System z brodą

System operacyjny DOS odchodzi nieuchronnie w zapomnienie. Młode pokolenie użytkowników przyzwyczajone zostało do posługiwania się graficznymi interfejsami nowoczesnych systemów, a polecenia, które trzeba wpisywać ręcznie, traktowane są jako wręcz nietaktowne w tym jakże eleganckim środowisku. Przyjmijmy jednak, że od linii poleceń jakiegokolwiek środowiska operacyjnego nieprędko wyzwolimy się całkowicie, więc nie ma podstaw do wybrzydzania.

System operacyjny DOS odchodzi nieuchronnie w zapomnienie. Młode pokolenie użytkowników przyzwyczajone zostało do posługiwania się graficznymi interfejsami nowoczesnych systemów, a polecenia, które trzeba wpisywać ręcznie, traktowane są jako wręcz nietaktowne w tym jakże eleganckim środowisku. Przyjmijmy jednak, że od linii poleceń jakiegokolwiek środowiska operacyjnego nieprędko wyzwolimy się całkowicie, więc nie ma podstaw do wybrzydzania.

DOS jest doskonale znany informatykom z przeszłością - czasami jednak przychodzi odświeżyć w pamięci nieco zakurzone rozdziały tej historii, bowiem bywają sytuacje, w których weteran DOS okazuje się niezastąpiony.

Firma Symantec oferuje produkt o nazwie Ghost, służący do odtwarzania obrazu dysku w zasadzie dowolnego systemu. Miałem sposobność sprawdzić osobiście jakość funkcjonowania tego narzędzia, odtwarzając instalacje przeróżnych odmian Windows, NetWare i Linux, stwierdzając jednoznacznie, że mechanizm działa bez zarzutu. Warunkiem poprawności jest sporządzenie w stosownym czasie obrazu dysku, który może być pamiętany na tasiemce, innym dysku twardym lub CD. Ghost, podobnie jak większość współczesnego oprogramowania, jest na tyle zautomatyzowany, że sam tworzy odpowiednią dyskietkę startową, na bazie DOS-a oczywiście, za pomocą której można uruchomić uszkodzony komputer i zainicjować odtwarzanie danych z wzorca. Nie byłbym sobą, gdybym nie chciał procesu jeszcze bardziej zautomatyzować na tyle, aby średnio wytrenowana osoba poradziła sobie bez problemów. Być może nawet nie jest to moje chciejstwo i ambicja, ale konieczność uwarunkowana środowiskiem pracy.

Wymarzyłem więc sobie, aby wyprodukować samoładujący CD zawierający samoodtwarzalny wzorzec pierwotnej konfiguracji stacji roboczej. Idea o tyle przydatna, że nie potrzeba wówczas dostępu do sieci i serwera wzorcowego, tylko wkłada się kompakt do stacji, a dalej idzie wszystko samo jak po maśle i po kilku minutach mamy komputer postawiony na nogi. Ghost oferuje oczywiście funkcję utworzenia bootowalnego CD zawierającego obraz dysku, niemniej procedura ta zwiększa już nieco poziom trudności, wymagając, aby w odpowiednim momencie "podłożyć" przygotowaną uprzednio dyskietkę z systemem startowym DOS, odpowiednio skonfigurowanym, to znaczy wyposażonym w drivery myszy i napędów CD. Jednym słowem trzeba odpowiednio spreparować pliki AUTOEXEC i CONFIG, zadbać o poprawne określenie parametru LASTDRIVE i właściwe uruchomienie programu MSCDEX. Sprawa przybiera jeszcze bardziej skomplikowany wymiar, gdy na komputerze służącym do stworzenia wzorca są dwa napędy CD, w tym jeden będący nagrywarką.

Jest to oczywiście zadanie do przejścia - dla jednych informatyków wymaga tylko przypomnienia sobie tego i owego, a dla młodszego pokolenia po prostu nauczenia się spraw sięgających daleko w historię systemów mikrokomputerowych.

Wydaje się, że od DOS-a nieprędko się wyzwolimy. Jak pokazuje przytoczony przykład, w dalszym ciągu powinniśmy dysponować małym i nieskomplikowanym systemem pozwalającym na niezależne uruchomienie komputera.


TOP 200