Rozmaitość

Prawdopodobnie więcej jest ludzi, którzy wolą się unosić nad tematem, niż w niego wnikać. Wszak wysiłek umysłowy jest męczący i mało kiedy doceniany w wymiarze finansowym, a nieraz opóźnia lub blokuje możliwość osiągnięcia sukcesu.

Ludzie wolą ślizgać się po powierzchni, niż nurkować w niezbyt przyjemnej mazi analitycznej. Stąd biorą się potem różne bzdury powtarzane w obiegowej opinii, pozbawione choćby krztyny logiki osądy wspierane przez rzesze obywateli od tej logiki stroniących. W warunkach pracy zawodowej też ścierają się dwa główne nurty, czyli umysły analityczne z impulsywnymi, co jest szczególnie widoczne na styku zastosowań nowoczesnych technologii, czyli na przykład informatyki. Osobnik z umysłem analitycznym, proponując rozwiązanie, przewiduje konsekwencje wiele kroków naprzód, co jest z kolei denerwujące dla osobnika impulsywnego, który chciałby mieć efekt tu i teraz, z pominięciem wszystkich męczących go przygotowań, wątpliwości i trudnych pytań. Zatem taki analityk może być postrzegany przez swego oponenta jako reakcjonista szukający dziury w całym, oportunista rzucający kłody pod nogi, utrudniający prowadzenie prac lub nieradzący sobie z zadaniem.

Pracodawcy chyba wolą osobników bardziej impulsywnych, którzy w locie niemal podejmują działanie. Jeśli coś nie wyjdzie (a szansa tego jest proporcjonalna do złożoności zadania), to często uzyskują oni rozgrzeszenie na zasadzie "tak się starał, a nie wyszło". W takich układach typ analityczny raczej przegra na wstępie i nie zostanie nawet dopuszczony do realizacji zadania, chociaż byłaby duża szansa na końcowy sukces. Pełna prowizorka i improwizacja przynależna charakterowi impulsywnemu może powodować, że projekt rozwija się w sposób niekontrolowany, od błędu do błędu, wyzwalając kaskadę kosztów dodatkowych, a ścieżka prowadzi nie wiadomo dokąd, gdyż przypomina raczej skręcone przypadkowo spaghetti. Ale nieświadomi przełożeni widzą wówczas zaangażowanie, poświęcenie takiego informatyka miotającego się jak samotny żeglarz podczas sztormu i walczącego z nieuniknionymi i nieprzewidywalnymi, według nich, przeciwnościami losu. Informatyk o skłonnościach analitycznych będzie postrzegany jako wyrachowany, kostyczny, ciężko wdrażający się w zadanie. Przynajmniej tak to wszystko będzie wyglądało w oczach pracodawców, którzy także są impulsywni. Bo kto, prowadzący biznes w dzisiejszych czasach, taki nie jest?

Ciekawe, że w tym organizacyjnym chaosie zawsze brakuje czasu na poprawne przygotowanie i wykonanie zadania, za to nigdy go nie brakuje na ponowne wykonanie pracy i niekończące się poprawki. Takie działanie przypomina wsiadanie do byle jakiego pociągu, nie dlatego że jedzie do celu, tylko dlatego że pierwszy rusza.