Taki jestem semantyczny

Jakieś dwa lata temu pomagałem znajomej zrobić korektę artykułu o sieciach semantycznych. Było to tłumaczenie z czasopisma "Scientific American", które w Polsce ukazuje się pod tytułem "Świat Nauki".

Już wtedy wydawało mi się, że cały szum o semantyczności jest podobny do opinii o badaniach sztucznej inteligencji. SI miała być dostępna już za rogiem, tylko ów róg przesuwał się ciągle do przodu w czasie. O ile się dobrze orientuję, to w dalszym ciągu mój najbardziej osobisty komputer, czyli mózg, jest znacznie bardziej inteligentny niż najlepsze programy. W przypadku poszukiwań semantycznych nie mam doświadczenia, bo używam tylko tego co mam pod ręką, a raczej w głowie.

Pisałem ostatnio nieco w blogu na temat inżyniera Karpińskiego, który zmarł niedawno i o jego komputerze KAR-65. Trochę jako wątek poboczny chciałem porównać szybkość KAR-a do współczesnych komputerów. Współczesnych, tj. dzisiejszych oraz ówczesnych, czyli tych z połowy lat sześćdziesiątych XX wieku. Chodziło mi po głowie, że kiedyś dużym nakładem pracy znalazłem dane nt. zegarów i długości słów komputerów używanych w CERN-ie przez polskiego fizyka. Tylko w żaden sposób nie potrafiłem przypomnieć sobie jego nazwiska. Ale od czego jest Google - wpisałem "CDC + Tatarkiewicz", bo pamiętałem, że felieton dotyczył tego już dziś prawie zapomnianego rodzaju komputerów. Dostałem mnóstwo odnośników, ale nic nie wskazywało drogi do mego felietonu. Na szczęście, gdzieś pod czaszką kołatało, że ów fizyk był synem znanej kobiety. Tylko jak się ona nazywała? Przypomniałem sobie, że kiedyś czytałem książkę o tym, iż miała burzliwy romans z Boyem. Wprawdzie angielski Google na hasło "Boy + Wikipedia" skierował mnie do Wikipedii po angielsku, gdzie kobiety wielkiego tłumacza nie są wymienione, ale dodanie nazwiska "Żeleński" sprawę od razu definitywnie rozwiązało. Tak, to była Irena Krzywicka! Dalej poszukiwania wydawały się być bardzo proste, wystarczyło przecież wpisać "Krzywicki + Tatarkiewicz". Niestety, posiadanie znanych przodków nie ułatwia nikomu życia, w każdym razie nie w internecie. Dopiero dopisanie "CDC" do powyższej frazy dało wynik pozytywny, czyli wreszcie wskazało felieton, którego od początku poszukiwałem.

Opisałem w nieco przydługi sposób historię jednego poszukiwania dobrze mi znanego tekstu, aby uświadomić sobie oraz Czytelnikom, ile w całym procesie było informacji zapamiętanych kontekstowo, czyli właśnie semantycznie. Tak naprawdę, to jeszcze powinienem dodać, że "CDC" kojarzy mi się z sedesem, gdyż tak kiedyś wszyscy spolszczali nazwę tego komputera. Gdybym felieton pisał w łazience na laptopie, to cały łańcuszek łatwo zamykałby się. Tylko jaki program potrafi zapamiętać tyle informacji? Szczególnie, że są one kawałkami doświadczeń mego życia i nikt nigdy nie skojarzy "sedesa", Boya oraz KAR-65, co właśnie stało się w tym felietonie. Jak to było u Starszych Panów: "A rano znów jestem śliczny. Liryczny i apetyczny". O sobie powinienem dodać jeszcze: "Semantyczny". Bardzo, szczególnie z rana, gdy piszę felietony.

Aby nie trzymać Czytelników w napięciu ujawnię, że komputer KAR-65, wykonujący około 100 tysięcy obliczeń zmiennoprzecinkowych na słowach 26-bitowych, miał zegar (przeliczeniowy, w stosunku do słów 8-bitowych) około 350 kHz, podczas gdy stosowane w tym samym czasie komputery z serii CDC-6600 (słowo 60 bitów, czas wykonywania operacji 100 nanosekund) legitymowały się zegarem około 75 MHz, czyli ponad dwieście razy szybszym.


TOP 200