Śmietnik

Zauważać zaczynam wreszcie problemy ekologiczne. Lepiej późno niż wcale. Spojrzałem na świat, oderwawszy wzrok od monitora, i zdumienie mnie ogarnęło. Inaczej jest teraz, inaczej pod różnymi względami.

Zauważać zaczynam wreszcie problemy ekologiczne. Lepiej późno niż wcale. Spojrzałem na świat, oderwawszy wzrok od monitora, i zdumienie mnie ogarnęło. Inaczej jest teraz, inaczej pod różnymi względami.

W pracy jest odmiennie niż dawniej - dużo większe wymagania, forsowne tempo, lepsze wynagrodzenie, załatwianie doraźnych spraw w stylu łatania dziur i... codziennie rano wysprzątane pomieszczenie. Wysprzątana podłoga, poukładane papiery na biurku - to usprawnienie może nie jest najlepsze, ale dopinguje mnie samego do utrzymania jako takiego porządku w papierach - wymyte szklanki, kubki po kawie i herbacie. Zawdzięczam to kulturze pracy pań porządkujących moje i nie tylko moje stanowisko pracy. Gdy rano pojawiam się w biurze, już nie muszę rozpoczynać dnia od mycia naczyń, aby przyrządzić sobie krzepiący napój (mam na myśli oczywiście używki bezalkoholowe). No i rzecz jasna, popielniczka także jest wyglansowana na wysoki połysk i skrupulatnie ustawiona zawsze w tym samym miejscu. Pani sprzątająca, o ile sumiennie zajmuje się utrzymywaniem porządku otoczenia, o tyle unika robienia takowego w komputerze. W związku z tym nigdy nie mam posprzątanego kosza na pulpicie, czym muszę zajmować się samodzielnie. Myślę jednak, że jest tylko kwestia czasu, że i ta czynność znajdzie się w zakresie obowiązków służb porządkowych, a ponadto, także uprzątanie foldera trash (folder elementy usunięte - wyjaśniam specjalnie dla zwolenników jedynie słusznego software'u) w oprogramowaniu pocztowym. Przypuszczam, że dysków oraz usuwanie uszkodzonych sektorów także przejdzie kiedyś pod kuratelę odpowiednich służb.

Rozpisałem się o porządkach, gdyż jak wspomniałem na wstępie, wiele się zmieniło. Walka z zanieczyszczeniami posunęła się do tego stopnia, że na moim osiedlu zlikwidowano wszelkie ogólnie dostępne kontenery na śmieci, a te, które pozostały, zabezpieczono łańcuchami, aby do nich nie wrzucać odpadów. W moim drugim domu mam problem z liśćmi, jesienią pokrywającymi grubym całunem mój ogród i otoczenie. Liście pochodzą nie z moich drzew, w zasadzie nie wiadomo z czyich, ale muszę je uprzątnąć do worków. Worków w liczbie kilkudziesięciu nie ma gdzie wyrzucić, można je podrzucić do osiedlowych kontenerów, bo gdzieś takie jeszcze są, ale tam straż obywatelska jest czujna i zaraz człowieka goni. Liści spalić nie można, gdyż jest zakaz. Wygląda na to, że odpady powinno się utylizować we własnym zakresie, najlepiej w czterech ścianach mieszkania.

Doszedłem więc do wniosku, że najbardziej ekologiczne są bity, które wyrzucamy do kosza. Z kosza możemy je usunąć bez śladu, nie przysparzając zanieczyszczeń. Wydaje się, że informatyka jest czysta, ale są to jedynie pozory.


TOP 200