"Swoje chwalicie, choć cudze znacie..."

To że biurokracja potrafi znakomicie się rozwijać i funkcjonować, zaspokajając tylko swoje potrzeby, wiemy wszyscy i nieraz tego doświadczyliśmy. Okazuje się, że i prasa może się nawzajem opisywać zapełniając tzw. treścią redakcyjną resztki powierzchni nie wykupionej przez ogłoszeniodawców. Zadziwiające jest to, że dwa dominujące tytuły komputerowe synchronicznie zajęły się sobą i - z wzajemnością.

To że biurokracja potrafi znakomicie się rozwijać i funkcjonować, zaspokajając tylko swoje potrzeby, wiemy wszyscy i nieraz tego doświadczyliśmy. Okazuje się, że i prasa może się nawzajem opisywać zapełniając tzw. treścią redakcyjną resztki powierzchni nie wykupionej przez ogłoszeniodawców. Zadziwiające jest to, że dwa dominujące tytuły komputerowe synchronicznie zajęły się sobą i - z wzajemnością.

Mam na myśli PC Kurier 19/95 z 14 września, który na 42 stronie zamieścił notatkę pt. 'Ankieta Computerworldu', której fragment zacytuję:

"Amerykańskie pismo Computerworld przeprowadziło w Stanach Zjednoczonych ankietę, z której wynika, że 79% osób odpowiedzialnych za technikę informatyczną w firmach zamierza rekomendować je w swoich przedsiębiorstwach jako podstawowy system operacyjny..."

Niestety dalej autor notatki nie pisze nic o wielodostępie ani o reakcji Billa Gatesa na konkurencyjny system operacyjny firmy Patricka McGoverna.

Nie wiem, czy rzeczywiście amerykański Computerworld wyprze Windows i Warpa, natomiast zlokalizowana w Warszawie wersja polska radzi sobie całkiem nieźle jako tygodnik komputerowy.

Nic nie wiem o implementacji naszej gazety na Pentium ani Power PC , lecz jeśliby tak się stało, to procedury wyświetlania ekranu muszą być znacznie poprawione. W Przewodniku po Softargu Computerworld z 18 września zamieścił "Ranking wydawnictw według TCH". Wygrała zdecydowanie Gazeta Wyborcza, natomiast "w 1994 r. na drugim miejscu znalazł się PC Kurier z dwukrotnie mniejszym udziałem, niewiele wyprzedzając Computerworld. Natomiast w 1995 r. tytuły te zmieniły pozycję. Szkoda tylko, że "torty" graficzne rysował autor na oko, bo wycinek 6,7% jest nieomal dwukrotnie większy niż odpowiadający 10,5%. Czyżby odwrotna notacja polska?

Natomiast cytowany już numer PC Kuriera na 130 str. w artykule "Rynek oprogramowania" zamieszcza wykres "Regularnie czytane ogólne czasopisma komputerowe". Tu nie ma błędów w przetwarzaniu graficznym, nietrudno się również domyślić, jaki tytuł jest pierwszy, a jaki ostatni w tym rankingu. Dociekliwy Czytelnik znajdzie w tekście, że chodzi o próbkę wytypowaną spośród domowych użytkowników Amig i pecetów - czego jednak sam diagram nie precyzuje.

Co ma jednak piernik do wiatraka czytaj: czasopisma komputerowe do rynku oprogramowania? Nie wiadomo.

Jednej rzeczy redaktorom PC Kuriera zarzucić nie można. Są zawsze konsekwentni, że jak już czasopisma to software a nie hardware. Wyjątkiem może będą tylko książki w twardej oprawie!

Obydwa te rankingi stwarzają wrażenie, i chyba są, wiarygodnych i prawdziwych. Obydwa zostały wykonane przez trzecie (i czwarte) firmy nie związane z wydawcami. Lecz dobór miejsca opublikowania nie był przypadkowy. Cała ta sytuacja przypomina mi jako żywo pewną anegdotę. W czasie meetingu lekkoatletycznego w biegu na 400m wystartowało tylko dwóch zawodników: Amerykanin i Rosjanin. Wygrał Amerykanin, Rosjanin był drugi. Było to dobrych kilka lat temu, a więc w czasie propagandy sukcesu po obu stronach żelaznej kurtyny. Amerykański sprawozdawca podał następującą wiadomość: "Nasz zawodnik zdecydowanie wygrał ten bieg, natomiast Rosjanin zajął ostatnie miejsce". A moskiewski TASS napisał nazajutrz:

"Nasz biegacz zajął zaszczytne drugie miejsce w biegu na 400 m, jego najgroźniejszy dotąd konkurent, czarnoskóry Amerykanin, był przedostatni w tym biegu".