Przyszłość nie dla maluczkich

Polacy mają niejednoznaczny stosunek do kapitału zachodniego i zagranicznych partnerów. Z jednej strony obawiamy się władzy obcych, wynikającej z posiadanych przez nich bogactw. Z drugiej, wielkość zagranicznych inwestycji uważamy za miarę atrakcyjności gospodarki.

Polacy mają niejednoznaczny stosunek do kapitału zachodniego i zagranicznych partnerów. Z jednej strony obawiamy się władzy obcych, wynikającej z posiadanych przez nich bogactw. Z drugiej, wielkość zagranicznych inwestycji uważamy za miarę atrakcyjności gospodarki.

Rywalizacja między krajami naszego regionu w dużej mierze toczy się o przyciągnięcie zachodnich pieniędzy. Mamy kompleksy, bo nie płyną one do nas zbyt obficie. Być może pewnym pocieszeniem dla nas może być fakt, że zabiegi o zagranicznych partnerów są również jedną z największych trosk wszystkich krajów europejskich. Im jednak chodzi o partnerów japońskich i amerykańskich.

Wspólne przedsięwzięcia, podejmowane z pominięciem granic geograficznych i politycznych, są obecnie uważane za najlepszy sposób na zwiększenie potencjału finansowego firmy, a także znalezienie i zastosowanie nowych pomysłów technicznych i organizacyjnych. Jednak Europa ma mało atutów w tej konkurencji. Postrzegana jest niedość, że jako region drogiej pracy, to jeszcze dość niskiej kultury technicznej.

Według danych zawartych w bazie MERIT-CATI, większość związków na świecie dotyczy wysokiej techniki. Wtedy, gdy w grę wchodzą najbardziej zaawansowane technologie zawiera się na ogół kontrakty partnerskie, wtedy gdy rzecz dotyczy mniej zaawansowanych technologii zawiera się raczej joint ventures. Według standardów OECD najwyższe technologie to: biotechnologie, nowe materiały, komputery, automatyka przemysłowa, mikroelektronika, oprogramowanie, telekomunikacja, energia i obrona powietrzna. Średni stopień zaawansowania osiągają technologie w przemyśle chemicznym, samochodowym i elektroniki użytkowej. Najniższy poziom skomplikowania jest w branży spożywczej.

Przedsiębiorstwa europejskie cierpią na brak rozmachu i innowacji, ponieważ pracują dla zbyt małych rynków. Gospodarowanie na małą skalę nie sprzyja inwestycjom w badania i w nowe produkty. A firmy japońskie i amerykańskie chcą wiązać się jedynie z najbardziej nowoczesnymi przedsiębiorstwami starego kontynentu. Mniejszą wagę przykładają do wielkości rynku u partnera.

Tymczasem w Europie tylko kilka krajów posiada firmy działające we wszystkich obszarach wysokiej techniki: Niemcy, W. Brytania, Francja, a także Belgia i Holandia. Kraje technologicznie zacofane, ale świadome wyzwań XXI w., wyspecjalizowały się chociaż w kilku dziedzinach wysokiej techniki. W Hiszpanii dominują: telekimunikacja, mikroelektronika i obrona powietrzna. Tego dotyczy 75% międzynarodowych związków firm hiszpańskich. W Danii największą wagę przykłada się do biotechnologii i nowych materiałów. Stanowią 90% związków technologicznych z obcymi partnerami. Ale już w bardziej rozwiniętej Belgii biotechnologie, telekomunikacja i chemia mają tylko 65% udział w łączeniu tego kraju ze światem.

Czy w Polsce długo jeszcze będziemy mówili tylko o rozwoju przemysłu rolno-spożywczego?


TOP 200