Święta wieńczą ciężki rok

Nie wszyscy chyba jeszcze pamiętają, jak zaczynał się właśnie miniony rok. Nie wszyscy wprawdzie (a byli tacy) wierzyli, że przeliczne plany reformatorskie mogą się powieść. Plany mogą się nie powieść, nie dlatego że wisi nad nami jakaś klątwa, a raczej dlatego że zarówno celów, jak i rzeczonych planów po prostu zwykle nie ma. Jednocześnie niezliczone są uznane, zrozumiałe i uzasadnione potrzeby zmian.

Nie wszyscy chyba jeszcze pamiętają, jak zaczynał się właśnie miniony rok. Nie wszyscy wprawdzie (a byli tacy) wierzyli, że przeliczne plany reformatorskie mogą się powieść. Plany mogą się nie powieść, nie dlatego że wisi nad nami jakaś klątwa, a raczej dlatego że zarówno celów, jak i rzeczonych planów po prostu zwykle nie ma. Jednocześnie niezliczone są uznane, zrozumiałe i uzasadnione potrzeby zmian.

Wielu, słysząc dyskusje i obserwując "przygotowania" do zmian, szybko może nabrać wątpliwości i zacząć dzielić się nimi z bliźnimi.

Zostawmy jednak wreszcie rok reform nieudanych i wątpliwych lub też generalnie uznanych przez wielu zainteresowanych i zorientowanych rodaków za nie przemyślane i ogromnym kosztem, mimo wszystko, wdrożone. Zajmijmy się raczej życzeniami na koniec tego, nad wyraz ciekawego roku i na coraz bardziej ciekawe następne lata zgodnie z planami rozwojowymi. Ze swej strony chcę życzyć rządowi rozwiązania niezmiernie ciężkiej sytuacji w ZUS-ie. Przede wszystkim chcę życzyć wiele zdrowia profesorowi Gajkowi. Jak przewidywałem, profesor Gajek podjął się nader trudnego zadania i będzie reanimował ZUS. Sto lat i wszelkiego powodzenia, a po wykonaniu misji wolnego prawa wyboru nowej misji. Jeśli spełnią się nasze życzenia, nie będzie nad naszymi głowami czarnych chmur, jakie zbierały się nad finansami publicznymi. Sądzę, że podzieli moje życzenia wielu rodaków i też chcieć będzie, iż byśmy nie "łapali się" za projekty, które może nawet potrafilibyśmy wykonać, ale bez niezbędnego wstępnego przygotowania, należytej organizacji, nie jesteśmy w stanie z sukcesem zakończyć.

Telewizji publicznej, naszemu zasłużonemu środkowi przekazu, w związku z planami strajkowymi na noc sylwestrową życzymy szampańskiej zabawy i odzyskania rozumu w terminie możliwie przewidywalnym w warunkach wzmagającej się racjonalnej konkurencji.

Wszystkim nam życzę zdrowia i poczucia humoru. Jedynie to może nas uratować przed ostatecznym i bezwarunkowym "ześwirowaniem" i jego skutkami. Nie zapomnijmy też, że potrzeba nam, by koniecznie podniosło się średnie roczne tempo wzrostu, bo inaczej nie zmieścimy się w Europie. Jeśli nawet zmieścilibyśmy się tam, to życzmy sobie, żeby nie podejmowano wobec nas działań dyskryminujących, takich jak ostatnio podjęły Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i niedoszła republika - Australia. Instytucje rządowe obu wspomnianych wyżej monarchii odradzają swym obywatelom odwiedzanie naszego kraju w roku 2000. Według nich, nasz kraj nie jest przygotowany do tego ważnego roku, zaczynającego teoretycznie wiek XXI. My tymczasem wiemy, że XXI wiek zacznie się w roku 2001, a więc na przygotowania mamy jeszcze cały rok. Poza tym mamy własne ekspertyzy i według nich wszystko ma być OK. Widać, że tego nie czytali. Poza tym mamy mało komputerów, a to nas zwalnia z potrzeby dokonywania przeglądów związanych z rokiem 2000.

Jeśli zaś zdarzy się komuś, że po uczcie świątecznej wpadnie na pomysł założenia biznesu, niech całą rodzinę wcześniej przebłaga, by go utopili, jeśli tylko przyjdzie mu do głowy strajkować. I niech mi nikt wody z mózgu nie robi, mówiąc o cierpieniach i braku sprawiedliwości w ustroju nierówności społecznej i że pora to zmienić. Mimo wszystko, po latach praktyki już rozpoznajemy szalbierstwa i matactwa nieuków.

I życzmy sobie w Nowym Roku, by nie było żadnych nieprawnych wyborów ani żadnych innych zabiegów psujących rodzące się w bólach prawo.