Sprzedawcy łopat

Raz na kilkanaście lat wybucha gorączka złota. Tysiące skuszone łatwym zarobkiem rzucają wszystko i wyruszają do kolejnego nowego Klondike, by szybko się dorobić. Historia uczy, że poszukiwaczy na miejscu czeka mnóstwo pułapek i zmienne szczęście. Nieliczni stają się bogaczami, reszta kończy jako nędzarze albo wraca do domu.

Raz na kilkanaście lat wybucha gorączka złota. Tysiące skuszone łatwym zarobkiem rzucają wszystko i wyruszają do kolejnego nowego Klondike, by szybko się dorobić. Historia uczy, że poszukiwaczy na miejscu czeka mnóstwo pułapek i zmienne szczęście. Nieliczni stają się bogaczami, reszta kończy jako nędzarze albo wraca do domu.

Jedyni, którzy na gorączce zawsze się dorabiają, to dostawcy łopat. Czy ktoś ma małą działkę, czy dużą; czy kopie sam, czy wynajmuje do tego ludzi; czy urodził się w czepku, czy też jest nieuleczalnym pechowcem - potrzebuje łopaty. A do tego: jedzenia, picia, zabawy, domu, poczty, itd. A wszystko - za kruszec lśniący złotym kolorem.

Tajemnica powodzenia informatyki i informatyków w ostatnich dwóch dekadach wynika z tego, że jak żadna inna grupa zawodowa, przyswoili sobie tę prawdę. Choć nigdy zapewne nie uczęszczali na weekendowe kursy marketingu i niewielu czytało bestsellery "Jak robić świetne interesy i żyć długo i szczęśliwie", poradzili sobie znakomicie. Robią dokładnie to, co sprzedawcy łopat: dostarczają całą "infrastrukturę gorączki złota".

Niezależnie od tego, jaką firma ma strategię, znajdą się środki informatyczne, by ją realizować. Chce sprzedawać towary FMCG masowemu klientowi - nie ma problemu, informatycy dostarczą systemy zarządzania dystrybucją, wspierające logistykę i produkcję oraz sieć handlową. Stawia na zaawansowane usługi z dużą intelektualną wartością dodaną - proszę bardzo, oto systemy zarządzania wiedzą, relacjami z klientem. E-biznes i handel informacją - oto on, prosto z pudełka, za przystępną cenę. Nic tylko wybierać, instalować, a potem konfigurować, wdrażać, zarządzać, optymalizować, łatać, upgrade'ować, integrować...

Magazyny branżowe zastanawiają się, jaka jest koniunktura na rynku IT i czy na pewno rośnie. Koleżanki i koledzy - dopóki na świecie są ludzie, którzy wierzą, że w Nowym Klondike odkryto złoto i warto tam jechać, dopóty jest zajęcie dla dostawców łopat. Nie naszą rzeczą jest zgłębiać czy tam, gdzie kopią, jest złoto; nie naszą rzeczą jest ponosić ryzyko ich działalności. Jeśli zarzucają nam, że nie znamy się na wydobywaniu kruszcu (czyli tzw. biznesie), odpowiedzmy im, że za to znakomicie znamy się na łopatach. Dostarczamy je w każdej ilości, w każdym rodzaju i w każdym miejscu - zgodnie z zamówieniem, za rozsądne pieniądze i bez ociągania.

Cynizm? Nie, racjonane podejście do rzeczywistości oraz dobry, jak to się mówi, "fokus". Widać, wyciągnęliśmy dobre wnioski z gorączki złota.


TOP 200