(S)chabik.pl, czyli gapowaty goguś

Uwielbiam dyskusje z kolegą z łamów, bo są one niekonstruktywne. Weźmy na przykład sprawę domen maxiking.pl oraz gmail.pl, którym kolega Chabik poświęcił felieton jakiś czas temu. Z pustej ciekawości sprawdziłem, że osoba rejestrująca pierwszą domenę zmieniła niedawno nazwę swej firmy z "Kash" na "Max i King".

Wpis w rejestrze KRS jest datowany i niestety nie da się go przesunąć w czasie. Nie wiem, jakie były intencje rejestrującego, ale nikt nie zmienia nazwy firmy bez powodu. Brak gotówki?

Wymiana komentarzy w portalu IDG, w której zwróciłem uwagę na pewne fakty, zakończyła się w momencie, gdy zganiono mnie, że interpretuję zamiast informować. Jak mówiła moja znajoma, nic z intencji bez potencji, więc może trzeba zastanowić się nad sytuacją modelową. Załóżmy, że kolega Chabik postanawia prowadzić działalność pod swym własnym nazwiskiem. Niech będzie to wydawnictwo książek z dziedziny szeroko rozumianego IT. W tym celu rejestruje firmę Chabik Sp. z o.o. Pewnie pomyśli też o zarejestrowaniu domen. Na pierwszy ogień idzie chabik.pl (jak wiadomo, pan Jakub jest zwolennikiem domen narodowych), potem chabik.com.pl, chabik.org.pl, no i co tam jeszcze NASK automatycznie generuje przy próbie rejestracji domeny. Nie jest to wielki wydatek dla firmy, a splendor z posiadania własnej domeny olbrzymi. Nie wątpię, że firma wydawnicza będzie rozwijała się wspaniale, zaś jej właściciel będzie osiągał znacznie większe zyski niż wspominane kiedyś w jego felietonie 8% ceny sprzedaży książek. Zresztą, znając pracowitość kolegi Chabika wiem, że z pewnością będzie dążył do przekształcenia wydawnictwa w duży koncern medialny, czyli zrobi to, co nie udało się Pruszyńskiemu. Za sukcesem ciągnie się oczywiście sława, szczególnie internetowa. I wtedy ktoś, na przykład jakiś Kowalski, ale nie ten nasz z IDG, tylko jakiś inny, uogólniony, wpadnie na pomysł podszycia się pod wydawnictwo Chabika.

Jak wiadomo, nic nie sprzedaje się tak jak seks, więc nowy wydawca pójdzie w różową literaturę, świerszczyki dla dorosłych oraz inne media typu xxx. Nie będzie mu ciężko, wystarczy zarejestrować domenę schabik.pl oraz nazwać swoją firmę Schabik i Różowa Spółka, a internauci sami rozreklamują różowe produkty. Ba, widzę tu jasną przyszłość, bo internet wyjątkowo nadaje się do sprzedaży materiałów dla dorosłych. Mogą je bez problemu kupić także dzieci, szczególnie jeśli płacą SMS-ami. Krótkie filmiki porno, czyli schabiki, to będzie specjalność SRS-u. Początkowo właściciel szanowanej firmy Chabik będzie udawał, że nic nie wie o konkurencji. Potem jednak ktoś (ja!) napisze felieton, wyśmiewający personel, tych "gapowatych gogusiów" od marketingu, którzy nie zastrzegli cennej domeny i dopuścili do kompromitacji. Ale będzie już za późno, nic nie da się zrobić, poza połknięciem różowej żaby.

Chcąc oszczędzić koledze Chabikowi wielu kłopotów oraz utraty twarzy, zarejestrowałem domenę schabik.pl - jestem gotów oddać mu ją po kosztach. Ale pod jednym warunkiem - że felietonista przestanie napadać na koncerny za ich głupotę, tylko zacznie razem ze mną walkę o pełniejsze przestrzeganie prawa. Przy okazji dołożę (też po kosztach) domenę chabik.pl - okazało się, że nie była zarejestrowana. Myślę Panie Kubo, że warto pójść w ten interes. Wprawdzie nikt zapewne nie da mi wiele więcej za domeny, ale przykrość znajdowania na nich różowych obrazków może być spora. Taka jak dla firmy Ferrero z powodu widoków tandetnych, marcepanowych fiutów na stronie "przedsiębiorcy" z Sopotu.

Serdecznie dziękuję panu Witoldowi Szymanikowi z firmy WSC za przyjacielską pomoc w ekspresowym zarejestrowaniu w/w domen!