Technologia i wrażliwość

Cztery lata temu przygotowywałem pracę dyplomową na temat finansowania inwestycji informatycznych.

Cztery lata temu przygotowywałem pracę dyplomową na temat finansowania inwestycji informatycznych.

Przeanalizowałem kilka dość przypadkowo wybranych raportów rocznych spółek giełdowych z różnych branż, w tym z branży IT. Zauważyłem ciekawą prawidłowość. Udział w aktywach pozycji, w których wykazuje się nowoczesne technologie (a więc serwery, łącza szerokopasmowe, aplikacje i systemy, itd.) jest mniej więcej podobny dla firmy z branży informatycznej oraz, dajmy na to, transportowej, finansowej czy budowlanej. Jedynie branża przemysłowa wydawała istotnie więcej na patenty, licencje itd. niż inne dziedziny gospodarki.

Wbrew dość rozpowszechnionemu przekonaniu firmy informatyczne wcale nie dysponują lepszą od innych przedsiębiorstw bazą technologiczną. Na high-tech wydają tyle samo, albo mniej. A mimo to osiągają bardzo dobre przychody, a na dodatek w ostatnich latach szybko zwiększały ich dynamikę. Nie potrzebują w tym celu wielkiego majątku trwałego - fabryk, linii technologicznych, nieruchomości. Mówiąc poprawniej, stosunek przychodów do majątku trwałego (mierzony np. tzw. ROA) jest w firmach informatycznych istotnie wyższy.

Oczywiście to są jednostkowe spostrzeżenia na podstawie kilku raportów; chętnie widziałbym jakieś poważne badania na ten temat wykonane w profesjonalny pod względem metodologicznym sposób. Ale i takie, uproszczone spostrzeżenia, prowadzą do dość prostej konstatacji: głównym "majątkiem" firmy informatycznej jest zdolność pozyskiwania kontraktów oraz realizowania ich zgodnie z oczekiwaniami odbiorcy i po kosztach niższych niż cena, którą uzgodniono z klientem. Brzmi banalnie - ale wszyscy, którzy zarządzają firmą informatyczną, wiedzą, że tylko z pozoru jest to proste zadanie.

Badałem też wrażliwość skonstruowanego planu finansowego firmy informatycznej na różne scenariusze. Okazało się, że najgorsze (a jednocześnie najbardziej prawdopodobne), co może spotkać przedsiębiorstwo, to opóźnienie w realizacji kontraktu (projektu). Takie zdarzenie "uderza" w obie strony rachunku zysków i strat: opóźnia moment osiągania przychodów i wydłuża czas ponoszenia kosztów. W efekcie, drastycznie zaburza przepływ gotówki i jeśli firma nie ma w zanadrzu rezerw, jej sytuacja finansowa może nagle stać się bardzo trudna. Firma będzie nadal bardzo rentowna, ale padnie, bo po prostu nie będzie miała czym płacić bieżących zobowiązań.

Czasami spotykam się z dużą niefrasobliwością inżynierów w dotrzymywaniu terminów, a dyrektorów - w planowaniu harmonogramów i zarządzaniu ryzykiem. Dobrze, żebyśmy wszyscy mieli świadomość, jakie mogą być jej konsekwencje.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem tych z Państwa, którzy nie gustują specjalnie w kwestiach związanych z ekonomią i finansami. Wszystkie powyższe wywody można sprowadzić do paru prostych stwierdzeń. W przeciętnej firmie informatycznej, wbrew pozorom, niewiele zależy od technologii i to nie ona przesądza o jej sukcesie. Wszystko zależy od ludzi. Tych, którzy potrafią się tą technologią sprawnie posłużyć i tych, którzy zarządzają pracą tych pierwszych.

Nie każdy jest dyrektorem i musi dbać o przychody i koszty, ale każdy z nas za coś (lub kogoś) odpowiada. Zastanówmy się więc dziś: czym dokładnie są moje najważniejsze aktywa? Czy w pełni je kontroluję? Jaki jest ich najwrażliwszy element? Co nieoczekiwanego może mi się przydarzyć? I jak jestem przygotowany na takie nieprzewidziane okoliczności?


TOP 200