Sun Francisco

Technologie zaprezentowane na konferencji SunNetwork to przede wszystkim SunONE, nowe rozwiązania sprzętowe i architektura N1.

Technologie zaprezentowane na konferencji SunNetwork to przede wszystkim SunONE, nowe rozwiązania sprzętowe i architektura N1.

San Francisco

Sun Francisco

Scott McNealy, szef Suna, przekonywał na I Konferencji SunNetwork do koncepcji identyfikacja - usługi sieciowe - portal

Od kilkunastu lat Sun Microsystems kon- sekwentnie realizuje wizję zawierającą się w haśle Dopiero sieć to komputer. Dziś firma mówi o triadzie identyfikacja - usługi sieciowe - portal. Wizja ta zakłada, że każdy użytkownik będzie dysponował jednorodną autoryzacją umożliwiającą "wejście" do sieci. Dzięki chipowej Java Card z każdego miejsca, z każdego urządzenia użytkownicy będą rozpoznawani przez system informatyczny. Warstwa usług sieciowych, oparta na architekturze SunONE (będącej kontynuacją znanego doskonale J2EE), zapewni mu "przeźroczystą" komunikację w sieci. I wreszcie portal, czyli centrum informacji, które pozwoli każdemu użytkownikowi na dostęp do zasobów spersonalizowanych pod kątem jego potrzeb.

"Nie bywam w moim biurze prawie wcale" - mówi Scott McNealy, szef Suna. - "Podróżuję tu i tam, pracuję w domu, w samochodzie i samolo- cie, na przypadkowych komputerach. Wystarczy autoryzacja i mam dostęp do wszystkich niezbędnych zasobów. Dziś każdy może to robić za pomocą technologii Suna". Architektura Sun-ONE, integrująca usługi sieciowe (Web services), jednorodny dostęp, architekturę bezpieczeństwa, rozwiązania mobilne i oczywiście Javę, ma zapewniać użytkownikom właś-nie taki komfort pracy z siecią.

Szturm na biurko

Tam, gdzie dziś stoją komputery osobiste z Windows, Sun chciałby widzieć jeden z dwóch swoich produktów: terminal Sun Ray lub stację roboczą opartą na systemie Linux. Sun Ray to bardzo "cienki" klient - tani terminal wyposażony w klawiaturę, monitor, prosty procesor, niewielką pamięć oraz oczywiście dostęp do sieci i czytnik Java Card. Jednak prawdziwe emocje budzi wejście Suna na rynek intelowskich stacji roboczych. Firma ma oferować (pod własną marką!) tani komputer z preinstalowanym Linuxem. Zaletą tego rozwiązania ma być nie tyle niska cena zakupu, ile niski całkowity koszt utrzymania (TCO). Według wyliczeń zaprezentowanych na SunNetwork koszt ten, obejmujący także niezbędne oprogramowanie, administrowanie i uaktualnienia, ma być nie większy niż 50 USD miesięcznie. Zdaniem Jonathana Schwartza, wiceprezesa Suna, jest to o ponad połowę mniej niż w przypadku stacji opartych na platformie WinTel.

Sun liczy, że szukające oszczędnoś-ci przedsiębiorstwa zdecydują się na jedno z tych dwóch rozwiązań jako alternatywne dla rozwiązań Microsoftu. Ma temu także służyć promocja Star Office - produktu, zdaniem Suna, równie dojrzałego jak Microsoft Office, ale tańszego.

Serwery małe i duże

Ambicją Suna jest dostarczanie rozwiązań na potrzeby różnego rodzaju przedsiębiorstw. Obok komputerów biurkowych prezentowano rozwiązania wszelkich rozmiarów - od gigantów takich jak Sun Fire 15K, poprzez popularne także w Polsce linie Sun Enterprise i Sun Fire mniejszych rozmiarów, aż po stacje robocze oparte na procesorach SPARC. Serwery pozostają rdzeniem oferty Suna, a także jego zapleczem finansowym. Po trudnych chwilach, które firma przeżywała rok i dwa lata temu (spadek sprzedaży, udziału w rynku i konieczność zwolnienia 3000 pracowników), Sun zdaje się odzyskiwać pole. "To zasługa naszych inżynierów. Na badania i rozwój przeznaczamy 15% przychodów. To jeden z najwyższych wskaźników w całym przemyśle IT" - podkreśla Jim Mitchell, szef laboratoriów Suna.

Konferencję SunNetwork zorganizowano po raz pierwszy. Wzięło w niej udział ponad 7000 osób. Towarzyszące konferencji targi skupiły ponad 145 wystawców, głównie partnerów Suna. Na 106 sesjach Sun starał się przekonać użytkowników, partnerów i media, że dysponuje kompletnym i wiarygodnym rozwiązaniem dla przedsiębiorstw.

Jednocześnie Sun krytykuje plany firm opierania swoich strategii na usługach i integracji. "Jeżeli potrzebujemy samochodu, to nie kupujemy pudełek z setkami części, które następnie musimy sami pracowicie poskręcać albo zapłacić za to dilerowi. Dlatego nasz klient dostaje od nas kompletne, działające rozwiązanie" - mówi Scott McNealy.


TOP 200