Spam, czyli przysmak śniadaniowy

W numerze 22 Computerworld z br. Jakub Chabik napisał jak zwykle zabawny felieton, tym razem o pożytkach z niechcianej korespondencji elektronicznej. Użył przy tym dwukrotnie słowa "spam", prawdopodobnie nie orientując się (zapewne jak większość Polaków, ja też zupełnie niedawno zostałem w tym temacie oświecony), że w USA ma ono podwójne znaczenie. Te związane z Internetem jest wtórne w stosunku do firmowej nazwy puszki z mielonką. Tak, tak, puszki z mielonką!

W numerze 22 Computerworld z br. Jakub Chabik napisał jak zwykle zabawny felieton, tym razem o pożytkach z niechcianej korespondencji elektronicznej. Użył przy tym dwukrotnie słowa "spam", prawdopodobnie nie orientując się (zapewne jak większość Polaków, ja też zupełnie niedawno zostałem w tym temacie oświecony), że w USA ma ono podwójne znaczenie. Te związane z Internetem jest wtórne w stosunku do firmowej nazwy puszki z mielonką. Tak, tak, puszki z mielonką!

Myślę, że Czytelnicy CW zasługują na szersze wprowadzenie w temat, bo "spamowanie" weszło już do potocznego polskiego języka komputerowego. A językoznawcy i poloniści stali się jakby nieco bardziej wyrozumiali. Dowiedziałem się ostatnio (dziękuję redaktorowi Dariuszowi Ćwiklakowi z GW za tę cenną informację), że "językoznawcy nie piętnują >>zasysania<< obcych terminów". Ba, właściwie powinienem napisać w poprzednim zdaniu "tą cenną informację", bo tak już teraz podobno wolno (w każdym razie mówić, patrz Nowy Słownik Poprawnej Polszczyzny pod redakcją Andrzeja Markowskiego) Nie, przez klawiaturę mi to nie chce przejść!

Wracając do spamu, znalazłem w Sieci stronę poświęconą jego historii,http://www.cusd.claremont.edu/~mrosenbl/spam.html. Wynika z niej jasno, że słowo to zostało wymyślone w celach reklamowych i zastąpiło niezbyt zgrabną nazwę firmową mielonki o specyficznej cesze. Mianowicie, spam nie potrzebował (potrzebowała? to trzeba jeszcze ustalić; może elektroniczny niech będzie - rodzaju męskiego, a mięsny - żeńskiego?) chłodzenia w trakcie przechowywania. Dalsza historia spamu także była związana z branżą reklamową. Otóż jedna z pierwszych radiowych reklam śpiewanych dotyczyła tego właśnie produktu, który w trakcie II wojny światowej stał się szlagierem konsumpcyjnym nie tylko w Ameryce. Dotarł nawet do Polski w paczkach od cioci Unry.

Druga, elektroniczna młodość spamu w postaci znaczenia natrętnej, niechcianej reklamy, rozsyłanej drogą poczty elektronicznej, zaczęła się całkiem niedawno. Tak na przykład definiuje "spam" apple'owski słownik terminów komputerowych,http://til.info.apple.com/techinfo.nsf/artnum/n16534. Jest oczywiste, że tradycyjny, mięsny spam, jako element kultury amerykańskiej, ma swoją stronę pod adresemhttp://www.spam. com/. Indagowani przeze mnie bostońscy znajomi wiedzieli o istnieniu spamu z puszki, choć na ogół jako pierwsze znaczenie podawali jednak komputerowe. Może dlatego że jedzenie spamu w dobie zdrowej żywności nie jest zbyt popularne?

Spam doczekała się także licznych utworów poetyckich. Szczególnie zafascynowała mnie strona jednego z pracowników MIT, poświęcona sonetom, limerykom oraz haiku (tradycyjna japońska poezja siedemnastosylabowa) związanym tematycznie z tą mielonką,http://pemtropics.mit.edu/~jcho/spam/. Widać rzeczywiście spam głęboko wbiła się w świadomość społeczną, skoro ludzie gotowi są pisać o niej wiersze!

Jakubowi Chabikowi polecam "policjanta spamowego" pod adresemhttp://spamcop.net. Jest on bardzo skuteczny w blokowaniu niechcianej korespondencji, nie tylko reklamowej. Nie mogę jednak oprzeć się chęci skomentowania stwierdzenia o "regułach usuwania spamu". Używając obcych, choć obecnie dopuszczalnych słów, należy przysmakowi śniadaniowemu dać szansę "via anus". Tam bowiem jest jego miejsce, także w wariancie elektronicznym.


TOP 200