Ryszard

Mam na imię Rysiek. Jestem informatykiem, a konkretnie osobą odpowiedzialną za ten segment działalności w dużej firmie budowlanej.

Mam na imię Rysiek. Jestem informatykiem, a konkretnie osobą odpowiedzialną za ten segment działalności w dużej firmie budowlanej.

Z racji swojej funkcji nie zajmuję się sprawami drobiazgowymi, jakimi są: tworzenie oprogramowania, instalacja systemów czy naprawa sprzętu. Generalnym zadaniem, jakie wytyczyli mi przełożeni, jest nadzorowanie nowych projektów i doprowadzanie do szczęśliwego ich wdrożenia. Z tego też względu muszę dysponować szerokim zakresem ogólnego rozeznania w technologiach informatycznych i współpracować z wieloma zewnętrznymi firmami, świadczącymi dla nas usługi. Naszej firmy, mimo iż do biednych trudno ją zaliczyć, nie stać na utrzymywanie całego sztabu projektantów, programistów i wdrożeniowców. Wolimy - ja także - korzystać doraźnie z wykwalifikowanych obcych kadr, dobrze znających się na realizacji przedsięwzięć, czyli opierać się na tak modnym obecnie outsourcingu. Chociaż nie w modzie tkwi przyczyna, a w konkretnych z tego korzyściach.

Prywatnie interesuję się wieloma rzeczami, chociaż przyznać muszę, że w ostatnich latach bardzo imponuje mi numerologia - dziedzina pseudonauki, zajmująca się wyszukiwaniem oraz interpretacją związków liczbowych z życiem człowieka. Nieraz na własnej skórze doświadczam pewnych dowodów istnienia swoistych koincydencji pomiędzy arytmetyką a rzeczywistością. Nie wiem czy do końca jest to za sprawą czystego przypadku, że suma liczb mojej daty urodzenia wynosi 3, a wiele sytuacji, które miały miejsce w moim życiu, także wykazywało związek z tą liczbą. Być może jest to sprawa ogólniejszej natury, gdzie też należy doszukiwać się jakiegoś uzasadnienia powiedzenia "do trzech razy sztuka".

Nie zawsze trójka jest dla mnie szczęśliwa. Pamiętam, gdy kiedyś wybierałem się na bal przebierańców i koniecznie chciałem się przebrać za trzech muszkieterów. Za żadne skarby nie wiedziałem, jakim sposobem mógłbym to zrealizować, zrezygnowałem więc z zabawy.

Brałem ostatnio udział z ramienia mojej firmy w posiedzeniach zespołu, którego zadaniem było opracowanie nowego systemu komputerowego. Na pierwszym zebraniu przewodniczący komitetu sterującego - profesor - prezentował w wypowiedziach, że tak sparafrazuję językiem informatyki pierwszą postać normalną. Na zebraniu drugim profesor przekazał prowadzenie doktorowi, który sprowadził to, co wcześniej mówił profesor, do drugiej postaci normalnej. Po tym posiedzeniu do pracy zabrał się zespół wykonawczy, przetwarzając wcześniejsze założenia do ostatecznej formy strawnej dla ludzi i maszyn, czyli trzeciej postaci normalnej. Na trzecim z kolei posiedzeniu komitetu berło ponownie dzierżył przewodniczący profesor. Po zapoznaniu się z efektami prac informatyków, przeprowadził denormalizację. Było to zarazem ostatnie spotkanie w tym jakże sympatycznym gronie - projekt został zaniechany jako niewykonalny.

Na szczęście jestem pewien, że przynajmniej trzecie zęby będę miał jak się należy.