Reklamowa zabawa

Ależ ten czas leci... To już dwudziesty piąty felieton, a skoro ukazują się one średnio co dwa tygodnie to pewnie zbliżamy się do końca pierwszego roku. "Zbliżamy się", bo ja staram się coś tam wymyśleć i napisać, a Państwo być może czytają. Rocznicę wypadałoby uczcić. Lecz trudno mi wysłać pocztę elektroniczną do wszystkich którzy kiedykolwiek się ze mną komunikowali - oczywiście w dalszym ciągu chętnie przeczytam każdy list (mój adres elektroniczny KUBA@EWORLD.COM). Pozostaje mi w takim razie zaproponować Państwu świąteczną zabawę, która mam nadzieję potwierdzi sens mego anarchistycznego pisania, a Czytelnikom przysporzy wiele radości.

Ależ ten czas leci... To już dwudziesty piąty felieton, a skoro ukazują się one średnio co dwa tygodnie to pewnie

zbliżamy się do końca pierwszego roku. "Zbliżamy się", bo ja staram się coś tam wymyśleć i napisać, a Państwo być może czytają. Rocznicę wypadałoby uczcić. Lecz trudno mi wysłać pocztę elektroniczną do wszystkich którzy kiedykolwiek się ze mną komunikowali - oczywiście w dalszym ciągu chętnie przeczytam każdy list (mój adres elektroniczny KUBA@EWORLD.COM). Pozostaje mi w takim razie zaproponować Państwu świąteczną zabawę, która mam nadzieję potwierdzi sens mego anarchistycznego pisania, a Czytelnikom przysporzy wiele radości.

Oto proste reguły naszej zabawy. Bierzemy dowolną gazetę komputerową (jedną mamy już pod ręką), wyszukujemy jakieś ogłoszenie firmy handlowej i sprawdzamy, co też możemy u nich kupić. Najlepiej, gdy ogłoszenie jest duże i zawiera wiele pozycji, wtedy nasze szanse w zabawie reklamowej są większe. Przykładowo: życzymy sobie monitor 21 cali z akcelerowaną kartą wideo PCI. Jedyny warunek zakupu: przyjeżdżamy natychmiast z gotówką i chcemy odebrać towar. Słuchamy co też powie nam sprzedawca, przy czym nie dajemy się zwieść ofercie dostawy jutro, za tydzień lub nawet za miesiąc. Tylko dziś!

Myślą Państwo, że pewnie Wasz felietonista zupełnie już zidiociał albo też stracił pomysły na felietony i chwyta się

taniego konceptu. Niech więc Państwo spróbują - okaże się, że wprawdzie w reklamach prasowych można otrzymać wszystko a nawet więcej, to w realnej rzeczywistości Polski końca AD 1995 w praktyce każde urządzenie komputerowe nieco bardziej zaawansowane jest niedostępne z półki! Ba, nawet bardziej złożone modele komputerów klasy PC też wcale nie są tak łatwo dostępne. Przy czym nie myślę tu o wyrafinowanych stacjach do obróbki obrazu telewizyjnego ani o stanowiskach wirtualnej rzeczywistości. Nie chodzi mi o zwykłe pecety, tyle tylko, że właśnie w takiej konfiguracji jakiej klient akurat potrzebuje.

Aby nasza zabawa miała sens porównawczy proponuję następującą przykładową punktację za żądane elementy:

1 pkt. za obudowę konkretnego typu lub wielkość dysku stałego

2 pkt. za uniwersalny sterownik

5 pkt. za gwarancję (na piśmie!), że płyta główna pozwoli na wymianę procesora

7 pkt. za duży monitor z kartą

20 pkt. za aktualne oprogramowanie (aktualne tj. w wersji opisanej w sieci Internet/WWW)

Inne elementy wycenią sobie Państwo przez analogię - zwycięzcą naszego konkursu zostanie ten Czytelnik, który

wskaże ogłoszenie z największą liczbą niedostępnych towarów wymienionych w jednej edycji czasopisma. Gwarantujemy bezpłatną reklamę wszystkim firmom, które znajdą się na listach naszych korespondentów: oczywiście reklamę negatywną!

Wreszcie na koniec muszę Państwa zmartwić - nie jest wcale tak trudno wziąć udział w naszym konkursie. Dlatego też nie przewidujemy żadnych specjalnych nagród. Niech dla Państwa nagrodą będzie świadomość, że uniknęliście wydatków, które i tak nie zapewniłyby radości. Bowiem czy można ufać sprzedawcy, który oferuje nie posiadany towar?!


TOP 200