Sieć partnerskiego biznesu

W internetowym biznesie brakuje modelu współdziałania różnych uczestników gry rynkowej dla osiągania wspólnych korzyści. Rywalizacja bierze górę nad kooperacją. Dopóki dzisiejsi konkurenci nie staną się partnerami, dopóty trudno będzie liczyć na znaczące sukcesy ekonomiczne w sieci.

W internetowym biznesie brakuje modelu współdziałania różnych uczestników gry rynkowej dla osiągania wspólnych korzyści. Rywalizacja bierze górę nad kooperacją. Dopóki dzisiejsi konkurenci nie staną się partnerami, dopóty trudno będzie liczyć na znaczące sukcesy ekonomiczne w sieci.

Sieć partnerskiego biznesu

Pieniądze dla twórcy

Mimo fali spekta-kularnych bankructw pierwszych dotcomów, nie brakuje chętnych do udziału w profitach z sieciowej działalności. Mimo pewnego sceptycyzmu, wciąż wyraźne jest oczekiwanie, że nadejdzie czas zarabiania na internetowych przedsięwzięciach.

Twórcza telekomunikacja

Brakuje wypracowanego i zaakceptowanego przez wszystkich modelu działalności biznesowej, który by jasno wyznaczał zadania i zabezpieczał interesy każdej ze stron biorących udział w systemie sieciowej kooperacji. Nic więc dziwnego, że wielu próbuje zaproponować własne reguły gry. Sytuacja ta nie zawsze sprzyja rozwojowi nowych form aktywności. Niekiedy prowadzi do konfliktów lub "okopywania się" na zajmowanych pozycjach.

"Mamy do czynienia z rosnącą par- celacją i prywatyzacją przestrzeni internetowej" - mówi prof. Roch Sulima, antropolog kultury z Uniwersytetu Warszawskiego. - "Każdy chce zająć swoją działkę i się na niej ÇopalikowaćČ, podobnie jak to robili pionierzy na Dzikim Zachodzie". Dotyczy to także firm tele- komunikacyjnych, które oferują dostęp do sieci globalnej.

Poruszenie w środowisku internetowym wywołała propozycja nowo powstałego Stowarzyszenia Twórców Internetowych (STI). Zarzuca ono firmom telekomunikacyjnym łamanie prawa autorskiego. Domaga się od nich tantiem dla autorów treści internetowych. Chce, aby firmy świadczące usługi dostępu do Internetu płaciły twórcom stron i witryn internetowych, serwisów informacyjnych, grafiki, muzyki i innych dzieł zamieszczonych w Internecie.

Zdaniem pomysłodawców STI, usługodawcy zarabiają na dostępie do sieci dzięki jej zawartości, użytkownicy bowiem łączą się z Internetem dlatego że mogą znaleźć w nim coś ciekawego. Stąd sami usługodawcy nie oferują abonentom tylko dostępu do sieci, lecz również zawarte w niej treści. Zarabiają na tym, że internauci chcą korzystać z sieciowych zasobów, a nie tylko łączyć się z siecią. Gdyby nikt nie tworzył internetowych zasobów, gdyby nie było internetowych witryn i serwisów, nikt nie potrzebowałby dostępu do Internetu. Telekomy nic by wtedy nie zarobiły. Stąd wniosek: powinny podzielić się zyskami z twórcami zawartości.

Propozycja wywołała zdumienie i oburzenie. Przedstawiciele telekomów uważają ją za niedorzeczną i nielogiczną. Pojawiają się opinie, że decyzja o umieszczeniu dzieła w sieci leży wyłącznie w gestii autora i wydawcy serwisu. Jeżeli twórca decyduje się na umieszczenie swojej pracy w sieci, to automatycznie wyraża zgodę na oglądanie jej przez wszystkich internautów. Jeżeli ktoś nie chce dzielić się twórczością z innymi, to niech jej nie umieszcza na stronach internetowych. Jak twierdzą przedstawiciele telekomów, rolą firm telekomunikacyjnych jest jedynie udostępnienie internautom odpowiedniej infrastruktury technicznej.

Twórca bez dzieła

Prawnicy na razie wstrzymują się z wydaniem jednoznacznej i ostatecznej opinii. Nie wróżą członkom STI powodzenia w procesach sądowych przeciwko przedsiębiorstwom telekomunikacyjnym, ale też nie uznają ich roszczeń za całkowicie bezzasadne. Przyznają, że prawo jeszcze nie najlepiej radzi sobie z wieloma sprawami, wynikającymi z funkcjonowania sieci komputerowych. Rozwój technologii cyfrowych i możliwości ich wykorzystania wyprzedzają uregulowania prawne. Być może przyjdzie czas na takie zmiany w prawie, by objęły one także te nowe formy działania.

Wątpliwości prawników budzi przede wszystkim pojęcie twórczości internetowej. Co to jest utwór internetowy? - pytają. "W Internecie są zamieszcza- ne utwory muzyczne, literackie, graficzne" - wylicza mecenas Andrzej Karpowicz z kancelarii adwokackiej "Juris". - "Trudno by było jednak wyodrębnić dzieło internetowe". Przynajmniej na bazie obecnie obowiązującego prawa. Zdaniem Andrzeja Karpowicza, organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi grupują twórców ze względu na rodzaj twórczości, ale nie z uwagi na wykorzystywane do rozpowszechnia- nia medium.

"W polskim prawie autorskim nie istnieje kategoria utworu internetowego" - uważa Andrzej Kuśmierczyk, kierownik Wydziału Licencji i Inkasa w Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS. - "Nie ma jednak żadnych przeszkód, by umieszczać legalnie różnego rodzaju dzieła w Internecie". Internet jest, w jego opinii, takim samym polem wykorzystywania utworów, jak inne medium. "Twórcom muzyki, literatury czy grafiki należą się tak samo tantiemy za wykorzystanie ich utworów w Internecie, jak w prasie, radiu czy telewizji" - podkreśla Andrzej Kuśmierczyk. Obecnie ZAiKS udziela już licencji na zamieszczanie plików z muzyką na stronach internetowych.


TOP 200