Seks, pieniądze, piwo i czekolada?

Wraz ze zbliżaniem się roku akademickiego w mediach głównego nurtu nasilają się rytualne narzekania na młodzież. Nazwa "Pokolenie kopiuj/wklej" najlepiej oddaje charakter tych narzekań.

Oto, co pisze w liście do "Gazety Wyborczej", niewymieniona z nazwiska, pani adiunkt z SGGW: "Co robią studenci? Najchętniej kopiują, gromadzą wiedzę, bezmyślne <<ctrl+c i ctrl+v>> - byle bezboleśnie. Ksero, fotografie slajdów z prezentacji, przed egzaminem ksero zredagowanych arkuszy ściąg. Wystarczy tylko pociąć w paski. (...) Z dostępnych opcji wybierają trzecie piwo".

Ach, ta młodzież, narzekanie na nią jest stare jak świat. Zawsze w oczach nauczycieli jest straszna: kiedyś czytała Mniszkównę zamiast studiować łacińskie deklinacje, potem tańczyła twista, a teraz korzysta z kombinacji kopiuj-wklej. Jak śpiewała Grupa Operacyjna: "oglądalność skacze, chociaż poziom spada / tylko seks, pieniądze, piwo i czekolada!"

Szczerze mówiąc, nie mogę już słuchać tych narzekań. Prowadziłem ostatnio zajęcia na studiach podyplomowych z inżynierii oprogramowania i mogę tylko powiedzieć, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się mieć tak fajnej atmosfery na sali. Studenci byli aktywni, chętni do pracy i zaangażowani, zaś osiem godzin minęło nie wiadomo kiedy. Przychodzą w weekend na 9 rano na zajęcia, jeszcze za to płacąc. Czy mogę chcieć więcej?

Myślę, że problemem nie są studenci, a kadra naukowo-dydaktyczna, której ciągle się wydaje, że czas zatrzymał się 20 lat temu. Choć formalnie to ja jestem nauczycielem, a oni uczniami, to jednak to ja wychodzę naładowany pozytywną energią i nowymi informacjami - nie mniej niż moi słuchacze.

Zrozumiałem na przykład, że dzisiaj młodzież nie ogląda półtoragodzinnych filmów w telewizji, więc nie jest w stanie utrzymać koncentracji przez taki czas. Wiem też, że dowolne fakty można sprawdzić w internecie, więc zadawanie zadań, których rozwiązania podpowiada po 30 sekundach wyszukiwarka Google, nie ma sensu. Narzekanie na ten stan rzeczy świadczy wyłącznie o nauczycielach - ich cyfrowym analfabetyzmie i braku inwencji.

Oglądam wystąpienie Moniki Koperskiej, laureatki tegorocznego FameLab, jak ze swadą i zaangażowaniem opowiada o papierze. Przekonuje nas, że informacje zapisane na dyskach optycznych, taśmach magnetycznych, pamięciach stałych i w chmurze znikną - a papier zostanie. Nie do końca zgadzam się z jej tezami, ale podziwiam jej pasję.

I dlatego zamiast powtarzać komunały o leniwej i tępej "generacji Y", której w głowie "seks, pieniądze, piwo i czekolada", wolę uczyć młodych, siebie o młodych i - nade wszystko - uczyć się od młodych.


TOP 200