Smutek i wstyd

Wpadły mi w ręce wyniki badań znajomości marek firm produkujących oprogramowanie wśród prezesów zarządów (dyrektorów naczelnych), głównych księgowych (dyrektorów finansowych) i głównych informatyków pracujących w średnich i dużych przedsiębiorstwach produkcyjnych, handlowych, budowlanych i usługowych. Wyniki zapierające dech.

Wpadły mi w ręce wyniki badań znajomości marek firm produkujących oprogramowanie wśród prezesów zarządów (dyrektorów naczelnych), głównych księgowych (dyrektorów finansowych) i głównych informatyków pracujących w średnich i dużych przedsiębiorstwach produkcyjnych, handlowych, budowlanych i usługowych. Wyniki zapierające dech.

Zacznijmy od głównych informatyków czołowych (przynajmniej pod względem wielkości) polskich firm. 12,5% głównych informatyków nie potrafiło wymienić jakiegokolwiek producenta oprogramowania wspomagającego zarządzanie. 22% wymieniło tylko jednego producenta, 30% dwóch, trzech także 30%, a 17% głównych informatyków wymieniło czterech producentów oprogramowania. Dane te dotyczą obszaru całego kraju. Patrząc na poszczególne regiony, powodów do radości mamy jeszcze mniej. I tak np. w rejonie warszawskim aż 20% głównych informatyków nie zna żadnego producenta oprogramowania do wspomagania zarządzania. Innymi słowy wygląda to tak, że co piąty szef działu informatyki w dużych i średnich przedsiębiorstwach z rejonu Warszawy nie zna żadnego producenta oprogramowania! Rekord biją szefowie działów informatyki z rejonu dawnych województw: tarnobrzeskiego, rzeszowskiego, krośnieńskiego, przemyskiego. 28,5% z nich nie potrafiło wymienić ani jednej nazwy producenta oprogramowania wspomagającego zarządzanie.

Po wynikach tego interesującego badania wśród głównych informatyków, odpowiedzi prezesów i głównych księgowych ich firm nie powinny być dla nas już takim zaskoczeniem. 45,4% prezesów dużych i średnich polskich przedsiębiorstw, pytanych o producentów oprogramowania wspomagającego zarządzanie, zachowało milczenie! Wśród tych, którzy zdobyli się na odwagę, 53% wymieniło nazwę jednego producenta, 30% dwóch, 10% trzech i 5% czterech. Byli tacy, którzy za producenta oprogramowania wspomagającego zarządzanie uznali DOS, Unix, TPP bądź MRP II.

Główni księgowi bądź dyrektorzy finansowi - co ważne w ponad 80% reprezentowani przez płeć piękną - wypadli lepiej od swoich szefów i w niektórych regionach znacznie lepiej od swoich kolegów głównych informatyków. I tak 33,5% dyrektorów finansowych nie wymieniło żadnego producenta, 55% przypomniało sobie nazwę jednego, 27% dwóch, 15% trzech i 3% aż czterech!

Badania zostały przeprowadzone w połowie ubiegłego roku. Są tak wymowne, że nie warto ich komentować. Polecam je w szczególności przedstawicielom producentów oprogramowania (nie tylko klasy ERP, ponieważ w zakres badania wchodziły także małe systemy). Nie cytuję nazw produktów, które padały w ankietach, i miejsc, które zajmowały. Nie robię tego z tego względu, ponieważ badanie zostało wykonane na zlecenie jednego z producentów oprogramowania. Kto nie chce, niech nie wierzy, ale zapewniam, że pozycje poszczególnych producentów według ich znajomości przez głównych informatyków, prezesów i dyrektorów finansowych są zaskakujące. Zaskakujące jest również to, że kilku uważających się za uznanych i poważnych producentów oprogramowania wspomagającego zarządzanie nie istnieje w głowach ani głównych informatyków, ani księgowych, ani prezesów.