RoSA na trawie

Muszę się przyznać Czytelnikom do pewnego uczucia, które budzi czasami moje przerażenie. Otóż czytając polską prasę (obecnie na ogół w wersji online), mam wrażenie potwornego wyalienowania.

Muszę się przyznać Czytelnikom do pewnego uczucia, które budzi czasami moje przerażenie. Otóż czytając polską prasę (obecnie na ogół w wersji online), mam wrażenie potwornego wyalienowania.

Wydawałoby się, że cztery lata pobytu za granicą to nic, a tymczasem nie znam nazwisk, nie wiem o co chodzi i tak w ogólności to stoczyłem się poza nawias zdrowego społeczeństwa. Jednakże lektura rodzimej gazety zawsze podtrzymywała mnie na duchu. Jak Intel wypuścił Pentium 1 GHz, to CW o tym napisało, jak wycofał - także.

Tymczasem w ostatnim tygodniu zauważyłem, że chyba jednak żyję już w innym świecie. A wszystko przez jedną, jedyną informację. Cóż takiego wydarzyło się 7 września 2000 r.? Jeśliby wierzyć informacjom z działu Wiadomości CW, to "Jarosław Kozicki, dotychczasowy dyrektor generalny... z początkiem września został zastąpiony przez Mieczysława Grynia". Celowo opuszczam nazwę firmy, bo po pierwsze, nie chcę jej robić darmowej reklamy, po drugie, jestem ciekaw, ilu Czytelników CW wie o jaką firmę chodzi. Proszę się przyznać, karać nie będę.

W mojej rzeczywistości, przesuniętej o sześć godzin wstecz, najważniejszym wydarzeniem 6 września było opublikowanie algorytmu RSA, czyli uczynienie go publicznym dobrem. Wprawdzie patent numer 4,405,829 wygasa 20 września (patenty amerykańskie ważne są 17 lat, ten zgłoszono 20.09.1983 r.), ale firma RSA Security Inc. zdecydowała się zadziałać wcześniej. Dziwne, jak na kraj kapitalistyczny... Dlaczego tak uczyniła, można przeczytać na ich stroniehttp://www.rsa.com.

Mógłbym teraz zadać pytanie: "Kto z Czytelników wie, co to jest algorytm RSA?", ale oderwany od polskiej rzeczywistości nijak jednak nie mogę zachować się aż tak chamsko. Myślę bowiem, że żaden komputerowiec, który wart jest choćby swej podkładki pod mysz, nie ma wątpliwości. Dla tych Czytelników, którym bliżsi są panowie Kozicki i Gryń niż panowie Rivest, Shamir i Adleman, podaję, że jest to najbardziej znany algorytm szyfrowania, stosujący liczby pierwsze. Nie tylko zresztą znany, ale przede wszystkim popularny, bo po prostu bardzo skuteczny. W szczególności polecam oprogramowanie PGP, bazujące m.in. na algorytmie RSA. Dla chcących zachować tajemnicę korespondencji, jak znalazł!

Za mej młodości każdy producent dużych, co wtedy oznaczało szybkich, komputerów starał się dostać na listę tych, którzy obliczyli największą liczbę pierwszą. Jak wiadomo nikt dotąd nie podał wzoru na wyliczanie liczb pierwszych (być może w ogóle go nie ma), w tej konkurencji pozostaje więc stosowanie brutalnej siły ewentualnie wspomaganej sztuczkami algorytmicznymi (np. poprzez zastosowanie tzw. liczb Fermata). Legenda głosi, że pod koniec lat 70. na specjalistycznej konferencji teorii liczb pojawili się smutni panowie i całą konferencję utajnili. Od tego czasu nie wiadomo, jakie liczby pierwsze są największe. Każdy jednak może włączyć się w faktoryzowanie liczb RSA poprzez projekt sieciowy, patrzhttp://www.npac.syr.edu/factoring.html.

Pomyśleć, że Polska była kiedyś rajem dla kryptografów, krajem, w którym złamano tajemnicę Enigmy. Teraz mamy służby specjalne, które łamią "tajemnicę" współpracy Lecha Wałęsy z UB... Nic więc dziwnego, że jakiś tam algorytm nie stanowi żadnej wiadomości, nawet w piśmie komputerowym. Kogóż to ostatecznie obchodzi?! Jak rosa na trawie, była i wyparowała. A ja lubię oglądać skrzenie się porannego światła na kropelkach wody...