Teraz Ameryka

Są pewne rzeczy na tym najlepszym ze światów, które wydają się wiecznie doskonałe. Należał do nich niewąatpliwie angielski funt w XIX w. - niestety, rozpad imperium brytyjskiego mocno nadszarpnął reputację tej waluty, tak że dziś nikt juz nie uważa lokaty w funty za bezwględnie pewną. W naszych czasach stałych punktów odniesienia mamy niewiele. Banki szwajcarskie okazały się brać udział w różnych podejrzanych operacjach, a pieniądze ofiar holocaustu przechowują do dziś tak skutecznie, że nikt ich nie może wyjąć.

Są pewne rzeczy na tym najlepszym ze światów, które wydają się wiecznie doskonałe. Należał do nich niewąatpliwie angielski funt w XIX w. - niestety, rozpad imperium brytyjskiego mocno nadszarpnął reputację tej waluty, tak że dziś nikt juz nie uważa lokaty w funty za bezwględnie pewną. W naszych czasach stałych punktów odniesienia mamy niewiele. Banki szwajcarskie okazały się brać udział w różnych podejrzanych operacjach, a pieniądze ofiar holocaustu przechowują do dziś tak skutecznie, że nikt ich nie może wyjąć.

Przynajmniej w dziedzinie komputerów pewników było sporo, gdyż postępy technologii mikroprocesorowych wyprzedzały przez ostatnich dziesięć lat najśmielsze marzenia. Co roku powiększała się szybkość procesorów, dostępność i wielkość pamięci, a przede wszystkim trwałość pecetów. Dziś żaden poważny wytwórca nie daje gwarancji krótszej niż rok, na ogół w dziedzinie sprzętu markowego są to trzy lata. Dyski stałe mają w tej chwili MTBF-y (Mean Time Between Failures - średni czas między awariami) na poziomie 400 tys. godz., czyli ponad czterdzieści pięć lat! W praktyce nikt już nawet nie testuje komputerów na długość życia, bo szybciej zużywają się one moralnie niż materialnie.

W Polsce wiele instytucji publicznych i prywatnych całkowicie skomputeryzowało się. Dobrym przykładem są tu banki oraz firmy logistyczne i hurtownie. Nawet nasz parlament ma w obu izbach wspaniałe sieci komputerowe z doskonałymi serwerami, o czym przekonywały nas jakiś czas temu reklamy prasowe. Osoby prywatne zapomniały już, co to znaczy zepsucie się komputera - normalny człowiek przez "popsucie się" rozumie teraz zwalenie systemu operacyjnego, wykasowanie przez dziecko połowy dysku lub urwanie kabelka łączącego komputer z drukarką.

Tym większe było moje zdziwienie, kiedy jakiś czas temu wybrałem się do ambasady amerykańskiej w Warszawie, by starać się tam o wizę. Już od furtki witała wspaniała, drukowana w paru kolorach informacja, że ze względu na awarię komputera okres wydawania wiz wynosi jeden tydzień. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że ambasada jest bardzo rozrzutna - dla doraźnej awarii wydrukowano zawiadomienie.

Dopiero w środku ambasady, stojąc w kolejce, dowiedziałem się od współtowarzyszy niedoli, że awaria jest permanentna! Okazuje się, że system komputerowy ambasady państwa, gdzie wymyślono współczesne komputery, może uszkodzić się tak dokładnie, że nie działa przez parę tygodni. Wprawdzie niektórzy stojący w kolejce, w tym także i ja, przypominali sobie dobre lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, gdy bez komputerów wizy zawsze były wydawane w parę dni, ale wtedy żyliśmy w innym kraju, a i Ameryka była inna.

Felieton ten będzie miał dwie puenty. Jedna jest oczywista - nawet w świecie komputerów nie ma już ŻADNYCH pewników. Skoro komputery ambasady amerykańskiej, niewątpliwie kupowane w drodze wieloetapowego przetargu, mogą się popsuć tak dokładnie, że nie można ich szybko naprawić, to znaczy że żadne nasze dane bankowe, osobiste i służbowe, nie są pewne.

Teza druga, adresowana jest do naszych, krajowych producentów komputerów - a może by tak Optimus, JTT albo Squadak dostarczyły ambasadzie zaprzyjaźnionego państwa darmowe komputery wraz z instalacją i szkoleniem personelu. Myślę, że byłaby to reklama znacznie lepsza niż oświadczenie administratora komputerowej sieci parlamentarnej i znak "Teraz Polska" razem wzięte.


TOP 200