Przyjdzie walec i wyrówna

Współczuję chłopcom z ruchu wolnego oprogramowania.

Współczuję chłopcom z ruchu wolnego oprogramowania.

Naprawdę. Jak mawiała moja ŚP babka Tatarkiewiczowa, tylko krowa nie zmienia poglądów. Jako że krową nie jestem, szybko zrozumiałem, co znaczy >>"free" as in "free speech", not as in "free beer"<<http://www.gnu.org/philosophy/free-sw.html . Tym bardziej że piwa już nie pijam, bo się odchudzam. Otóż chłopcy pisali sobie wolne oprogramowanie, rozdawali je albo sprzedawali, co kto lubi. Idylla taka trwała jednak do czasu. Kiedy bowiem nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Tym razem pewnie też. Ale także o "chłopców". Ktoś, nie wiadomo jeszcze kto, zapewne jakiś tajny feminista, ujawnił fakty znane każdemu programiście. Choć pierwszymi programistkami były kobiety, to dziś ruch wolnego oprogramowania jest zdecydowanie męski.

Zaczęło się niewinnie. Do podprogramu GNOME letniego programowania Summer of Codehttp://code.google.com/soc/ , sponsorowanego przez Google, zgłosiło się 181 chętnych, ale nie było tam żadnej kobiety. Żadnej. Admirał Grace Hopperhttp://de.wikipedia.org/wiki/Grace_Hopper jak nic przewróciła się w grobie. Jako że żyjemy w czasach politycznej poprawności, organizacja GNOME zareagowała natychmiast - stworzyli projekt GNOME Womenhttp://live.gnome.org/GnomeWomen , czyli zachętę dla kobiet, aby włączyły się w pisanie wolnego oprogramowania. Nowy styl zaczął szerzyć się niczym zaraza. Mamy więc już Kobiety Debianahttp://women.debian.org oraz Kobiety Ubuntuhttp://ubuntu-women.org . Niestety, nasza rodzima ober-super-feministka, czyli Madzia Środahttp://pl.wikipedia.org/wiki/Magdalena_Środa , tym razem zaspała. Podobnie jak jej koleżanki Kinga Dunin oraz Kazia Szczuka - zero reakcji. A przecież u nas w kraju nie było nawet porucznik programistki, poza Lodzią Regulirowszczycą, ale ona tylko ruch aut programowała.

Skoro wolne oprogramowanie, tworzone pod licencją GPL, sprzedaje się całkiem dobrze (niestety, piwo lepiej), to nie ma wątpliwości, że następnymi, którzy się nim zainteresują, będą adwokaci. Bowiem tam, gdzie są pieniądze, zawsze niczym sępy lub hieny, pojawiają się ludzie Temidy. Ani chybi jakiś kolejny Naderhttp://en.wikipedia.org/wiki/Ralph_Nader już pisze "Unsafe at any (processor) speed", w której to książce ujawni, dlaczego na przykład Mac OS X Server, bazujący na FreeBSD, nie może być używany do sterowania elektrownią atomowąhttp://www.apple.com/legal/sla/macosxserver.html , ani nawet do sterowania samolotem. Wiadomo też z przecieków, że Jan T. Gross pisze już następną książkę (tytułu jeszcze nie ustalono), w której napiętnuje antysemityzm ruchu GPL. Jak powszechnie wiadomo, oprogramowanie to nie jest koszerne:http://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=16368 .

Ani chybi doczekamy też momentu, gdy męskim środowiskiem programistów zainteresuje się policja, odkrywając w nim nie tylko gejów, ale także pedofili. Nie będzie w tym nic dziwnego. W czysto męskich grupach, takich jak Kościół lub Armia, od lat zmagają się z tym problemem. Armia (amerykańska) woli po prostu nic nie wiedzieć (zasada "don't ask, don't tell"), Kościół zaś płaci miliony odszkodowań ofiarom. Jaką drogę wybierze GPL? Wprawdzie Linus Torvalds jest żonaty i dzieciaty, ale Richard Stallman zdecydowanie nie. Jest więc coś na rzeczy w temacie tego co i owszem (Boy). Na szczęście, jak na razie, nie odezwali się jeszcze Afro-Polacy. Ale to tylko kwestia czasu nim powstanie grupa Czarnych Programistów, która będzie żądała równych praw do wolnego oprogramowania. Ruch ten szybko rozniesie się po całej półkuli południowej, bo firmy sprzedające wolne oprogramowanie znajdują się głównie na północyhttp://www.businessreviewonline.com/os/archives/2006/07/where_in_the_wo.html .

Tak to jest, gdy wypuścić Dżina z butelki. Piwo dobrze się z niej pije.


TOP 200