Przyziemne marzenia

Wystraszyłem się nie na żarty wizjami Raya Kurzweila niedawno tu publikowanymi (''Marzenia maszyn'', CW nr 28/2005). Przeraziło mnie, że nanoboty w milionowych nakładach mają penetrować nasze wnętrze, podszywając się pod komórki mózgowe i oferując tym samym jakieś memory extension dla naszych skołowanych rozumków.

Wystraszyłem się nie na żarty wizjami Raya Kurzweila niedawno tu publikowanymi (''Marzenia maszyn'', CW nr 28/2005). Przeraziło mnie, że nanoboty w milionowych nakładach mają penetrować nasze wnętrze, podszywając się pod komórki mózgowe i oferując tym samym jakieś memory extension dla naszych skołowanych rozumków.

Ten cud techniki ma podobno zadziałać za ćwierć wieku. I to już nie przelewki, bo co innego, gdy realizacja ma nastąpić w bezpiecznej, bliżej nieokreślonej przyszłości, a co innego, gdy ktoś roztoczy wizję namacalnej przyszłości, zasiewając ziarno mające owocować jeszcze za naszego życia. Zresztą w zasadzie wszyscy niebędący obecnie w wieku emerytalnym mają szansę na poznanie i osobiste przeżycie łask płynących z rewolucji biotechnologicznej - tak bowiem obiecuje Ray Kurzweil. No więc pożyjemy, zobaczymy. Ja i tak nie wierzę i nawet nie chcę w to wierzyć.

Trudno bowiem przyjąć do świadomości stwierdzenie, że człowiek powinien sztucznie zostać przeprojektowany, gdyż obecne jego możliwości intelektualne są mizerne, a jego żywot zagrożony jest konkurencją ze strony maszyn. Zresztą żywot krótki, który zostanie także dzięki genetykom wydłużony. W głowach natomiast będziemy mieli zaszczepioną cyberprzestrzeń, aby było w tym długim życiu czym się zająć, gdyż cykl poznawania i uczenia się nowych rzeczy będzie skrócony do minimum. A więc całą radość płynącą z delektowania się nową lekturą lub z przyswajania nowej wiedzy diabli wezmą. Proces poznawania - dający przecież jeden z poważniejszych napędów życiowych - zostanie zapewne sprowadzony do krótkiej czynności techniczno-fizjologicznej.

I tak, w dużym skrócie ujmując, ma wyglądać ten raj na Ziemi. A że jest to raj fałszywy, bo sztuczny i nudny, chyba widać gołym okiem. Nie wiem czy uszczęśliwianie ludzi można krzewić poprzez wydłużanie im życia i pompowanie w nich wiedzy. Lepiej żyć krótko a szlachetnie i radośnie. Do tego nie jest potrzebna wiedza, a raczej dobre serce i dystans do spraw doczesnych. Różne mają ludzie gradacje szczęścia. Co innego uraduje pijaczka zbierającego pod sklepem drobne na codzienną dawkę relaksu, a co innego usatysfakcjonuje mistrza sportu. Nie bójmy się przyznać sami przed sobą: wolimy mieć willę z basenem w ładnej okolicy czy raczej głowę naładowaną wiedzą? Obyśmy tylko skutkiem tych manipulacji nie stali się nieśmiertelni, bo mechanizm prokreacji został przez przyrodę "wymyślony" wyłącznie jako zabezpieczenie przed wymarciem gatunku.

Przez następne 25 lat zmieni się na pewno wiele, ale chyba nie na tyle, aby eksplodowało to jakąś rewolucją technologiczną i niewyobrażalnymi dzisiaj przeobrażeniami. Z pewnością nie tylko ja cieszyłbym się, gdyby biotechnologia znalazła w tym czasie przynajmniej jakieś panaceum na choroby - może nawet nie na te śmiertelne, ale na dokuczliwe, które życie potrafią przeobrazić w prawdziwy koszmar.


TOP 200