Samotność informatyka i hydraulika

Inaczej pracuje się w zespole, na dodatek zgranym i kierującym się wspólnym celem. Wzajemna wymiana doświadczeń zawodowych i poglądów współpracowników kształtuje ogólny poziom grupy i pozwala na szybszy i lepszy rozwój zawodowy.

Inaczej pracuje się w zespole, na dodatek zgranym i kierującym się wspólnym celem. Wzajemna wymiana doświadczeń zawodowych i poglądów współpracowników kształtuje ogólny poziom grupy i pozwala na szybszy i lepszy rozwój zawodowy.

Istotne jest to dla zawodów, gdzie dużo się dzieje i zmiany są na tyle dynamiczne, że uniemożliwiają indywidualne doświadczanie wszelkich problemów. Do takich profesji zalicza się informatyka - szczególnie uwarunkowana szokująco szybkimi zmianami technologii. Z tego też względu informatyk znacznie lepiej czuje się w otoczeniu pokrewnych sobie dusz, gdzie może znaleźć wspólny język z kolegami po fachu, być rozumiany i w dostatecznym stopniu rozwiewać swoje zawodowe wątpliwości.

Nieco inaczej sytuacja przedstawia się, gdy informatyk jest odosobniony w miejscu pracy - jest jedyną i ostateczną instancją w firmie, w której musi rozwiązywać wszelkie problemy z komputerami. Z nikim więc poglądów zawodowych nie wymieni, bo też nikt go nie zrozumie. Może jedynie pogawędzić przy kawie z sekretarką, kierowcą czy księgową, ale na tematy ogólnożyciowe. Nikt też nie zrozumie jego frustracji, gdy system zaczyna działać wadliwie, a wszystkie oczy zwrócone są na niego, jako jedynie władnego usunięcia usterki.

O rozwoju próżno mu marzyć - problemy bieżącej obsługi stanowisk komputerowych są na tyle uciążliwe, że nie bardzo jest czas i chęci na samodzielne zdobywanie wiedzy oraz próbowanie nowych rozwiązań. Miesiąc po miesiącu staje się więc wyrobnikiem, uzależnionym od jedynego miejsca pracy. Wokół zmienia się technologia, a on tkwi przez lata na stabilnym stanowisku pracy, popadając we wtórny analfabetyzm informatyczny. W tej sytuacji szczególnie daje się odczuć samotność informatyka - nie rozumiany, sam też nie rozumiejący już wielu nowych rzeczy, nie mający gdzie zwrócić się o pomoc i z kim przedyskutować dręczące go wątpliwości.

Należałoby więc zastanowić się, czy zamiast wybierać karierę samotnego informatyka w firmie, nie lepiej zająć się na przykład hydrauliką. Każdy może się tego fachu nauczyć, umysłu nie trzeba zbytnio naginać. Zmiany technologii hydraulicznej są niewielkie i łatwe do przyswojenia. W zasadzie wystarczy raz się wyuczyć i przez całe życie można na tym bazować. Zarobki często nie odbiegają od pensji komputerowców, bo i fuchy równie łatwo w ręce wpadają. W końcu zawód to powszechnie potrzebny i wzbudzający szacunek wynikami trudu jego wykonywania. Poza tym, jak hydraulik coś zrobi, to efekty widać, a wirusa w rury nikt mu nie wpuści.

Tym samym doszliśmy do konkluzji, iż samotny hydraulik dużo więcej jest wart niż samotny informatyk.