Stolica, Pałac i ankiety

Za każdym pobytem w Warszawie stwierdzam rzecz zadziwiającą: jak bardzo można się zmieniać, w rzeczywistości nie zmieniając się wcale. Chodzi mi o Pałac Kultury i Nauki, który, stopniowo, ale konsekwentnie, wyrasta na najładniejszy budynek w centrum stolicy. Proces ten przyspieszyło jeszcze wznoszenie, w miejscu gdzie kiedyś był klub jazzowy ''Akwarium'', monumentalnego wieżowca-pomnika człowieka z protezą zamiast nogi i płetwą na głowie.Do centrum Warszawy wrócimy jednak za chwilę, a w tym czasie zajmiemy się ankietami.

Za każdym pobytem w Warszawie stwierdzam rzecz zadziwiającą: jak bardzo można się zmieniać, w rzeczywistości nie zmieniając się wcale. Chodzi mi o Pałac Kultury i Nauki, który, stopniowo, ale konsekwentnie, wyrasta na najładniejszy budynek w centrum stolicy. Proces ten przyspieszyło jeszcze wznoszenie, w miejscu gdzie kiedyś był klub jazzowy ''Akwarium'', monumentalnego wieżowca-pomnika człowieka z protezą zamiast nogi i płetwą na głowie.Do centrum Warszawy wrócimy jednak za chwilę, a w tym czasie zajmiemy się ankietami.

Takimi, jak na przykład te, które kilka razy w roku trafiają do nas pocztą, a w których pyta nas się o wszystko, łącznie z zarobkami i personaliami, i które - przynajmniej w moim przypadku - od razu trafiają do wora na makulaturę. Tak przy okazji: w różnych miejscach publicznych uchodzę jakoś uwagi mijanych czasem ankieterów, bezbłędnie natomiast, jako kandydata na ofiarę, wyłapują mnie z tłumu ci wszyscy, którym zabrakło złotówki na bilet do domu czy pięćdziesięciu groszy na chleb.

Zatrzymałem się niedawno, i to tylko na pięć godzin (od północy do piątej rano), w pewnym hotelu na południu Polski. Pani z recepcji wręczyła mi tam do wypełnienia dość obszerną i z założenia anonimową ankietę, w której miałem ocenić, czy mi się podobało, a jeżeli nie - to napisać dlaczego.

Chociaż generalnie nie było najgorzej, wskazałem w ankiecie kilka drobiazgów, które łatwo usprawnić. Bo to jest tak - w pokoju może być nawet sterylnie czysto, ale jeden np. włos pozostawiony na umywalce czy na dnie szuflady, potrafi zepsuć całe dobre wrażenie. W ankiecie nie było, co prawda, pytania o numer pokoju czy inne dane pozwalające zidentyfikować wypełniającego, ale gdy, przy wyjeździe, zwróciłem wypełnioną ankietę w recepcji, pani coś na niej zapisała. Domniemywam, że - sięgając po żargon informatyczny - utworzyła w tym momencie relację między moją tożsamością a treścią mojej odpowiedzi, posługując się numerem zajmowanego przeze mnie pokoju. I w tej samej chwili moja ankieta przestała - wbrew zapewnieniom - być anonimowa.

Wróćmy jednak do stolicy, też do hotelu, skąd jak na dłoni widać piękniejący nam z każdym nowym wieżowcem Pałac. Tam także dostałem ankietę, jeszcze bardziej szczegółową w pytaniach, którą starannie wypełniłem, pozytywnie zresztą, bo generalnie było nawet lepiej, niż np. w kilkakrotnie droższych hotelach w innych europejskich stolicach. Ale... Otóż, gdy dotarłem już do końca ankiety, anonimowej (ale z numerem pokoju), poruszyła mnie klauzula o tym, że zgadzam się na przetwarzanie i przekazywanie mych danych w celach marketingowych. Klauzulę tę nie tylko przekreśliłem, ale jeszcze dopisałem słownie, że na żadne przekazywanie się nie zgadzam. Owszem, zależy mi, by hotel, w którym od czasu do czasu się zatrzymuję, działał sprawniej, ale nie zgadzam się na tego rodzaju manipulację.

Załóżmy bowiem, iż niczego nie skreśliłem i nie dopisałem zastrzeżenia, czyli - w rozumieniu hotelu - zgodziłem się na przetwarzanie i udostępnianie swoich danych. Jeżeli jednak ankieta jest z założenia anonimowa, to co takiego, wymagającego zgody, hotel chce udostępniać i komu? Wiek, płeć, kolor i kształt walizy gościa, bez związku z konkretną osobą, nie są danymi osobowymi i hotel może z nimi robić co chce. Umieszczając wspomnianą podstępną klauzulę o zgodzie, może jednak próbować później, bez wiedzy gościa, powiązać odpowiedź z osobą i udostępnić komuś jej dane, niekoniecznie bezinteresownie. Próba taka, mimo wszystko, będzie bezprawiem, gdyż pod zgodą i tak nie ma podpisu. To jednak nie oznacza, że bezprawie nie ma miejsca i może wkrótce do domu trafi jedna ankieta więcej, a mnie zdziwi, skąd oni mieli mój adres?


TOP 200