Rządowy internat

Przeczytałem był sobie w naszym tygodniku felieton mego sąsiada, Bogdana Pilawskiego, pod tytułem Raport o braku próżni i zrobiło mi się miło. Wreszcie mamy rząd, który już na początku swojej kadencji w raporcie otwarcia otwarcie pisze "o informatyce i dziedzinach pokrewnych, takich jak telekomunikacja, zarządzanie, badania i rozwój oraz edukacja... nadspodziewanie dużo" (cyt. CW 4/2002).

Przeczytałem był sobie w naszym tygodniku felieton mego sąsiada, Bogdana Pilawskiego, pod tytułem Raport o braku próżni i zrobiło mi się miło. Wreszcie mamy rząd, który już na początku swojej kadencji w raporcie otwarcia otwarcie pisze "o informatyce i dziedzinach pokrewnych, takich jak telekomunikacja, zarządzanie, badania i rozwój oraz edukacja... nadspodziewanie dużo" (cyt. CW 4/2002).

Jako że felieton czytałem w wersji sieciowej (dzięki działaniu RZĄDOWEJ poczty polskiej wersję papierową otrzymywałem w jakieś dwa miesiące po jej wydrukowaniu, przestałem do niej nawet zaglądać), natychmiast udałem się więc pod adres URM (dlaczego nie aktywny? Kochany łebmastrze CW, rób aktywne połączenia, także w moich felietonach!), gdzie flaga dalej faluje w prawo (patrz także felietonhttp://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/276.html). Po chwili znalazłem pełny tekst raportu w wersji PDFhttp://www.kprm.gov.pl/archiwum/bilansotwarcia/raport.pdf.

No, no, pomyślałem sobie, wreszcie rząd nie ma nic do ukrycia! Szczerze i pryncypialnie, na 90 stronach wyjawił prawdziwą sytuację naszego państwa. Skoro mój sąsiad tak zachwycił się tym raportem, to pewnie wreszcie ktoś coś zrobił porządnie. Jako że nie zwykłem był czytać biurokratycznego bełkotu, a nie chciałem być wyzwany przez mego kolegę z łamów do tablicy, bo "wszyscy dyskutują, ale niewielu czyta", poszedłem na wyjście salomonowe i kazałem komputerowi przeszukać plik PDF z raportem na ciąg znaków "ntern". Dlaczego taki? Ano doświadczenie nauczyło mnie, że jak się wpisze za dużo znaków, np. w słowie "internet", to przeszukiwanie nie daje żadnych rezultatów, bo niestety język polski, w odróżnieniu od np. angielskiego, ma wiele słów, które zmieniają postać w zależności od kontekstu. Poza tym jestem leniwy i za dużo znaków pisać mi się nie chce. Mój znajomy lansuje pisanie "internet", bo nie piszemy "Telefon", więc nie wiedziałem, czy używać dużej litery.

Komputer chwilę postękał i na stronach 36 oraz 37 znalazł w pliku odnośniki. Do "internatu"! Drogi Czytelniku, ja tego nie wymyśliłem, to jest opis z życia wzięty, wprawdzie bez świadków, ale biję się w chudą pierś, że tak właśnie było. Oczywiście żadnego "internetu" w raporcie nie ma. To tyle o nowym wietrze, który wieje w URM - żadnych zmian, ta sama pustka umysłowa urzędasów, którzy za nasze, podatników pieniądze piszą głodne kawałki. Jakże bowiem inaczej można odnieść się do raportu rządowego na początku XXI wieku, w którym ani razu nie pada słowo "internet"??? Coś mi się widzi, że chyba zacznę zgadzać się z poglądami skrajnej polskiej prawicy, która twierdzi, iż podróże zagraniczne, szczególnie na Zachód, rozmiękczyły mózg pana premiera. No bo rzeczywiście, amerykański rządowy Jerzy ani razu o internecie nawet się nie zająknął w mowie inauguracyjnejhttp://www.whitehouse.gov/news/print/inaugural-address.html ani też w ostatnim raporcie o stanie państwahttp://www.whitehouse.gov/news/releases/2002/01/print/20020129-11.html, co przeszukanie na ciąg znaków "ntern" od ręki ujawniło.

Niestety, rząd USA może sobie pozwolić na zapominanie o internecie, bo sieć jest w tej chwili rozwijana głównie przez firmy prywatne i jak sądzę ma się dobrze, czego nie da się powiedzieć o polskiej. W sierpniu 2001 r. tylko 20% Polaków miało dostęp do internetu, przy czym rzeczywiście z sieci korzystało kilkanaście procent. Raz w miesiącu. Ale to polski rząd planuje obłożenie usług internetowych podatkiem VAT, rząd USA nie może, bo nie ma pod ręką takiego instrumentu podatkowego. Dwadzieścia lat temu słowo "internat" nabrało w języku polskim dodatkowego znaczenia, jako określenie miejsca odosobnienia dla osób przeciwnych polityce rządu. Myślę, że już pora, aby rząd zakosztował rozkoszy internowania, skoro nie chce nas internetować!