Ranga

Czy informatykowi wypada używać pióra wiecznego? Czy w nowoczesnym świecie technologii cyfrowej nie zakrawa to na ostentacyjne manifestowanie ekstrawagancji lub, przeciwnie, skrajnego konserwatyzmu?

Akurat przechodził Szef i zobaczył, że Lokalny Informatyk pisze piórem. "O! To ty też pióra używasz?" - dało się słyszeć nie lada zaskoczenie Szefa - "a ja myślałem, że komputerowcy są niepiśmienni tradycyjnie i że tylko w klawisze potrafią rąbać". Lokalny nie szukał zwady, więc nie komentował niezbyt rozsądnego zdziwienia Szefa, tylko grzecznie odparł: "tak, mam i używam. Ale takiego niezbyt drogiego pióra, chociaż też dobrze się sprawuje. Czasami przecież muszę coś odręcznie zanotować, opisać czy podpisać. Lubię wtedy posługiwać się piórem, gdyż jest ono szlachetniejsze niż inny pisak".

Szef słuchając kiwał głową potakująco, wyjątkowo zgadzając się ze swym informatykiem. "To całkiem jak ja. Tyle, że ja mam bardzo drogie pióro. Co mówię, pióra, nie pióro, gdyż mam kilka na zmianę. Podpisuję nimi bardzo ważne dokumenty i umowy. W związku z tym pióro także musi mieć wartość proporcjonalną do wagi tych dokumentów" - Szef przedstawił wizję lepszej jakości swego ja i swego świata, w którym się obracał.

Co Lokalny pomyślał o tej wypowiedzi, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że informatycy potrafią posługiwać się szlachetnymi przyrządami piśmienniczymi, a treść przelewana przez nich na papier wcale nie należy do błahej. Zapiski Lokalnego, czynione piórem gorszej jakości niż Dyrekcyjne, wcale nie mają mniejszej wagi i znaczenia. To tylko w odbiorze Dyrekcji notatki dotyczące reguł filtrowania pakietów sieciowych są mniej warte niż podpisywane umowy z którymś z rzędu analitykiem biznesowym, który zdaniem Lokalnego i tak nigdy nie będzie w stanie niczego precyzyjnie przewidzieć.

Na analityków jest Lokalny cięty, szczególnie po ostatnich huśtawkach na rynku finansowym. Korzystał przez kilka miesięcy z ich porad udzielanych na portalach internetowych i stracił niemal wszystko. Gdyby nie ruszał niczego w swoich inwestycjach, poniósłby straty niewielkie. Jednak na bieżąco zmieniał kurs inwestycyjny zgodnie z aktualnymi prognozami ekspertów finansowych, co doprowadziło go do zapaści ekonomicznej. Między innymi z tego powodu musi na lata całe zapomnieć o zakupie pióra z górnej półki.

Można stwierdzić, że nieważne czym się pisze, tylko co i jak się pisze. Zakładowi informatycy nie używają drogich precjozów piśmienniczych, gdyż ich na to z reguły nie stać. A to znaczy, że ich zapisy są cenione niżej niż pisanina ich menedżerów. Idąc za tą logiką, wypadałoby, aby menedżerowie pracowali na byle jakich komputerach, bo przecież i tak niczego ważnego i trudnego na nich nie robią.


TOP 200