Puste półki, krótka ławka

Wakacyjna przerwa w CW powoduje, że autorzy muszą na miesiąc z góry przygotować teksty do numeru powakacyjnego. Gdy człowiek znajduje się w tygodniowym kieracie, to jakoś tematy same mu podchodzą.

Wakacyjna przerwa w CW powoduje, że autorzy muszą na miesiąc z góry przygotować teksty do numeru powakacyjnego. Gdy człowiek znajduje się w tygodniowym kieracie, to jakoś tematy same mu podchodzą.

Zresztą, zawsze mam na podorędziu kilka zapasowych, tak na wszelki wypadek. Ale przez ostatni rok piszę też regularnie blog - zawsze cztery wpisy co tydzień. Zauważyłem, że jakoś łatwiej jest mi znaleźć informacje, które zaowocują krótkim wpisem (portal zażądał maksymalnie 1400 znaków) niż do felietonu na trzy tysiące literek. Ba, w mojej bazie danych dla blogu ciągle przybywa wpisów, bo w świecie komputerowym dzieje się znacznie więcej niż można co tydzień streścić na kilku stronach. Przygotowując ten felieton, zajrzałem do notatek blogowych w poszukiwaniu straconego tematu.

Okazało się, że zdecydowanie najwięcej niewykorzystanych złotych myśli zebrałem na temat walki UE z iPodami. Dokładnie rok temu zacząłem śledzić, jak to Unia rękami swoich biurokratów zabierała się do tzw. monopolu Apple w dziedzinie odtwarzaczy oraz sprzedaży muzyki online. Jak pies do jeża. Niektóre odnośniki tak zestarzały się, że za treść informacji, kiedyś dostępnej za darmo, teraz trzeba płacić - na przykład niemiecka edycja Financial Times osobom takim jak ja, to jest nie posiadającym subskrypcji, każe zapłacić całe 2,50 euro za 24-godzinny dostęp do 10 artykułów<sup>1</sup>. Znaczy się, prawa autorskie, których Apple broni, są złe, ale prawa autorskie FT są dobre. Stara, dobra filozofia Kalego okazuje się być bardzo wygodna. Nasz swojski Onet odnośnik sprzed roku do walki EU z podróbkami torebek oraz innych europejskich produktów czystego IP po prostu wyłączył<sup>2</sup>: "Przepraszamy, ale takiej strony tu nie ma". A gdzie jest?

Nowatorskie podejście do informacji sprzed roku nie jest zresztą żadnym wynalazkiem europejskim. Zrobiłem sobie notatkę o hałasie sprzedawanym przez iTunes, która ukazała się<sup>3</sup> na witrynie The Philadelphia Enquirer: "Page not found". Radosna informacja znanego New York Timesa o tym, że Francuzi odpuścili<sup>4</sup> Apple "niekonstytucjonalność" iTunes, kosztuje dziś jedne $4,95. Niezbyt dużo, jeśli brać pod uwagę, że cena jednego utworu w sklepie Apple to tylko 99 centów - w Ameryce. We Francji 0, 99 euro, czyli po dzisiejszym kursie 1,35 $/euro - o jedną trzecią więcej. To teraz już nie boli to, co bolało rok temu?! Zdaje się, że jednak bardzo boli wielu w Europie, bo Reuters<sup>5</sup> po roku nie potrafi znaleźć informacji, która wtedy była na czołówkach: Apple wygrał targowanie się z firmami muzycznymi. Ceny w iTunes miały pozostać takie same. Ale strona agencji mówi mi dziś "We're sorry... this story is not currently available". Kiedy będzie dostępna i za ile???

Nie będę, jednak, czepiał się całego świata, a przy okazji i samego siebie. Otóż notatka, którą zrobiłem na temat hymnu PiS, zawierała stwierdzenie "brak na serwerze". Po roku, o czym donoszę Państwu z prawdziwą przyjemnością, hymn partii Prawa i Sprawiedliwości<sup>6</sup> jest jak najbardziej dostępny na sieci i to za darmo! Słuchając tego dziarskiego utworu, pozdrawiam bardzo ciepło wszystkich Czytelników CW, mając nadzieję, że wakacje udały się.

Ciekawe, jakie informacje za rok znikną z internetu i po ile można je będzie kupić?

<sup>1</sup>http://www.ftd.de/karriere_management/business_english/86053.html

<sup>2</sup>http://biznes.onet.pl/0, 1313152, wiadomosci.html

<sup>3</sup>http://www.philly.com/mld/inquirer/business/14218076.htm

<sup>4</sup>http://www.nytimes.com/2006/07/29/technology/29 music.html?_r=2&ref=business&oref=slogin&oref=slogin

<sup>5</sup>http://today.reuters.com/news/articlenews.aspx?type=technologyNews&storyid=2006-05-02T160437Z_01_L02207910_RTRUKOC_0_US-MEDIA-APPLE-ITUNES.xml

<sup>6</sup> http://www.pis.server-tv.com/download_audio.php?file=HYMN001A.mp3


TOP 200