Równe połowy

Można powiedzieć, że połowy nie zawsze są jednakowe. "Ale palnął, jak łysy o beton" - już słyszę komentarze Państwa w kwestii stanu mojej wiedzy ogólnej. Od najmłodszych przecież lat wpajano nam zasady logiki, prostując wrodzoną skłonność do słownego zniekształcania rzeczywistego stanu rzeczy.

Można powiedzieć, że połowy nie zawsze są jednakowe. ''Ale palnął, jak łysy o beton'' - już słyszę komentarze Państwa w kwestii stanu mojej wiedzy ogólnej. Od najmłodszych przecież lat wpajano nam zasady logiki, prostując wrodzoną skłonność do słownego zniekształcania rzeczywistego stanu rzeczy.

Niemniej nie każdy uwierzył w prawdy oczywiste, stąd w wielu przypadkach mamy do czynienia z prawdą obiektywną lub subiektywną. Otóż różnica pomiędzy nimi jest dosyć istotna, albowiem ta pierwsza jest prawdą prawdziwą, a druga niekoniecznie. Za to prawda subiektywna jest nad wyraz wygodna i stosowana powszechnie, co lokuje ją na pozycji lidera prawdy. Natomiast prawda obiektywna - czyli po prostu prawda - wstydliwie ukrywa się gdzieś na uboczu, a kto po nią próbuje sięgnąć, zbiera razy od wyznawców odmiany subiektywnej.

Prawdą jest, że przebrnęliśmy przez problem Y2K bez szwanku. Ale jak się okazuje, nie osiągnięto konsensusu w kwestii racjonalności działań przygotowawczych. Zadowolenie z sukcesu zaburza zrzędzenie etatowych podżegaczy szukających dziury w całym i udowadniających po fakcie, że mitrężenie czasu i środków na działania zapobiegawcze było jedynie formą pozbawioną głębszej treści, bo przecież nic wielkiego przy zmianie daty się nie stało. Gdyby jednak się stało, ci sami osobnicy wszczęliby wielkie larum o niewłaściwe przygotowania.

Pojawiły się plotki w całkiem poważ- nych mediach, że były prezes ZUS, dostarczający wielu tematów w ostatnim roku ery przed Y2K, będzie nam ich dostarczał również w nowej erze - już jako szef totalizatora. Firma - samograj, przynosząca dochody bez trudu i znoju, nie wymagająca reformowania, miałaby utracić kondycję za sprawą jednego człowieka? Jeśli nie spróbujemy, nie wyjdziemy nigdy poza sferę przypuszczeń, co chyba nam grozi, bo informacja o zmianie osoby zarządzającej grami losowymi została zdementowana.

W dalszym ciągu upieram się, że połowy nie muszą być jednakowe. Mówi się przecież: lepsza i gorsza połowa. Na przykład pierwsza połowa meczu była znacznie lepsza. W gruncie rzeczy nikt nigdy nie twierdził, że połowy muszą być jednakowe. Chodzi tylko o to, iż muszą być równe - w sensie, że tak powiem, wymiernym, a nie opisowym. A muszą być równe z owej prostej przyczyny, że nikt nigdy nie chce mniejszej połowy, np. zysków. Każdy chce większą, co jest niemożliwe do spełnienia, gdyż połowy się nie mnożą i nie każdy mógłby dostać większą. Stąd wprowadzono salomonowe rozwiązanie i ustanowiono sprawiedliwie po równo. Dlaczego więc niektórzy otrzymują odprawy w wysokości 400 tysięcy, a inni figę z makiem? Właśnie od początku staram się udowodnić, że połowy nie zawsze są identyczne - zależą od pogody, siły wiatru i aktualnego układu ławic ryb.