią instancją w razie kłopotów przy użytkowaniu technologii informatycznej. Otóż jest to skrót od zwrotu Standardowa Odpowiedź Administratora, czyli odpowiedzi udzielanej użytkownikom w razie zgłaszania problemów. Najbardziej standardowa, znana powszechnie, odpowiedź brzmi: u mnie działa. Istnieje jeszcze kilka jej wersji stosowanych w zależności od okoliczności: u mnie zawsze wszystko działa, dziwne... u mnie działa itd. W celu historyczno-rozrywkowo-poznawczym warto ten temat zgłębić, zaglądając do Wikipedii jak tam opisano termin SOA, jak również przeczytać starą, ale jarą humoreskę "Z pamiętnika administratora". Wszak śmiechu lub chociażby uśmiechu nigdy za wiele.

O ile nazwy skrótowe wykazują małą tendencję do zróżnicowania i komplikacji, o tyle prawidłowość ta nie dotyczy już opisywanych przez nie podmiotów. Zobaczmy, że tylko wielkość jednej literki różni prostotę systemu DOS od pokrętnego wyrafinowania spod znaku ataków DoS.