Szczał w dziesiątkę

Większość języków komunikacji ludzkiej prezentuje sobą swoistą częściową dychotomię polegającą na zasadzie: co innego widzisz, co innego słyszysz. Czyli fonetyka jest niekiedy odmienna niż pisownia. Zupełnie odwrotnie niż w językach programowania, gdzie wszystko musi być dosłowne i zgodne co do bitu. Cóż, komputery nie mają ani krzty fantazji i poczucia humoru.

Większość języków komunikacji ludzkiej prezentuje sobą swoistą częściową dychotomię polegającą na zasadzie: co innego widzisz, co innego słyszysz. Czyli fonetyka jest niekiedy odmienna niż pisownia. Zupełnie odwrotnie niż w językach programowania, gdzie wszystko musi być dosłowne i zgodne co do bitu. Cóż, komputery nie mają ani krzty fantazji i poczucia humoru.

Lokalny Informatyk miał za zadanie przeprowadzić szkolenie z nowego programu dla użytkowników. Przygotował się do tej roli starannie.

"Proszę państwa, przyniosłem ze sobą termosik z napojami i dropsiki, czyli takie owocowe mentosiki, gdyby ktoś zechciał się w trakcie prezentacji poczęstować. Bo przecież marny to interesik, gdyby cosik z powodu braku zasilania organizmu spowodowało ambarasik podczas szkolenia. Teraz proszę wyjąć długopisiki, notesiki i pilnie notować. Ja będę także na tablicy moim pisikiem nanosił istotne uwagi, które można do swoich notesików przepisać. Co z nazwy swej umowne będzie, otoczę takimi pejsikami, czyli inaczej mówiąc, cudzysłowem. Mam nadzieję, że chociaż ten pisik do tablicy nie jest najnowszy, nie zrobię kleksików. A pani z ręką w gipsiku nie musi notować, bo to przecież zbyt duży ambarasik. A teraz uruchamiam już program i zaczynam omawiać. Oto właśnie w tych boksikach, czyli inaczej mówiąc w tekst-boksikach należy wpisać po kolei dane rejestrowanej osoby. A więc zaczniemy od nazwiska. Na przykład wpisujemy nazwisko Wrzosik, imię na przykład Hansik. Co istotne, proszę zauważyć, że te dane ze względu na swą istotność wyświetlane są boldfejsikiem. Następnie wpisujemy stawkę z dokładnością do grosika. Gdybyśmy zaokrąglali byłby klopsik, gdyż te informacje są przekazywane do systemu księgowego. Idąc dalej, wpiszemy zawód. Niech będzie na przykład..." - tu Lokalny zaczął się wahać, jaki by przypisać zawód temu wirtualnemu osobnikowi. Z sali padła podpowiedź: burmistrz. Lokalny wpisał na planszy ekranowej "burmiszcz". Na sali nieco się zakotłowało, po czym ktoś bardziej zorientowany w realiach powiedział na głos: "rzeczywiście burmistrz ma taką stawkę". Lokalny z dumą odnotował na tablicy (w pejsikach): "szczał w dziesiątkę!". Potem rozpoczęła się chaotyczna dyskusja nad ujawnionym właśnie wynagrodzeniem burmistrza, co było o tyle ciekawe, że prelekcja miała miejsce w magistracie dla jego pracowników.

Niektórzy słuchacze miast dyskutować wysokość pensji swej władzy, zaczęli dedukować, co też ten informatyk tak często posługiwał się zdrobnieniami kończącymi się na "sik". Czyżby miał problemy natury urologicznej? No bo przecież chyba nie porobiło mu się tak od nadmiernego korzystania z wyszukiwarki InfoSeek.