Świński donos

Gdy Państwo czytają ten felieton, znane są już częściowe wyniki wyborów. Ja piszę go w chwili, gdy kampania wyborcza została przyćmiona wydarzeniami w Nowym Jorku, ale w sumie i tak była wyjątkowo niemrawa. Wszystkie partie przekonywały wyborców, jak to bardzo są oddane idei promowania Internetu. Ośmielony tymi zachętami postanowiłem zagrać w grę "Wybory 2001", zamieszczoną na stronie kancelarii prawniczej Jachnicki & Partnerzy.

Gdy Państwo czytają ten felieton, znane są już częściowe wyniki wyborów. Ja piszę go w chwili, gdy kampania wyborcza została przyćmiona wydarzeniami w Nowym Jorku, ale w sumie i tak była wyjątkowo niemrawa. Wszystkie partie przekonywały wyborców, jak to bardzo są oddane idei promowania Internetu. Ośmielony tymi zachętami postanowiłem zagrać w grę ''Wybory 2001'', zamieszczoną na stronie kancelarii prawniczej Jachnicki & Partnerzy.

Pod adresemhttp://www.jachnicki.com.pl/wybory2001 można znaleźć zarówno wersję online gry, jak i plik instalacyjny do ściągnięcia i rozpakowania na własnym komputerze. Fabuła gry jest prosta: najpierw wybiera się partię polityczną, którą chce się startować, następnie jej lider wygłasza krótkie przemówienie, a potem dosiada świni, która biegnie po drodze w stronę widniejącego w oddali budynku Sejmu. Na drodze znajdują się rozmaite przeszkody, takie jak demonstracje, blokady rolnicze, koperty z pieniędzmi, partol policji czy dresiarze z pałkami. Nasz "zawodnik" może je omijać bądź przeskakiwać, a jeżeli szczęśliwie dotrze do Sejmu, pokazuje się wymowny obrazek świni przy korycie.

Można by na "Wybory 2001" patrzeć jak na zwięzłe podsumowanie morale polskich polityków; nie byłoby to zresztą nic nowego, bo kancelaria prawnicza Jachnicki & Partnerzy znana jest z takich inicjatyw, jak czarna lista dłużników i Stowarzyszenie Ofiar Wymiaru Sprawiedliwości. Jest jednak subtelny szczegół: na stronie można znaleźć zawiadomienie o przestępstwie wysłane do Prokuratury Okręgowej w Warszawie przez Małgorzatę M. Można w nim przeczytać, że - zdaniem autorki - gra lży i znieważa najwyższe organy władzy RP, na co jest odpowiedni paragraf.

Od siebie dodam, że znieważenie nie jest jedynym przestępstwem w tej grze. Biegnąca świnia stanowi zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego, bo nie jest wyposażona w światła tylne, a jedynie tablicę rejestracyjną z nazwą partii w miejscu, gdzie u świni znajduje się szynka. Ponadto nie przestrzega przepisów ruchu drogowego, bo przy każdym gwałtownym ruchu myszki zbacza na lewy pas, co budzi uzasadnione podejrzenie, że znajduje się ona pod wpływem alkoholu. Na dodatek ciągniki na poboczu są nieprawidłowo zaparkowane.

Załóżmy na chwilę, że skarga do prokuratury nie jest elementem kampanii marketingowej kancelarii Tomasza Jachnickiego (bo i taka możliwość istnieje). W tle tej przedwyborczej publicystyki online padają ważne pytania: o granice wolności słowa w Internecie i możliwość skarżenia kogoś za to, że umieścił w Internecie serwis z grą. Przecież satyryczne rysunki, które co dzień zamieszcza prasa, nie są wcale bardziej pobłażliwe dla polityków niż gra "Wybory 2001". Czy serwisy internetowe miałyby się rządzić innymi prawami niż prasa? Nawiasem mówiąc, kara za "lżenie i wyszydzanie organów" to ewenement w cywilizowanym świecie, bo gdzie indziej politykom przysługuje słabsza (a nie silniejsza!) ochrona przed krytyką.

Napisałem do autorki doniesienia do prokuratury, dzieląc się z nią moimi wątpliwościami, i dostałem od niej następujący list: "Otrzymałam wiele e-maili, w tym również wiele nieprzyjemnych. To jest moja prywatna opinia, do której mam prawo, i nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Oburza mnie tylko pewnego rodzaju nagonka na moją osobę. W tej sytuacji popełniłam chyba błąd, ze podzieliłam się publicznie swoją opinią".

Wątpię, czy prokuratura zajmie się skargą Małgorzaty M. "Świński donos" pozostanie więc tylko ciekawostką historyczną: pierwszym przykładem przedwyborczego folkloru online.