Szary jak życie, czyli negapoz

Zawsze wydawało mi się, że daltonizm jest czymś strasznie rzadkim. Aż tu któregoś dnia jechałem ze znajomym samochodem i dowiedziałem się, że cierpi on na tę przypadłość. Staliśmy na światłach, więc specjalnie nie przejąłem się jego wyznaniem - widać jakoś orientował się, że jest czerwone.

Zawsze wydawało mi się, że daltonizm jest czymś strasznie rzadkim. Aż tu któregoś dnia jechałem ze znajomym samochodem i dowiedziałem się, że cierpi on na tę przypadłość. Staliśmy na światłach, więc specjalnie nie przejąłem się jego wyznaniem - widać jakoś orientował się, że jest czerwone.

Dalsza rozmowa dała mi asumpt do napisania felietonu Daltonista przed monitorem życia o tym, jak to komputery wspomagają nasze niezbyt doskonałe zmysły. Ale jest też druga strona zagadnienia - czyli, jak można ułatwić życie tym wszystkim, którzy pozbawieni są przyjemności widzenia (pewnych) kolorów. Około 8% męskiej części populacji (tylko jeden procent damskiej) ma kłopoty z poprawnym widzeniem kolorów. Słowo "poprawnym" właściwie trzeba wziąć w cudzysłów, bo nie mamy sposobu stwierdzenia, jak każdy z nas widzi pojedyncze kolory, możemy tylko dyskutować relatywne natężenia kolorów. Istnieje bardzo efektowna wtyczka do programu Adobe Photoshop ( patrzhttp://www.colorfield.com/ ), która pozwala modyfikować dowolne obrazki, tak aby widzącym normalnie przybliżyć problem, z jakim borykają się widzący inaczej.

Wszyscy, którzy tworzą komputerowo, powinni spróbować zabawić się w osobę, która ma problemy z kolorami - może okazać się, że nasza odlotowa strona dla co dwunastego oglądającego wcale nie jest efektowna, tylko ponuro szara. Być może Czytelnicy powinni przede wszystkim przetestować swoje strony. Istnieje wielość metod i testów, ja zajrzałem na stronę VisCheckhttp://www.vischeck.com/ i przekonałem się, że obrazki na mojej stronie nie powinny sprawiać problemów. Swoją drogą jestem ciekawy, czy wśród Czytelników CW znajdują się jacyś mający problemy z widzeniem kolorów - proszę napisać, jeśli na stronach testowych nie widzą Państwo różnicy między normalnymi a przetworzonymi obrazkami. To może być pierwsza wskazówka, że trzeba zrobić dokładniejsze testy u lekarza. Albo też przetestować się samemu: http://www.colormaxtech.com/selftest/selftest.htm .

Kiedy przygotowywałem się do napisania tego felietonu, pomyślałem sobie, że analogia życia do częściowo pustej szklanki dużo lepiej tłumaczy się poprzez odcienie szarości, czyli tak jak pewne kolory widziane są przez daltonistów. Otóż życie wcale nie jest zawsze radosne i białe, nie jest też ponure i czarne, jest szare. Cały problem w tym, że odcieni szarości jest strasznie dużo. Dlatego niezmiernie spodobał mi się pomysł sprzedawania kolorów, a właściwie nie sprzedawania, tylko adoptowania. Nasze komputery bez problemu wyświetlają miliony różnych kolorów. Skoro można nadawać imiona kraterom na innych planetach, a nawet samym planetom, dlaczego nie można by tworzyć własnych, jedynych w swoim rodzaju kolorów, i rejestrować ich? Tak pewnie myśleli twórcy strony http://www.adoptacolor.com/ . Niestety, ich wspaniały pomysł padł ofiarą klęski dotcomów - dziś strona jest nieczynna, choć dalej zarejestrowana.

Czyżby więc nie było już żadnej nadziei, szczególnie dla widzących kolory inaczej? Ano, nikt nie może nam zakazać tworzenia własnych odcieni szarości i nazywania ich tak jak nam w duszy gra. Osobiście rezerwuję sobie odcień 50% - chciałbym, aby nazywał się on "negapozem", czyli był negatywnie pozytywnym albo pozytywnie negatywnym odzwierciedleniem myślenia o życiu. Także daltonistów.


TOP 200