Rychło w czas

Przyznaję się bez bicia, że dotąd nie doceniałem rządzącej koalicji, a w szczególności Pana Premiera. Owszem, w czasie pobytu w USA udzielił odpowiedzi po angielsku na dwa pytania w międzynarodowym klubie dziennikarzy i uśmiechał się jakoś tak dobrotliwie-smutno, że aż za serce brało. Ale dopiero teraz pokazał prawdziwy pazur polityczny oraz głębokie zrozumienie zmian koniecznych w Polsce w roku 2000. Cóż takiego zrobił nasz Premier ostatnio, że zachwyca się nim nawet były anarchista?!

Przyznaję się bez bicia, że dotąd nie doceniałem rządzącej koalicji, a w szczególności Pana Premiera. Owszem, w czasie pobytu w USA udzielił odpowiedzi po angielsku na dwa pytania w międzynarodowym klubie dziennikarzy i uśmiechał się jakoś tak dobrotliwie-smutno, że aż za serce brało. Ale dopiero teraz pokazał prawdziwy pazur polityczny oraz głębokie zrozumienie zmian koniecznych w Polsce w roku 2000.

Cóż takiego zrobił nasz Premier ostatnio, że zachwyca się nim nawet były anarchista?! Ano, w swej przenikliwości i dalekosiężności mianował Pan Premier przewodniczącego Rady Informatyki. Nie muszę przypominać czytelnikom Computerworlda, czym jest Rada Informatyki przy premierze i jak głębokie zasługi dla komputeryzacji Polski ma to ciało. Wszyscy pamiętamy liczne i udane akcje Rady, jej efektowne interwencje rynkowe oraz przede wszystkim głębokie zaangażowanie w działalność publiczną, stałą obecność w mediach oraz skuteczność codziennej, mozolnej pracy.

W takiej sytuacji wydawałoby się, że trudno będzie znaleźć jeszcze lepszych członków tej Rady, a cóż dopiero lepszego przewodniczącego. Tymczasem Premier, działając w niemodnym dziś stylu polityki robionej w cieniu nie zaś na pokaz, udowodnił raz jeszcze, że jak się chce, to można. Można bowiem zawsze znaleźć człowieka o jeszcze głębszych kwalifikacjach i ciekawszym doświadczeniu.

Przypomnę Państwu kim jest Krzysztof P. Laga, nowy przewodniczący Rady Informatyki, bo z pewnością dla wielu z nas nie jest to nowa twarz w światku komputerowym. Pan Krzysztof (mam nadzieję, że wybaczy mi tę poufałość, ale jest ode mnie młodszy o dziesięć lat) ukończył Wydział Prawa i Administracji w Uniwersytecie Śląskim, piastując w czasie studiów godność przewodniczącego KU NZS. Już w roku 1987 zapisał się do KPN, rok potem zaś zaczął pracować w Sądzie Wojewódzkim. Był także naczelnikiem Wydziału Spraw Obywatelskich UM w Dąbrowie Górniczej oraz kierownikiem Biura Poselskiego KPN w Katowicach. Wreszcie w 1993 r. został posłem na Sejm i szefem Obszaru KPN. Przez ostatni rok był podsekretarzem stanu w MSWiA.

Piękna to kariera i w przedziwny sposób związana z komputerami. Rzeczywiście trudno byłoby znaleźć lepszego kandydata do Rady i z pewnością Pan Krzysztof szczególnie nadaje się na jej przewodniczącego. Tym bardziej że Premier wprowadził do Rady m.in. także Pana Tomasza Tywonka, byłego rzecznika prasowego rządu. Oto kolejny przykład, że rząd nie idzie drogą poprzedników i nie potrafi się sam wyżywić, tylko musi korzystać z pomocy Pana Premiera w otrzymywaniu kolejnych stanowisk.

Świetlana jest przyszłość kraju, w którym nadzorowanie i koordynowanie spraw związanych z przystosowaniem systemów informatycznych do wprowadzenia daty 2000 roku będzie powierzane takim fachowcom, jak Laga oraz Tywonek. Niech martwią się inne narody, niech obcy sieją kasandryczne wizje. My mamy 33-osobowe ciało, które z pewnością potrafi utorować drogę wprowadzeniu daty roku 2000 nie tylko do systemów komputerowych, ale także do szeroko rozumianego życia narodowego, a w szczególności do Rodziny Polskiej, tej podstawowej komórki naszego narodu.

Nudziarzom zaś i malkontentom, których nie brak w Ojczyźnie, odpowiem prostymi słowami Orderu Podwiązki. "Honi soit qui mal y pense": niech się wstydzi kto źle myśli!


TOP 200