Puszka Pandory na koniec milenium

Powitanie nowego milenium rozpoczęto w Warszawie już o godzinie 10.40, a to za sprawą telewizji, która zaserwowała nam obszerne relacje z całego świata, gdzie już świętowano Nowy Rok. Telewizja z satysfakcją poinformowała nas, że w Nowej Zelandii nie było żadnych "problemów 2000". A nasi specjaliści informowali nas, co robić "w razie zaniku sieci łączności".

Powitanie nowego milenium rozpoczęto w Warszawie już o godzinie 10.40, a to za sprawą telewizji, która zaserwowała nam obszerne relacje z całego świata, gdzie już świętowano Nowy Rok. Telewizja z satysfakcją poinformowała nas, że w Nowej Zelandii nie było żadnych "problemów 2000". A nasi specjaliści informowali nas, co robić "w razie zaniku sieci łączności".

Poznańska policja, mimo perfekcyjnych przygotowań do sprostania pluskwie 2000, 31 grudnia została dodatkowo wyposażona w lampy stajenne, aby mogła rozjaśnić ewentualne mroki przełomu lat 1999 i 2000.

Y2K dał o sobie znać przede wszystkim oryginalnymi "wpadkami" spikerów TV. Lecz raptem było ich tyle, ile redakcja sportowa "generuje" w ciągu kwadransa pucharowej środy. O północy wszelkie zapowiedzi katastrof energetycznych i telekomunikacyjnych okazały się zupełnym niewypałem. Telefony działały, prąd płynął radośnie, zaspokajając wszelkie potrzeby ludności z entuzjazmem nadużywającej telefonów, jak nie przyrównując tacy Amerykanie. Choć Amerykanie przygotowywali się przecież dłużej od nas zarówno do posługiwania się techniką informacyjną, jak i do obrony przed Y2K. Zaś elektrownie atomowe i rakiety sowieckie okazały się atrapami - to są skutki wieloletniej pokojowej polityki partii i rządu. Nic nie działa. Nawet wirusy.

Lecz nie można twierdzić, iż początek roku był bezproblemowy, bo nie zaatakował nas millennium bug. Wirus niedouczenia zaatakował już bardzo dawno, a teraz będzie zbierał owoce, żerując na tym, że niektórzy mają problem z rozpoznaniem, który rok rozpoczyna XXI stulecie. Powstała okazja, oczywista dla tych gorszych, niedouczonych studentów - jak ich określają profesorowie pewnej czołowej kanadyjskiej szkoły biznesu - tzn. zainteresowanych marketingiem. I choć ta złośliwa opinia opiera się na zazdrości osób zarabiających wyraźnie mniej niż reprezentanci marketingu, to właśnie marketing zajmuje się wzbudzaniem w klientach takiego pragnienia i takiej potrzeby posiadania nowych produktów, że ci rozum tracą, w kolejkach życie trawiąc, aby je zdobyć. Studenci duńscy mówili, że ten przedmiot pozwala się nauczyć, jak Eskimosom sprzedawać lody, a mieszkańcom Afryki - futra. Jak ktoś nie umie tak sprzedawać, nie zarobi. Tak więc ci, którzy nauczyli się marketingu, będą teraz przez kolejny rok sprzedawać sylwestra na początek nowego stulecia. Jak ktoś chce świętować początek nowego tysiąclecia, pojedzie na dwa kolejne sylwestry, z których ten drugi tak naprawdę zakończy wiek dwudziesty. Nie da się ukryć - nowe milenium zacznie się marketingowo!