Sroczka

Redaktor Naczelny niedawno w swoim cotygodniowym wystąpieniu na łamach niniejszych zachęcał felietonistów do optymistycznego i konstruktywnego podejścia do problemów informatycznych i zamiast wieszania psów na nieudanych projektach, chętnie widziałby opisy powodzeń. Rzeczywiście, pesymizm nie stwarza pozytywnej atmosfery do budowania sukcesu, a ton narzekania wyzwala falę narzekania dalej, która to fala wzmacniana jest bardziej i bardziej, przeistaczając się w istny proces lawinowy.

Redaktor Naczelny niedawno w swoim cotygodniowym wystąpieniu na łamach niniejszych zachęcał felietonistów do optymistycznego i konstruktywnego podejścia do problemów informatycznych i zamiast wieszania psów na nieudanych projektach, chętnie widziałby opisy powodzeń. Rzeczywiście, pesymizm nie stwarza pozytywnej atmosfery do budowania sukcesu, a ton narzekania wyzwala falę narzekania dalej, która to fala wzmacniana jest bardziej i bardziej, przeistaczając się w istny proces lawinowy.

Mnie osobiście podoba się wiele rzeczy, w tym udane zastosowania informatyki, o których pisać jednak nie zamierzam, bo byłoby to uznane za reklamę - a za reklamę należy płacić, to po pierwsze, a po drugie, jeżeli jako publicyści chcielibyśmy wznosić pochlebne pienia, zaczęto by nas od razu podejrzewać o korupcję, nawet w przypadku, gdyby opisywane zjawisko zostało przez nas ocenione w miarę obiektywnie i bezstronnie jako udane. Tak więc przypadło mi do gustu wiele zastosowań informatyki, zakwalifikowanych przeze mnie jako udane i pożyteczne, a w tym wyszukiwanie informacji w sieci, handel elektroniczny, zdalne ustalanie profilu abonamentu telefonu komórkowego, komputeryzacja bibliotek, rezerwacja biletów na pociąg i mnóstwo innych. Są to zastosowania, z których korzystałem i doceniłem ich pozytywny skutek. Słowa uznania mam dla własnych produktów i projektów, stworzonych tymi "ręcami" i trochę głową, działających od lat w różnych miejscach, przynosząc radość i pożytek klientom. Nie wypada jednak wymieniać ich z nazwy, bo tym razem byłaby to autoreklama.

Jak widać, zjawisk pozytywnych jest prze-ważająca liczba, a fakt, że uwaga skupia się na knotach informatycznych, jest łatwy do wytłumaczenia. Wynika to z natury ludzkiej, a może konkretniej - z naszej specyfiki charakteru. Powątpiewam, czy zainteresowanie większe czytelników wzbudziłyby mdłe wizje o sielankowym charakterze. Azali nie przepadamy za aferami, plotkami, posądzeniami i odsłanianiem wszelkich sprawek nieczystych? Czyż nie napawamy się bardziej czyimś niepowodzeniem niż radośni jesteśmy w przypadku sukcesu osób trzecich? Jeśli ujrzymy nowy, elegancki samochód sąsiada, myślimy - doskonale, że kupił nowe auto, bo tak ładnie prezentuje się na osiedlowym parkingu, że nawet nasz rzęch przestał zwracać uwagę złośliwców; czy też myślimy - skąd facet ma pieniądze na zbytki, na pewno kradnie, a może łapówki bierze. I już trwają pokątne knowania, plotki rosną w siłę i powiększa się ekipa zawistnych przeciwników. I nikt nie pomyśli, że ta elegancka limuzyna jest ciężko zapracowaną premią za udany projekt informatyczny. Największa radość, choć misternie zamaskowana, pojawia się w domostwach, gdy samochód ukradną i przestanie bezczelnie razić ta oznaka sukcesu.

Nie lubimy powodzenia innych, a jeśli o drugich piszą pochlebnie, coś nas w sercu kłuje. Dlatego proszę Naczelnego o wyrozumiałość, bo póki nie zmieni się stosunek do wzmiankowanych samochodów, będę nieco wstrzemięźliwy w zachwalaniu.


TOP 200