Rynek wzrostu

Gdyby kondycję polskiej branży teleinformatycznej oceniać, biorąc pod uwagę jedynie wyniki operatorów zajmujących się usługami transmisji danych i udostępnianiem Internetu, mielibyśmy wiele powodów do optymizmu.

Gdyby kondycję polskiej branży teleinformatycznej oceniać, biorąc pod uwagę jedynie wyniki operatorów zajmujących się usługami transmisji danych i udostępnianiem Internetu, mielibyśmy wiele powodów do optymizmu.

W obszarze usług transmisji danych i udostępniania Internetu odnotowano wyraźny wzrost - wartość tego rynku przekroczyła już znacznie 1,5 mld zł. Znaczące podmioty umocniły lub utrzymały swoją pozycję (z pojedynczymi wyjątkami), istotnie natomiast wzrósł udział tych usług w przychodach operatorów telefonii - przynosząc im od kilku do aż 10% przychodów (m.in. w przypadku Telefonów Opalenickich czy TeleNet Mielec). Dominuje oczywiście Telekomunikacja Polska (ponad 50% rynku), ale - co istotne - przewaga ta jest istotnie mniejsza niż w przypadku innych obszarów rynku telekomunikacyjnego.

Co ważne, znaczącą część przychodów na tym rynku przynosi obsługa numerów dostępowych dial-up. Dzięki podpisywaniu umów interkonektowych z TP mogą na nich zarabiać również operatorzy nie obsługujący bezpośrednio abonentów telefonicznych (przykład Energis).

Bez klasy średniej

W ub.r. pogłębiło się zjawisko rozwarstwienia wśród firm oferujących usługi dostępowe do Internetu. Z jednej strony pozostały duże firmy wyrosłe dzięki Internetowi (np. GTS czy NASK) i operatorzy telefonii stacjonarnej, którzy coraz bardziej znaczącą część przychodów uzyskują właśnie z tego typu działalności. Z drugiej, działają liczne, aczkolwiek małe, lokalne i mało zasobne firmy, które obsługują niewielką grupę klientów. Sytuacja tych, którzy lokowali się pośrodku, jest trudna, model biznesowy prostej działalności dostępowej już się bowiem zdezaktualizował. Odmowy podania wyników finansowych do Computerworld TOP 200 za ub.r. przez znaczące podmioty (np. Supermedia), uczestników poprzednich edycji raportu, każą podejrzewać, że to nie skromność była powodem tej wstrzemięźliwości.

Na tym tle tym bardziej uwagę zwraca bardzo dobry wynik firmy ZigZag, świadczącej typowe usługi ISP, której udało się poprawić wynik w porównaniu z rokiem poprzednim o ponad 50%. Jeszcze bardziej imponujące rezultaty miała sieć ATMAN (firma ATM), której przychody wzrosły o kilkaset procent (jej cennym zasobem jest posiadanie własnych światłowodów w aglomeracji warszawskiej). ATM obsługuje podmioty świadczące usługi dostępowe, oferując im swoje łącza. Podobnie TeliaSonera, z reguły nie obsługuje klientów końcowych, udostępniając innym operatorom łącza zagraniczne (wzrost prawie 200-proc.). Do tej pory ważny na tym rynku w Polsce TeleGlobe po wyjściu z bankructwa zmienił branżę, stawiając na obsługę hurtową międzynarodowych połączeń telefonicznych. Oferowaniem usług tradycyjnej telefonii są zainteresowane np. SM Media czy GTS Polska. Ta ostatnia spółka może pochwalić się większą liczbą klientów niż (który specjalizuje się m.in. w obsłudze sieciowej dużych koncernów międzynarodowych).

Nieudany desant

Sprzedaż całości aktywów w TDC duńskiemu operatorowi TeleDanmark pozwalała wierzyć, że na polskim rynku usług dostępowych pojawi się nowy, silny gracz, wsparty zagranicznymi zasobami finansowymi i know-how, który byłby w stanie ustalić nowe standardy działalności. Niestety, Duńczycy ostatecznie się wycofali, sprzedając firmę Netii, drugiemu co do wielkości operatorowi telefonii stacjonarnej w Polsce.

Netia obrała strategię przejmowania firm zajmujących się m.in. działalnością dostępową (jak TopNet), niedawna akwizycja TDC nie do końca zintegrowanego zlepka kilku firm ISP zdaje się to potwierdzać. W obszarze usług dla abonentów prywatnych Netia nigdy, nawet o pół kroku, nie zagroziła pozycji TP. Sytuacja zdecydowanie lepiej wygląda w obszarze usług biznesowych. Oprócz dotychczasowej oferty rozwiązań ISDN czy HDSL, dzięki dysponowaniu własną siecią światłowodową, łączącą największe miasta Polski, niedawno Netia zaoferowała nową usługę Łącza Transmisji Danych, w której cennik jest trójstopniowy, w zależności od położenia w strefach numeracyjnych zakończeń łączy cyfrowych oferowanych użytkownikom.

Ciekawą ofertę przygotowuje wrocławska telefonia Dialog, która w przeciwieństwie do wielkich dużych operatorów telekomunikacyjnych (w tym TP) nie buduje szkieletowej sieci ATM czy Frame Relay, ale rozległe sieci Gigabit Ethernet, co pozwoli jej na doprowadzenie Ethernetu bezpośrednio do abonentów bez konieczności stosowania rozwiązań ADSL.

Fizyczni potentaci

Na rynku dzierżawy łączy z Telekomunikacją Polską coraz skuteczniej ścierają się Tel-Energo i Telekomunikacja Kolejowa. Ta ostatnia spółka zanotowała ponad 200-proc. wzrost wielkości przychodów w porównaniu z 2001 r., natomiast w przypadku Tel-Energo nie tylko nieco one spadły, lecz również spółka osiągnęła zły wynik finansowy netto (należy jednak pamiętać, że strata Tel-Energo ma swoje źródło przede wszystkim w bardzo wysokiej opłacie dzierżawnej na rzecz właściciela, jakim jest PSE, która to opłata przestanie obowiązywać od br.). Oba przedsiębiorstwa starają się rozszerzać swoją ofertę, wprowadzając zaawansowane usługi (sieci VPN, usługi bazujące na MPLS, usługi telefoniczne itd.).

Uśpionym obszarem usług dostępowych do Internetu pozostaje broadband, czyli dostęp szerokopasmowy. Kilkadziesiąt tysięcy użytkowników w tej technologii obsługują telewizje kablowe (głównie UPC i Aster City), natomiast wprowadzenie tych usług w TP (Neostrada) w ub.r. okazało się z powodów technologicznych wielkim falstartem. Chociaż lokalne pętle abonenckie w 94% pozostają w rękach TP (co oznacza, że nie mogą ich wykorzystać inni operatorzy), to jednak może się okazać, że dostęp szerokopasmowy, który dopiero teraz ma szanse się rozwinąć na masową skalę (wg zapowiedzi TP - kilkaset tysięcy użytkowników do końca 2004 r.), może się częściowo wymknąć spod kontroli tego największego w Polsce operatora. Jaskółką zmian może być wdrożenie e-wro - rozległej sieci światłowodowej stworzonej przez Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej we Wrocławiu, w której poziom cen tworzy nową jakość (60 zł/mies. za stałe łącze 10 Mb/s).

Wyniki Crowleya i ProFuturo mogą świadczyć o tym, że dostęp radiowy również rozwija się w imponującym tempie, jednak pozostaje on wciąż pewną niszą rynkową i zapewne na razie tak pozostanie. Transmisja danych w usługach operatorów telefonii komórkowej staje się znaczącą pozycją dla ich przychodów (choć są to domniemania, bo żaden z operatorów GSM nie ujawnia szczegółów). Jednak obecny poziom cen tych usług jest tak wysoki, iż trudno by stały się one realną konkurencją dla tradycyjnych operatorów.


TOP 200