Rewolucja technologiczna

Komputery tanieją z miesiąca na miesiąc. Nie jest to przesada, skoro pojawiające się na rynku mikroprocesory oferują podwojoną moc za cenę swych starszych braci (starszych zaledwie o kilka miesięcy). Jeśli coś jest tanie, a przy tym użyteczne, zaczyna być coraz częściej wykorzystywane.

Komputery tanieją z miesiąca na miesiąc. Nie jest to przesada, skoro pojawiające się na rynku mikroprocesory oferują podwojoną moc za cenę swych starszych braci (starszych zaledwie o kilka miesięcy). Jeśli coś jest tanie, a przy tym użyteczne, zaczyna być coraz częściej wykorzystywane.

Przyglądając się rewolucji technologicznej na przykładzie informatyki nietrudno zauważyć wyraźnej współzależności stosunków społecznych i techniki. Nie ulega wątpliwości, że rewolucja informatyczna niesie z sobą ogromne przemiany w obyczajach naszej pracy i... spożycia. Dynamizm rozwoju technologii obrazują wspomniane mikroprocesory. Stukrotnie większa moc Pentium w porównaniu z mikroprocesorem 8086, a cena przynajmniej dwu-trzykrotnie niższa.

Zmiany w charakterze życia całych społeczeństw (z zaspokojonymi podstawowymi potrzebami) pojawiły się wraz z rewolucją technologiczną. Okazała się ona doskonałym środkiem dla dowartościowania potrzeb kultury masowej. Elektronikę i informatykę już nie tylko uznać można za atrakcyjne elementy naszego życia, ale wręcz za nieodzowne.

Obie dziedziny charakteryzują się niską materiałochłonnością i wysokim poziomem wartości dodanej. Ta ostatnia umożliwia obserwowane przez nas wojny cenowe. Nie byłyby one możliwe, gdyby przemysł elektroniczny i informatyczny opierał się na europejskiej czy amerykańskiej sile roboczej. Fundamentem zysków wielkich koncernów jest fachowa i zdyscyplinowana kadra pracownicza krajów azjatyckich.

Wydaje się nam niemalże, że to one kontrolują dziś bieg rewolucji technologicznej. Nie jest to jednak prawda. Ameryka i Europa utrzymuje ciągłą przewagę przez innowacje, rodzące się właśnie w tych częściach świata. Konfrontacja jest jednak nieunikniona i wydaje się, że coraz bliższa. Dominacja Ameryki jest bowiem bezsporna, a rozkład produkcji odwrotny. Taki stan nierównowagi nie będzie istniał długo. Kraje Wschodu, co widać wyraźnie, nie godzą się na ekonomiczny drenaż. Francuski instytut ekonomiczny INSEE przewiduje, że do 2000 roku kraje azjatyckie osiągną 27% udział w produkcji w skali planety. Europa Zachodnia zajmie drugie miejsce, z 25%. USA będzie musiało zadowolić się 18%. Nie można zapominać o Chinach. Według Banku Światowego, kraj ten, przy zachowaniu tempa aktualnego rozwoju, prześcignie USA w poziomie gospodarczym do roku 2003.

Takie są właśnie losy rewolucji technologicznych. Na krótką metę dowartościowują one swych reżyserów, spychając produkcyjne zaplecze do roli aktorów. Jednak każdy aktor marzy, aby choć raz wystąpić w roli reżysera. Pamiętać też trzeba, że wbrew potocznym mniemaniom, nie ma możliwości świadomego planowania rozwoju techniki. Szkoda tylko, że Polska znajduje się dziś na marginesie dokonującej się rewolucji technologicznej.


TOP 200