Świadectwo historii, czyli martwy ogonek

Dwudziestolecie powstania Macintosha przypomniało wielu osobom, że czas już zacząć pisać nowoczesną historię komputerów. Przede wszystkim dlatego że następuje szybka fabularyzacja zapamiętanych wydarzeń, a w wielu przypadkach wręcz konfabularyzacja. Właśnie Macintosh jest tu dobrym przykładem: podejrzewam, że wielu Czytelników sądzi, iż komputer ten zrobili Steve Wozniak ze Steve'em Jobsem, założyciele firmy Apple, zaś mało kto w ogóle kojarzy nazwisko Jeffa Raskina, prawdziwego ojca idei GUI.

Dwudziestolecie powstania Macintosha przypomniało wielu osobom, że czas już zacząć pisać nowoczesną historię komputerów. Przede wszystkim dlatego że następuje szybka fabularyzacja zapamiętanych wydarzeń, a w wielu przypadkach wręcz konfabularyzacja. Właśnie Macintosh jest tu dobrym przykładem: podejrzewam, że wielu Czytelników sądzi, iż komputer ten zrobili Steve Wozniak ze Steve'em Jobsem, założyciele firmy Apple, zaś mało kto w ogóle kojarzy nazwisko Jeffa Raskina, prawdziwego ojca idei GUI.

Zainteresowanym poznaniem prawdy radzę przeczytać historię widzianą oczyma Raskina (http://mxmora.best.vwh.net/JefRaskin.html ). Na polskim podwórku nie ma tak drastycznych przykładów poprawiania historii, bo też i niewiele było u nas osiągnięć komputerowych. Warto jednak odwiedzić stronę Marcina Wicharego (http://www.aci.com.pl/mwichary/computerhistory ), gdzie można poczytać o komputerach ODRA oraz polskim PC o nazwie Mazovia.

Mazovia ma zresztą swoje drugie życie w nazwie sposobu kodowania polskich znaków, dziś już także historycznym, ale ciągle jeszcze używanym tu i ówdzie. Pisałem już kilka razy o zawiłościach powstawania polskich tablic kodowych i nie chciałbym się powtarzać. Wydaje mi się jednak, że jeden aspekt polskości komputerów pozostaje ciągle mało zbadany i dobrze byłoby wreszcie ujawnić, jak to było naprawdę. Myślę tutaj o układzie polskich , zarówno fizycznych, jak i sterowników. Opisałem kiedyś uzasadnienie wywoływania litery "ż" na macintoshowej klawiaturze programisty skrótem alt-x zamiast kombinacją na PC alt-z (http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/368.html ). Apelowałem o ujawnienie logiki PC kombinacji. Nikt się nie odezwał. Tym razem apeluję, aby przynajmniej ujawnił (lub ujawnili) się autor(zy) pomysłu pisania polskich znaków za pomocą dodatkowych klawiszy modyfikujących. Idea ta jest z pewnością znacznie starsza niż klawiatury komputerów osobistych i myślę, że byłoby dobrze wiedzieć kto za nią stał.

Pomysł używania klawiszy kontrolnych do pisania polskich znaków wcale nie musiał być taki oczywisty, bo w Polsce, o czym zapewne mało kto już pamięta, maszyny do pisania sprzedawane były z narodowym układem klawiatur. Akurat w tej dziedzinie byłem w młodości ciężko doświadczony, bo z kilku maszyn do pisania znajdujących się w domu rodzinnym oraz u moich Dziadków żadna nie odpowiadała standardowi - wszystkie były przerabiane z innych układów. Tak więc kiedy zasiadłem do pisania komputerowego, nigdy nie były mi obce QWERTY, QWERTZ, a nawet AZERTY, bo w każdym z tych układów męczyłem się już kiedyś. Oczywiście wszystkie przeróbki maszyn do pisania miały tzw. martwy klawisz z ogonkiem i akcentem, bo na standardowej klawiaturze w żaden sposób nie dało się upchnąć liter Ą, Ę oraz Ć, Ń, ", Ś i Ź, w praktyce używanych bardzo rzadko. Ł można zrobić z L za pomocą ukośnika.

Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych przez jakieś zawirowanie historii znalazłem się w składzie społecznego komitetu, który miał opracować standard polskiej klawiatury komputerowej, długo musiałem przekonywać zebranych, że martwy ogonek i akcent, choć zgodne z polską normą, nie mają żadnego sensu. Nie wiem, czy mi się udało i jaka w ogóle jest teraz polska norma klawiatury komputerowej. Do dziś posiadam jednak prototyp pierwszej polskiej klawiatury macintoshowej, zrobiony metodą wyskrobywania i kalkomanii. Zawsze wydawał mi się on śmiesznym kawałkiem plastyku, a tymczasem dowiedziałem się od zarządu Muzeum Historii Komputerów z Kalifornii (http://www.computerhistory.org/ ), że właśnie takie prototypy są znacznie cenniejsze niż modele produkcyjne, bo tych ostatnich zrobiono miliony. Obiecałem ofiarować im posiadaną klawiaturę łącznie z notatkami opisującymi powstawanie makowej tabeli CE. Szkoda że w Polsce nie ma podobnego muzeum komputerów...