Taka gmina

W numerze świątecznym (najdłuższy weekend współczesnej Europy) Andrzej Gontarz podjął temat praktycznego wykorzystania potencjału techniki informacyjnej do ułatwienia życia w mieście. Komputery najwyraźniej nie w pełni usprawniają administrację.

W numerze świątecznym (najdłuższy weekend współczesnej Europy) Andrzej Gontarz podjął temat praktycznego wykorzystania potencjału techniki informacyjnej do ułatwienia życia w mieście. Komputery najwyraźniej nie w pełni usprawniają administrację.

Mogłoby się wydawać, że nie ma nic łatwiejszego do skomputeryzowania niż administracja lokalna i np. sądy. Tymczasem jest to temat może i wdzięczny, ale okazuje się niebywale złożony. Ponadto sądy są instytucjami nad wyraz dostojnymi i aż dziw, że są traktowane przez władze najwyższe w sposób je ośmieszający. Śmiem twierdzić, że podobne jest podejście do administracji terenowej. Władza nakazuje tej administracji np. dokonywać "ewidencji ludności" zgodnie ze starą tradycją zmodyfikowaną i przystosowaną do nowych wartości. Obywatel istnieje, o ile ma zameldowanie. W przeciwnym razie, jak gdyby go nie było. Musi być jednak w jakiejś ewidencji. Najlepiej, jeśli skomputeryzowanej. Ale obywatel, dla uproszczenia, płci dowolnej, może nie mieć mieszkania, mimo obietnic byłego kandydata na prezydenta. Wtedy musi je sobie kupić. Gdy już je kupi, musi się zameldować, a wtedy dopiero mogą się zacząć kłopoty.

Musi zebrać masę bezsensownych papierów i dostarczyć je do wskazanych urzędów. Celem jest uzyskanie innych bezsensownych papierów opatrzonych pieczątkami o różnym kształcie i kolorze. Tego rodzaju wymagania, jakim trzeba się podporządkować, przypominają mi idiotyczną bajkę o 12 pracach Asterixa. Jaki cezar rzymski czy sowiecki wymyślił beznadziejne i bezmyślne zadania, które były wprawdzie wykonalne dla dwóch nieugiętych Gallów, ale czy dla tysięcznych rzeszy krasnoludków? Kto w końcu i za jakie potworne grzechy kazał krasnoludkom zatrudnionym w administracji żądać od zwykłych krasnoludków całkowicie nieraz absurdalnych zachowań. Krasnoludki tymczasem postępują zgodnie z formalnymi procedurami, tracąc czas na działania niezupełnie celowe. Czasami muszą pewne sprawy załatwiać w sądach. Muszą tam wykonywać bezcelowe prace zgodnie z procedurami, służące głównie do celebrowania marnowania czasu.

Niektóre krasnoludki sądzą, że komputery są dodatkowym utrudnieniem. Powodują bowiem, że niektóre procedury są bardziej złożone i wiążą się z koniecznością wielokrotnego spisywania szczegółowych danych. Krasnoludki znające się na komputerach twierdzą, że wiele z tych danych już jest w komputerach i nie ma sensu ich ponownie zbierać. Panuje opinia, że warto byłoby popracować, by zmienić procedury i dane, jakie nie zawsze sensownie mielą nowoczesne komputery.

Trudno nie przyznać racji krasnoludkom, które są bardzo praktyczne i pracowite. Trzeba się zgodzić z ich twierdzeniami zbieżnymi z opiniami wielu informatyków i innych specjalistów. Twierdzą oni bez ogródek, że komputery są niezwykle cenne, ale muszą przynosić ich użytkownikom korzyści, a nie tylko radość informatykom.


TOP 200