Proporcje

Programowanie komputerów jest dziedziną, która ciągle mnie w jakiś sposób fascynuje. Fakt, że jest to zajęcie dosyć wyczerpujące, jeśli wykonywane jest w celu osiągnięcia konkretnego efektu użytkowego, niemniej pozwala na realizowanie własnych koncepcji, czyli po prostu samorealizację. Nigdy jednak nie można twierdzić, że doświadczyło się w tej dziedzinie już tyle, że niczego więcej doświadczyć nie można, ani też, że niczego więcej nauczyć się nie da. Wszak życie to ciągła nauka, nawet jeśli nie jest związana tylko z rozwojem technologicznym.

Programowanie komputerów jest dziedziną, która ciągle mnie w jakiś sposób fascynuje. Fakt, że jest to zajęcie dosyć wyczerpujące, jeśli wykonywane jest w celu osiągnięcia konkretnego efektu użytkowego, niemniej pozwala na realizowanie własnych koncepcji, czyli po prostu samorealizację. Nigdy jednak nie można twierdzić, że doświadczyło się w tej dziedzinie już tyle, że niczego więcej doświadczyć nie można, ani też, że niczego więcej nauczyć się nie da. Wszak życie to ciągła nauka, nawet jeśli nie jest związana tylko z rozwojem technologicznym.

Ostatnio pojawił się w mojej firmie komputer kieszonkowy, czyli . Osobiście zatwierdziłem jego zakup dla naszego pracownika mobilnego, nie jedynego, ale jednego, który uzasadnił potrzebę korzystania z urządzenia. Ponieważ jestem nieco zacofany, jeśli chodzi o nowości elektroniczne, więc zanim urządzenie trafiło do rąk użytkownika, trochę z ciekawości postanowiłem się z tym maluchem komputerowym zapoznać. Próbując możliwości rozpoznawania pisma ręcznego, stwierdziłem, że nie takie to trywialne. W zasadzie trzeba na nowo uczyć się pisać, przynajmniej w trybie natychmiastowego rozpoznawania liter. Wykaligrafowanie pierwszej litery alfabetu bez odrywania ręki, tak aby litera była właściwie zinterpretowana, nie jest wcale łatwe. Dużo lepsze efekty uzyskuje się w trybie wpisywania całych fraz, gdzie moje bazgroły po angielsku były najczęściej w miarę poprawnie odczytywane. Mimo wszystko jednak wolę pisać na klawiaturze, bo literki są zawsze równe i nie ma obaw o ich interpretację. Pozostanę z tym już chyba do emerytury.

Jeśli chodzi o równe rozmieszczenie liter, to problem z nimi pojawiać się może nie tylko w fazie wpisywania do komputera kieszonkowego. Ostatnio na przykład, zajmując się , natknąłem się na problem kolumnowego wyświetlania wartości tekstowych zawierających wiele informacji. Dokładniej chodziło o to, aby wyświetlana lista nazwisk, imion i jeszcze innych wartości była w sposób kolumnowy sformatowana. Nic w tym trudnego, jeśli na każdy z atrybutów przewidziano odrębne pole na ekranie, ale problem pojawia się, gdy cały rekord danych jest jednym polem tekstowym, gdzie imiona mają zaczynać się dopiero od pozycji następnej po końcu najdłuższego nazwiska w zbiorze. Oczywiście wszystkie krótsze wartości należy wypełnić spacjami, aby zapewnić stałą długość każdego z podpól. Mimo wszystko jednak na ekranie i tak się to rozjeżdża, gdyż spacje nie zajmują tyle miejsca, ile zajmują niektóre litery. Jako żywo nigdy w przeszłości nie zajmowałem się takim trybem formatowania tekstu i teraz niejako byłem w kropce. Bazy danych a graficzna prezentacja wyników to dwie różne rzeczy. Zacząłem więc w ostatnim odruchu ratunku przeszukiwać nieocenionego helpa, aby w nim znaleźć jakieś natchnienie. I oczywiście znalazłem. Czcionka Courier jest jedyną, w której każdy znak zajmuje tyle samo miejsca. Potem drogą retrospekcji przypomniałem sobie, że przecież w dawno już przeze mnie nieużywanych drukarkach igłowych Courier był jedną z podstawowych opcji wydruku.

Wynika z tego, że nowości nowościami, jednak stare rzeczy ciągle dają o sobie znać i po prostu nie należy o nich zapominać. Pojawianie się wynalazków technicznych nie odcina związków z przeszłością. Nie należy więc liczyć na to, że nowy wymiar elektroniki i informatyki w jakiś cudowny sposób wyzwoli nas z tego padołu płaczu i że zwolni kogokolwiek od myślenia. Chociaż może byłoby to najlepsze.