Przez wiedzę na skróty

Gdyby technologia nie gnała w tak zawziętym tempie do przodu, jej użytkownicy mieliby, mimo wszystko, chyba większy komfort. Nie znaczy to, że rozwój ten działa negatywnie na jakość produktów i środowiska, ale powoduje konieczność ustawicznego nadążania za nowinkami. Nie wszyscy ludzie są tym zachwyceni.

Gdyby technologia nie gnała w tak zawziętym tempie do przodu, jej użytkownicy mieliby, mimo wszystko, chyba większy komfort. Nie znaczy to, że rozwój ten działa negatywnie na jakość produktów i środowiska, ale powoduje konieczność ustawicznego nadążania za nowinkami. Nie wszyscy ludzie są tym zachwyceni.

O tym, w jakim tempie należy podążać za czołówką, decyduje w dużej mierze rola, jaką wobec użytkownika pełnią narzędzia informatyczne. Inny orzech do zgryzienia ma informatyk, a inny użytkownik końcowy. Ci ostatni są na tej uprzywilejowanej pozycji, że mają do czynienia tylko z powłoką - zewnętrzną warstwą interfejsową, która wzbogaca funkcjonalność i ułatwia korzystanie ze środowiska. Jednym słowem, powinni być zadowoleni z wprowadzanych udogodnień. W innej zgoła roli występują sami informatycy, dla których istota zmian związana jest ze środowiskiem narzędziowym, przewracającym nieraz do góry nogami wcześniejsze przyzwyczajenia. Ponadto rosnąca mnogość oferty rynkowej stawia ich przed koniecznością stałej preselekcji narzędzi warsztatowych, co jest zadaniem o tyle trudnym, że wymagającym w miarę szczegółowej analizy technicznej walorów poszczególnych produktów. Jednym słowem, im głębiej drążymy, tym więcej czasu poświęcamy na prace analityczne i szkoleniowe.

O tym, że informatyka jest dziedziną bardzo dynamiczną wiedzą doskonale już wszyscy. Nie wszyscy jednak (mowa tu o użytkownikach końcowych) zdają sobie sprawę, ile pracy musi włożyć informatyk, aby zaznajomić się ze zmianami, jakie niesie ze sobą nowa wersja znanego mu wcześniej środowiska. Czy to administrator, czy programista - nie obejdzie się przy takich okazjach bez czytania setek stron dokumentacji, działań analityczno-porównawczych, czy wreszcie testów. Doświadczony specjalista potrafi z tego całego zalewu informacyjnego wyselekcjonować najistotniejsze cechy i zająć się nimi, mniej istotne szczegóły pozostawiając na boku. Największym wrogiem jest tu upływający czas, przy zwykle dosyć rygorystycznych terminach wykonania zadania.

Przypuszczam, że niejeden informatyk marzy o tym, aby jakoś wstrzymać upływ czasu tak, by miał możliwość spokojnie przegryźć się przez temat, zamiast wykonywać wariacką galopadę, często w dużym stresie. Prawdopodobnie idealnym rozwiązaniem byłoby to wzięte żywcem z sympatycznego filmu "Dzień świstaka", gdzie główny bohater ma możliwość przeżywania tego samego dnia wielokrotnie, zdobywając coraz to nowe umiejętności, podczas gdy reszta otoczenia znajduje się ciągle w tym samym punkcie wyjścia. Cóż, kolejna niemożliwa do spełnienia mrzonka o podróży w czasie.

Z innej strony patrząc, gdybyśmy nawet mogli posiąść w ekspresowym trybie większość interesującej nas wiedzy, to okazałaby się ona niezbyt w sumie potrzebna, nie mówiąc już o wyraźnym jej przedawkowaniu. Bo życie - nie tylko informatyka - to umiejętność wyboru i właściwej decyzji, a nie robienie ze swego umysłu encyklopedii. Dzisiejsze czasy wyraźnie pokazują, że raczej należy umieć trafnie wybrać narzędzia i metody prowadzące do określonego celu niż stać w miejscu i rozglądać się wokół zastanawiając się jaką ścieżką pójść, próbując po trochu dążyć w każdym kierunku. Kto nie posiądzie tej umiejętności, zawsze będzie tkwił w jednym punkcie, przygniatany coraz większym nawałem informacji. Od nadmiaru wiedzy trzeba także umieć się wyzwolić, gdyż w przeciwnym razie można popaść w kłopoty.


TOP 200